Tuż przed ślubem mąż zaczął się nagle dziwnie zachowywać. Źle mnie traktował i często wychodził z domu bez słowa. Wkrótce znalazłem w skrzynce pocztowej list…
Przed ślubem wydarzyła się dziwna sytuacja, której teraz nie mogę zapomnieć. Mój mąż powiedział, że chce pobyć sam. Pojechać na łono natury zebrać myśli. Kiedy zaproponowałam mu, że może pojechalibyśmy razem. Spędzili wspólnie miło czas, powiedział, że nie chce nikogo widzieć, chce po prostu pobyć sam.
Bardzo trudno było mi pozwolić mu na to pozwolić. W jakiś sposób było to dla mnie zawstydzające. To powinien być najlepszy czas w życiu, spędzony w ramionach ukochanego, który za chwilę zostanie moim mężem. On chciał go spędzić w zgoła odmienny sposób. Nie mogłam jednak mu zabronić. Musiałam się z tym pogodzić. Wyszedł i powiedział, że wróci za kilka dni. Okazało się później, że miał zarezerwowany pokój w hotelu w górach z dużym wyprzedzeniem. Oznaczało to, że planował wyjazd od dawna. Byłam prawie pewna, że mnie zdradza, ale nic nie powiedziałam o swoich podejrzeniach.
Po kilku dniach wrócił. Wesele się odbyło, a my przeprowadziliśmy się do naszego mieszkania.
Zaczęłam zauważać, że zmienił swoje nastawienie do mnie. Traktował mnie chłodno. Często wychodził z domu pod byle pretekstem. Nie wiedziałam co się dzieje.
Minęło kilka dni, gdy zobaczyłam w skrzynce pocztowej list. Otworzyłam go. To był list od męża. Z daty na kopercie zorientowałam się, że został nadany jeszcze przed naszym ślubem.
Wyznał mi w nim, że mnie nie kocha i nie może już tak żyć. Chciał odwołać ślub.
Jak rozumiem, zmienił zdanie, bo ślub wzięliśmy. Nie mogę się pogodzić jednak z faktem, że mnie nie potrzebuje i nie kocha.
Teraz traktuje mnie dobrze. Jest uprzejmy, bardzo często daje mi prezenty i kwiaty. Ja jednak nie mogę zapomnieć listu. Nie wiem, nie rozumiem dlaczego nie powiedział mi o braku uczuć do mnie i nie odwołał ślubu. Po co zdecydował się związać ze mną.
Mam nadzieję, że uda mi się odłożyć na bok wszystkie złe, negatywne myśli i będę mogła cieszyć się życiem rodzinnym. Nie wiem jeszcze jak to zrobię. Świadomość, że nie jestem kochana tkwi głęboko w moim sercu. Przecież jeśli tak jest to na pewno, pewnego dnia odejdzie.
Czy powinnam liczyć na to, że zapała jeszcze miłością do mnie ?

