Gdy wróciłam do domu z kościoła w niedzielę zauważyłam cztery nieodebrane połączenia na telefonie. Wszystkie były od mojego syna. Przestraszyłam się, ale Wiktor uspokoił mnie, mówiąc, że po prostu przyjdzie na obiad. Myślałam, że będzie z całą rodziną, ale okazało się, że jest to o wiele bardziej skomplikowane. Teraz nie wiem czy zadzwonić do teściowej mojego syna i porozmawiać o tym, czy lepiej się nie wtrącać.
Mój syn uczył się bardzo dobrze. Skończył szkołę i studia z wyróżnieniem. Obecnie pracuje jako kierownik placówki bankowej.
W wieku 37 lat zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić dwupokojowe mieszkanie.
On i jego żona mają dwie córeczki bliźniaczki. Ala i Ola mają 6 lat.
Moja synowa pochodzi z wsi, ale też jest bardzo inteligentną dziewczyną. Ewelina również przez jakiś czas pracowała w banku i właśnie tam się poznali.
Teściowie mojego syna prowadzą biznes. To niewielki interes, ale jest wystarczająco dużo pracy dla obojga.
Ale sprawa polega na tym, że teściowa jest przyzwyczajona do tego, że jej mąż robi wszystko w domu.
Mój syn nie jest taki, on zapłaci, a nie będzie majstrował sam przy kranie czy gniazdku. Nie ma do tego talentu.
Uważam, że każdy powinien wykonywać swoją pracę. To właśnie dla tego są hydraulicy. Mój syn natomiast zna się na bankowości.
Gdy usłyszałam, że mój syn i jego rodzina wkrótce przyjdą mnie odwiedzić, postanowiłam ugotować jego ulubione pierogi domowe (zawsze trzymam je w zamrażarce na wszelki wypadek).
Wstawiłam garnek na kuchenkę, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Mój syn wszedł do mieszkania sam w złym nastroju.
Zjedliśmy obiad, potem poprosił czy może położyć się na swojej dziecięcej kanapie. Chciałam zapytać go co się stało, ale widziałam, że naprawdę nie chce mi nic mówić. Dwie godziny później mój syn wyszedł z pokoju, zrobił sobie herbatę i powiedział, że zostanie u mnie na noc.
Nie mogłam się powstrzymać od zapytania go czy u niego i Eweliny wszystko w porządku.
A wiecie co się okazało? Jego teściowa przyjechała do niech na dwa dni. I chociaż pierwszego dnia nie mówiła nic do niego, to drugiego dnia zabrała się do działania.
Zaczęła dopytywać dlaczego nie pomaga żonie, dlaczego cieknie woda z kranu, dlaczego w łazience nie spływa woda?
W skrócie, wtrącała się we wszystko, więc nie mógł tego znieść i uciekł do mnie na kilka dni.
Nie wiem czy zadzwonić do niej żeby się uspokoiła, czy pozwolić im sobie z tym poradzić.
Dziwne, że moja synowa pozwala swojej mamie na to.
Przecież to mieszkanie mojego syna…

