Moja córka skończyła właśnie 9 lat, ale wciąż pamiętam wszystkie psoty, które robiła jako dziecko. Teraz wspominam to z uśmiechem, ale wtedy nie było mi do śmiechu.
Pewnego dnia przeglądałam szafę i znalazłam bardzo starą koszulkę – początkowo postanowiłam ją wyrzucić, ale potem zostawiłam ją jako szmatka do wycierania brudów. Kiedy zajęłam się swoimi sprawami, położyłam koszulkę na komodzie obok łóżka. Popołudniu, kiedy poszliśmy do przedszkola odebrać moją córkę, nauczycielka zawołała mnie na bok.
Okazało się, że dziecko nie ubrało tego, co przygotowałam – córka założyła to, czego nie powinna. Kiedy to zobaczyłam, aż sapnęłam, bo to była koszulka, którą zaczęłam wycierać brudy. Następnym razem, gdy bardzo chciała jedną zabawkę, odmówiłam jej, ponieważ miała już wiele podobnych rzeczy. Kiedy zobaczyła, że byłam taka nieugięta, powiedziała swojej nauczycielce, że jej nie kochaliśmy, że jej nie karmiliśmy i nie kupowaliśmy jej zabawek.
Musiałam po raz kolejny świecić oczami przed jej wychowawczynią. Znów zawołała mnie na bok, kiedy przyszłam kolejny raz odebrać córkę i zapytała, co się działo w naszej rodzinie. Prawie chciała zadzwonić do kuratorium. Dzięki Bogu wszystko jej wytłumaczyłam, a nauczycielka mi uwierzyła, bo widać było, że córka była zadbana i wesoła.
Trzeci przypadek miał miejsce na placu zabaw z karuzelami. Była tam kobieta z synem i zaproponowała mu ciastko. Syn rozpłakał się i powiedział, że nie chciał go jeść. Wtedy moja córka podbiegła, wyrwała mu ciastko i szybko je zjadła. Od razu przeprosiłam kobietę, nie wiedziałam, co zrobić ze wstydu. Zaproponowałam, że zwrócę jej pieniądze, ale ta odmówiła. Roześmiałyśmy się i rozstałyśmy. Teraz jest już dorosła i nie robi takich rzeczy, ale nigdy o tym nie zapomnę – ciągle pamiętam i śmieję się.

