Ukochany syn wysłał mamę do domu opieki, gdzie odnalazła swoje przeznaczenie

Antonina Pawkiewicz przez całe życie wychowywała samotnie syna. Ojciec chłopca, Witold, zrzekł się go od razu gdy tylko dowiedział się, że kobieta jest w ciąży. Antonina postanowiła urodzić i nigdy więcej nie widziała Witolda.

Gdyby nie pomoc matki, trudno byłoby wychować jej syna. Antonina mieszkała w małym miasteczku na granicy jednego ze wschodnich województw, gdzie z pracą było ciężko, zwłaszcza, gdy pracodawcy dowiadywali się, że kobieta ma małego synka.

Kiedy Marek skończył 6 lat, babcia odeszła. Antonina postanowiła przenieść się do pobliskiego miasta, aby dziecko mogło zdobyć dobre wykształcenie, poza tym było tam więcej pracy.

Kobieta sprzedała dom i po zebraniu wszystkich niezbędnych środków udała się do miasta. Początkowo mieszkali u swojej krewnej. Antonina dostała pracę, a syna wysłała do prywatnego przedszkola. Kiedy kobieta zgromadziła odpowiednią kwotę, wraz z synem przeprowadzili się do małego, jednopokojowego mieszkania.

Minęło 30 lat, Marek dorósł i ożenił się. Antonina nadal opiekowała się synem i jego rodziną. Nawet po przejściu na emeryturę oddawała jemu lub synowej wszystkie pieniądze, które pozostały po opłaceniu rachunków za mieszkanie i jedzenia lub po prostu kupowała prezenty dla wnuka.

Marek był przyzwyczajony, że nawet jeśli przehulał całą pensję z przyjaciółmi, matka zawsze znajdzie dla niego pieniądze na artykuły spożywcze i wszystko, czego potrzebuje. Nigdy także nie odmówiła mu zaopiekowania się wnukiem, jeśli akurat nie była w pracy.

Antonina próbowała nawet spłacić pożyczkę syna, którą wziął na zakup mieszkania, przez co kobieta musiała odmawiać sobie wszystkiego: chodziła w starym płaszczu, który miał już 10 lat i był w połowie zjedzony przez mole, a zamiast kupować nowe buty, nosiła stare do naprawy, aż niektórzy z szefców odmawiali jej, nie chcą reperować obuwia w takim stanie.

Kiedy Antonina zaczęła mieć kłopoty, jej życie zmieniło się dramatycznie. Kobieta niefortunnie poślizgnęła się i poważnie złamała rękę i nogę. Nie mogła już pracować i nie mogła też utrzymywać syna, nie miała nawet dość pieniędzy na leczenie.

Marek namówił matkę, by sprzedała swoje mieszkanie i spłaciła jego kredyt, a ona zamieszka z nimi. Kobieta zgodziła się. Nie minęły dwa miesiące od sprzedaży jej mieszkania, gdy syn zaczął mówić, że im przeszkadza i wkrótce będą mieli kolejne dziecko, więc musi zamieszkać w domu opieki.

Marek zaczął codziennie wyrzucać mamie nawet talerz zupy, więc kobieta zamieszkała w kuchni na składanym łóżku, ale i tam mu przeszkadzała. Antonina nie mogła już tak żyć i po spakowaniu swoich rzeczy poszła do domu opieki.

Minęły 3 lata odkąd Marek wyrzucił matkę, nigdy jej nawet nie odwiedził. Antonina spotkała się tam z samotnym, byłym kapitanem statku, Stanisławem Fijałkowskim, który znalazł się w domu opieki, ponieważ miał słaby wzrok i potrzebowała opieki, a dzieci nie chciały się nim zająć.

Stanisław i Antonina zakochali się w sobie i pobrali się. Przeprowadzili się do mieszkania mężczyzny i zamieszkali razem. Antonina opiekowała się mężem z taką samą czułością i miłością, z jaką wcześniej opiekowała się Markiem.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Twoja Strona
Ukochany syn wysłał mamę do domu opieki, gdzie odnalazła swoje przeznaczenie