Wszystko, co przytrafiło się mojej córce, to wasza wina!

Młodsza siostra męża, Ola, przeprowadziła się do nas rok i dziewięć miesięcy temu, ponieważ postanowiła studiować Studia w rozumieniu tej gówniary wyglądały tak, że nocami balowała w klubach, by potem błagać nas o pomoc, aby mogła zdać egzaminy. Byłam przeciwna jej pobytowi u nas, ale teściowa osobiście przywiozła do nas Olę:

– Dałam Wam pieniądze na mieszkanie? Dałam, więc moja córka będzie tu mieszkać i kropka – potem zwróciła się do mojego męża, stawiając go przed faktem dokonanym – Jeśli posłuchasz żony i wyrzucisz siostrę, to nie jesteś już moim synem!

Faktem jest, że pieniądze dane nam przez teściową na mieszkanie to osiemdziesiąt tysięcy danych nam na odsetki, które już dawno spłaciliśmy.

Już dwa lata temu teściowa przysyłała Olkę na letnie wakacje do nas. Nie była to dla nas nagroda, bo dziewczyna w ogóle nie uznaje osobistych granic.

Jest absolutnie pewna, że skoro jej brat kupuje mi ubrania i kosmetyki, ma pełne prawo z nich korzystać. Zawsze zaciąga moje nylonowe pończochy. Kupuję od razu paczkę po 5 par, ale kiedy trzeba je ubrać, to dzięki niej nie mam ani jednej pary.

Jest także niezdolna do wypełniania obowiązków domowych. Nie wie, czym jest zmiotka, że naczynia muszą być myte, a jedzenie nie pojawia się w lodówce samo.

Za to wie, ile jej brat jest winien matce, i to bardzo dobrze. Wiecznie nazamawia sobie łachów przez Internet z mojego służbowego komputera i to nie na małą kwotę, czasami nawet za 2 tysiące. Robi to bez pytania, a my musimy jej za to zapłacić.

Ostatnio odmówiłam zapłaty i nie pozwoliłam też zrobić tego mężowi. Kurier odjechał, a ona wyskoczyła za nim z mieszkania i szukaliśmy jej całą noc. Rano przyszła teściowa i wdała się ze mną w awanturę, że obrażam jej “ krew ”, a druga ” krew ” stała obok i bezczelnie się uśmiechała.

Życie z tą dziewczyną pod jednym dachem to ciągła udręka. W każdy czwartek dzwoniła o 5 rano i kazała mojemu mężowi odebrać ją z klubu:

– A jeśli coś mi się stanie? Mama Ci nie wybaczy!

– Ola, wezwij taksówkę, zapłacę – mruknął śpiący mąż.

– Boję się taksówkarzy. Żona Cię nie chce puścić, prawda? Zadzwonię do mamy!

Mąż wsiadał więc do samochodu i pojechał po gówniarę. Nie obchodziło jej, że normalnie idziemy do pracy.

Z mężem, przy kłótniach o tę bezczelną dziewczynę czasami dochodzi już do wspominania o rozwodzie.

Ostatnio w pracy nie było prądu, więc wróciłam wcześniej do domu i zobaczyłam, że Olunia, zamiast bycia na zajęciach na uniwersytecie, za które, tak nawiasem mówiąc, płacimy z mężem, siedzi w naszym domu, i to nie sama, a z jakimś brodatym mężczyzną w wieku około 45 lat.

Ona paraduje w moim szlafroku, mężczyzna w szlafroku męża, leżeli w naszym małżeńskim łóżku i popijali Martini. Nie mogłam już wytrzymać i wystawiłam ich oboje za drzwi.

Ta gówniara zadzwoniła do swojej matki i skłamała, że dałam klucze temu facetowi, żeby uwiódł biedną Olusię, abym mogła ją wyrzucić. Teściowa znów do nas przyjechała. Nawet mąż popukał się po czole w odpowiedzi na urojenia siostry, chciał ją nawet uderzyć za kłamstwo, ale ta odpowiedziała:

– Nie dotykaj mnie, jestem w ciąży!

Okazało się jednak, że dziecko jest już martwym za życia. Pieniądze, które daliśmy jej na studia, roztrwoniła z pasożytniczymi koleżaneczkami, a ten facet, z którym zaszła w ciążę, jest żonaty i wysyła ją na aborcję, więc piła, wiedząc, że nie będzie rodzić.

Co zrobiłby normalny rodzic? Skarciłby dziecko porządnie, ale moja teściowa nie jest normalnym rodzicem. Oświadczyła, że wszystko, co stało się jej córce, to nasza wina z mężem. Krzyczała na mnie i mojego męża:

– Powierzyłam Wam moją najdroższą, a Wy co? Nie mogliście się nią zaopiekować? Nie będzie żadnej aborcji! To przez Was zaszła w ciążę, to Wy ponosicie odpowiedzialność! Ja umywam ręce!

Teraz, według teściowej, sprawa będzie wyglądać następująco: Ola zostaje z nami, rodzi, a mój mąż i ja zapewniamy wszystko dziecku. To nic, że trzeba było wychować córkę, aby do tego nie doszło lub przynajmniej jej powiedzieć, żeby nie sypiała z żonatymi mężczyznami bez zabezpieczenia.

Sama chcę mieć dziecko, to już najwyższy czas dla mnie. Zastanawiam się, dlaczego mam wychowywać dziecko 20 – letniej dziewczyny uważającej się za najmądrzejszą, a nie własne dziecko?

Jestem w szoku. Nie tylko w szoku, ale także w furii. Mąż zwiesił uszy i sam uwierzył w swoje poczucie winy. Dzwoniłam wcześniej do teściowej, mówiąc jej, jaki szalony styl życia prowadzi jej córka. Ostrzegałam, ale teściowa mi nie wierzyła, myślała, że czepiam się biednej dziewczyny, a mój mąż wolał nie mieszać się w “ babskie sprawy “.

Nie, to nie teściowa umywa ręcę, to ja to zrobię. Nie potrzebuję tej bezczelnej dziewczyny w moim domu, niech wraca do mamy na wieś i kropka.

Mieszkanie odziedziczyłam po moich rodzicach, więc postawiłam ultimatum: albo mąż wyśle swoją siostrę do matki, albo sam niech się z nią wynosi. Mam już dość, i tak długo cierpiałam, bo przez przez kilka lat.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Twoja Strona
Wszystko, co przytrafiło się mojej córce, to wasza wina!