Wygarnęłam wszystko swojej arabskiej teściowej, oczekuję teraz najgorszego

Gdy mąż był w pracy, przyszła do mnie teściowa. Najpierw kazała przynieść sobie herbatę, potem wydała polecenie, aby podać jej miękką poduszkę. Zrobiłam to w milczeniu, uśmiechając się.

Potem poprosiła mnie, żebym usiadła obok niej i z nią porozmawiała. Zaczęła od początku, pytając mnie, po co ja tu w ogóle przyjechałam. Co więcej, dalej dowiedizałam isę, że siłą poślubiłam jej syna, a teraz będzie cierpiał ze mną przez całe życie. Powiedziała też, że nie powinnam liczyć na dziecko. Zgodnie z ich prawem i religią pozostanie przy ojcu, bo taka biedna owieczka jak ja niczego mu nie zapewni.

Teraz zaczęłam mówić ja. Pomyślałam, że i tak nie mam nic do stracenia, że będzie, co ma być, więc jej wygarnęłam…

Powiedziałam jej, że po co szuka dziury w całym. Jeśli jej syn już się ożenił, no to cóż, niech już zaakceptuje jego wybrankę (czyli mnie). Przecież ślub już był, po co te wszystkie nieczyste zagrywki. Niech nie psuje życia ani mnie, ani jemu, ani później naszemu dziecku. Zapytałam, dlaczego od zawsze podżegas i dyktujes nam, jak mamy żyć.

Wypaliłam wszystko, ale bez agresji, a tak chciałam jej dać w twarz. Gdybyście tylko widzieli jej bezczelne oczy i złowrogi język, paliła się ze wściekłości.

Nie wydobyła z siebie żadnego słowa w odpowiedzi, wstała i w milczeniu odeszła. Co mnie dziś jeszcze czeka – nie wiem. Może wyrzucą mnie z domu, może mój mąż mnie mocno ukarze, jak to mówią – zbije mnie batem, ale nie boję się niczego. Będę walczyła o moje dziecko, nawet jeśli za to oberwę.

Oceń artykuł
Twoja Strona
Wygarnęłam wszystko swojej arabskiej teściowej, oczekuję teraz najgorszego