Reklama
Nie będę opowiadać o swoich dramatach. Myślę, że wszyscy mamy swoje smutki. Tym razem jednak podzielę się czymś co się wydarzyło w firmie, w której pracuję. Konkretnie o Danusi, naszej sprzątaczce.
To ładna i pracowita kobieta o siwych włosach. Mimo swoich lat widać, że kiedyś była bardzo ładna. Jest też dość inteligentna – można to stwierdzić, gdy się z nią porozmawia. Nie tylko dokładnie sprząta, ale też obsadziła całe biuro pięknymi kwiatami o które dba. Jednak moi koledzy nadal nie mają dla niej czasu, niektórzy mijają ją nawet się z nią nie witając. To tak jakby nie była żywą osobą, ale meblem. Jakby ta kobieta była od nich gorsza. Ich lekceważenie i nieuprzejme podejście wręcz mnie wkurza, ale nie mogę im nic powiedzieć.
Reklama
Uwielbiam rozmawiać z Danusią. Dowiedziałam się od niej, że jest byłą nauczycielką geografii, ale teraz dostaje niską emeryturę, więc musi dodatkowo pracować. Przez wiele lat opiekowała się chorym mężem, który zmarł rok temu. Z kolei jej jedyny syn zagubił się gdzieś w świecie, nigdy nie założył rodziny i nie uszczęśliwił jej wnukami. Widocznie nie był zamożny, bo bardzo rzadko przysyłał jej drobne kwoty – tylko na święta.
A skoro o nich mowa, zapytałam ją kiedyś z jakiego prezentu ucieszyłaby się na święta. Uśmiechnęła się i przyznała, że niczego już nie potrzebuje – ani ubrań, ani rzeczy. Ponieważ była bardzo samotna, marzyła o małym piesku, z którym mogłaby spacerować po okolicznym parku. Kilka razy poszła na targ, żeby popatrzeć na małe szczeniaczki, ale nie były w jej zasięgu finansowym. Był jeszcze bowiem jeden problem, bała się, że może odejść z tego świata przed swoim pupilem.
Postanowiłam nie czekać do Bożego Narodzenia i już w następną sobotę poszłam na targ zwierząt. Spodobał mi się biały, słodki piesek i kupiłam go naszej sprzątaczce. Jestem przekonana, że było to 400 złotych, które wydałam najlepiej w życiu. Danusia była tak szczęśliwa, że teraz codziennie, gdy widzi mnie na korytarzu, opowiada mi o swoim „wnuku” – tak nazywa małego Atoska.
Przepraszam, że nie podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Nie chcę się chwalić moim wyczynem, ale po prostu się nim podzielić.
Reklama

