**Żyć dla siebie.**
Halina milczała chwilę, a potem wzięła głęboki oddech.
– Krzysztofie, muszę ci coś powiedzieć – zaczęła cicho. – Mam raka. Lekarze dają mi pół roku, może rok.
Jego twarz znieruchomiała. Przez chwilę wydawało się, że nie zrozumiał, ale potem mocniej ją przytulił.
– Wiem, że to niewiele czasu – ciągnęła – ale chcę go spędzić tak, jak zawsze marzyłam. Tu, z tobą.
Krzysztof nie płakał. Przycisnął jej dłoń do ust i powiedział tylko:
– W takim razie nie marnujmy ani dnia.
Kupili dom. Halina codziennie sadziła kwiaty, choć wiedziała, że nie zobaczy ich kwitnących. Krzysztof pisał, ale więcej czasu spędzali razem – na spacerach, rozmowach, śmiechu. Nie mówili o chorobie. Nie żałowali.
Ostatniego dnia Halina obudziła się z promieniem słońca na twarzy. Uśmiechnęła się. Była gotowa.
– Dziękuję – szepnęła, patrząc na śpiącego Krzysztofa.
Zamknęła oczy. Była szczęśliwa.

