Wchodzę do warsztatu o siódmej rano i pierwsze, co robię, to zaparzam kawę w tym poobijanym czajniku

Ludwika Sośnicka skończyła sześćdziesiąt dwa lata w środę i tego dnia postanowiła zamknąć rachunek, który

Gdyby mnie ktoś zapytał, jakim jednym słowem opisałabym ojca, powiedziałabym: nieobecny. I przez dwadzieścia

Beata Nowicka wjeżdżała na podwórko przy ulicy Grochowskiej codziennie o siódmej trzydzieści, kiedy słońce

Ostatni klient wyszedł z kwiaciarni kwadrans po osiemnastej, a Marta Duda jeszcze przez chwilę układała

Nazywam się Grażyna Woźniak, mam pięćdziesiąt cztery lata, zmianę kończę o czternastej i tego dnia bardzo

Trzy żebra, przebite płuco i głos rodziców w słuchawce, który brzmiał, jakbym to ja zawiniła.

Marta stała przed drzwiami sali numer siedem w ośrodku terapeutycznym pod Krakowem i wiedziała, że za

Ojciec dowiedział się o raku wątroby w listopadzie. Zosia miała wtedy czternaście lat i pamięta dokładnie









