Anna Kowalczyk miała trzydzieści osiem lat i mieszkanie na Bemowie, w którym grzejnik pod oknem od dwóch

Na parkingu przed biurem stała moja była narzeczona z małym pudełkiem po termosie w rękach, a za nią

Half do dwunastej, a w warsztacie wciąż paliło się światło. Bożena stała przy oknie, patrzyła na neon

Beata parkowała renaultem clio pod warsztatem o siódmej rano, kiedy na Grochowskiej pachniało jeszcze

Miałem czterdzieści jeden lat, kiedy moja teściowa Barbara przestała się do mnie odzywać przy stole.

Halina Wrzosek stanęła w progu pokoju syna i przez chwilę patrzyła, jak popołudniowe słońce kładzie się

Zaczęło się od kluczy, których nigdy nie oddałam. Nazywam się Marta Wieczorek, mam trzydzieści cztery

— Musisz zabrać matkę do siebie. Warsztat po ojcu przecież ci zostawiła! — rzucił Bartek, walnąwszy teczką

Zbigniew Kowalik nie znosił października. Po trzydziestu dwóch latach pracy zawiadowcą na tej stacji









