Sześć miesięcy temu moja teściowa Wiesława wróciła po wielu latach z pracy we Włoszech. Dzięki niej kupiliśmy samochód, bo sami nie mogliśmy na niego zaoszczędzić, a teraz bez auta jest bardzo ciężko… Ogólnie rzecz biorąc moja teściowa jest bardzo dobra, miła, przyjacielska i zawsze pomoże nam z dziećmi. Ale jest jedna rzecz, która sprawia, że mam ochotę w ogóle jej nie wpuszczać do naszego domu.
Nie wiem, czy to nawyk, który nabyła po powrocie z Włoch, ale teściowa przychodzi do naszego domu dość często i zawsze chętnie bym ją widziała, gdyby nie jedna rzecz. Moja teściowa nigdy nie zdejmuje butów! Wchodzi w butach do wszystkich pomieszczeń prosto z ulicy. Sama nie wiem, jak zwracać jej uwagę i nieważne jak grzecznie się do niej zwracasz, zawsze kończy się to konfliktem.
Wczoraj nasz starszy syn umył podłogę rano, a po południu jego babcia przyszła do naszego pokoju w butach. Mój syn powiedział do niej:
– Babciu umyłem podłogę, nie chodzimy w butach po mieszkaniu.
Teściowa od razu mu odpowiedziała: Nie widzę, żebyś umył podłogę i nic się nie stanie, jak ją jeszcze raz umyjesz. Pracowałam tak ciężko przez wiele lat, że nawet nie masz pojęcia! A moje buty są czyste.
Wiesława powiedziała, to śmiejąc się i dodała jeszcze: Nie zdejmuję butów i koniec.
Co miałam zrobić? Czy to realne, żeby biegać z mopem po każdej jej wizycie, znosić takie postawy i lekceważenie nas? Mój młodszy syn czołga się po całym mieszkaniu, a mama mojego męża nie myśli o tym i ciągle chodzi w butach. Dokąd to zmierza? Kupiła nam samochód, ale to nie znaczy, że ma prawo tak nas traktować.







