Kocham mojego męża do szaleństwa, ale nie chcę, żeby nasza córka po urodzeniu przyjęła jego nazwisko. W końcu mam ku temu dobry powód.
Za miesiąc będziemy mieli dziecko. Córkę! Od dawna marzyłam o zostaniu mamą pięknej dziewczynki, wybieraniu dla niej ubrań, zaplataniu włosów i teraz w końcu moje marzenie się spełniło, ale jest jedno ALE…
Nie chcę, żeby moja córka nosiła nazwisko męża. I oto powód. Mąż ma bardzo śmieszne i dziwne nazwisko. Z powodu tego absurdalnego nazwiska, był często szykanowany w szkole, prawie nie miał przyjaciół.
Do dzisiaj koledzy często się z niego śmieją. Mój mąż nazywa się Kupka-Suchar.
Ktoś wypowiada jego nazwisko i całe biuro wybucha śmiechem. Są już dorośli, ale zachowują się jak dzieci w wieku szkolnym. Mąż już dawno pogodził się z takimi żartami i śmieje się razem ze wszystkimi. Szczerze mówiąc, ja też czasami lubię dokuczać mojemu mężowi, zwłaszcza gdy nie jest zły, ale śmieje się razem ze mną.
Uwielbiam jego dźwięczny śmiech w całym domu. Wyobraźcie sobie, co stanie się z naszą córką, jeśli pójdzie do szkoły z takim samym nazwiskiem.
Czeka ją taki sam los, jak jej ojca. Jej ojciec, mężczyzna, poradził sobie z problemem i nie załamał się, ale co stanie się z kruchą dziewczynką?
Nie chcę, żeby dorastała bez przyjaciół. Co można zrobić, rodziców się nie wybiera? Wymyśliłam genialny plan.
– Co się stanie, jeśli córka przyjmie nazwisko jednego z dziadków? Już wybrałam nawet czyje.
W rodzinie męża jest taka głupia tradycja nadawania wszystkim nowo narodzonym dzieciom dziwnych imion. W połączeniu z koszmarnym nazwiskiem to mieszanka wybuchowa.
Teść też ma stare, zabawne imię.
W mojej rodzinie wszyscy mają zwyczajne imiona, nikt nie wstydził się przed kolegami z klasy. Stąd też moja decyzja.
Tylko jak powiedzieć mężowi, że jego córka nie będzie nosić jego nazwiska? Będzie to dla niego kolejny cios z powodu, na który nie miał żadnego wpływu.







