Właśnie przyjechałem z Włoch. Odwiedziłem moje dzieci, wnuki i pojechałem do mojej matki na wieś. Przywiozłem je smakołyki, siostrze dałem 200 euro, żeby sobie coś kupiła. Kiedy nikogo nie było w domu, mama zawołała mnie na rozmowę
Nie widziałem moich dzieci i wnuków przez całą zimę, ponieważ pracowałem we Włoszech. Wiosna już przyszła, zrobiło się ciepło, postanowiłem kupić bilet i przyjechać do bliskich. Bardzo za nimi tęskniłem. Oczywiście nie z pustymi rękami. Kupiłem wnukom słodycze, zabawki i ubrania. Córce i jej dzieciom dałem pieniądze, chciałem, żeby je wykorzystali jeśli będą potrzebować.
Następnie pojechałem do wsi odwiedzić starą matkę i młodszą siostrę Krystynę.
Po studiach ja przeniosłem się do miasta, a moja siostra została, aby zamieszkać z matką.
Wiem, że dom przekazano jej już dawno temu, mówili, że jest młodsza i przez te wszystkie lata opiekowała się rodzicami, więc powinna go odziedziczyć.
Ja miałem mieszkanie w mieście, które dałem synowi. Od dłuższego czasu pracowałem we Włoszech, chciałem, żeby zamieszkał tam z żoną i dziećmi.
Gdy wszyscy wyszli na podwórko, mama zawołała mnie do kuchni na rozmowę:
– Wiesz, że Krystynie jest teraz ciężko. Jej mąż został niedawno zwolniony z pracy, więc teraz siedzą w domu. Proszę pożycz im pieniądze. Waldek powiedział, że jak kupi samochód , zacznie zarabiać pieniądze jako taksówkarz. Brakuje mu 50 tysięcy złotych.
Na początku nie chciałem dawać tak dużej kwoty, ale mama zaczęła płakać i karcić mnie, że jestem takim złym bratem.
Było mi jej żal, bo widziała, w jakich warunkach żyją. Trzeba było pomóc, bo ich dzieci wkrótce idą do szkoły. Nie wytrzymałem i pożyczyłem pieniądze. Nawet nie wziąłem żadnego dokumentu na tą pożyczkę.
Kilka dni później wróciłem do pracy do Włoch.
Pewnego wrześniowego ranka zadzwoniła do mnie siostra ze smutną wiadomością, że moja mama zmarła. Od razu kupiłem bilet i pierwszym lotem poleciałem do domu. Pomagałem przy pogrzebie.
Myślałem, że Waldek jednocześnie zwróci mi dług, bo minęło już prawie 6 miesięcy.
– Jakie pieniądze, bracie? Twoja mama pożyczyła od ciebie, nie ja. Dlaczego teraz pytasz mnie o taką kwotę? Nie mam pojęcia, gdzie staruszka wydała 50 tysięcy – odpowiedział zdziwiony Waldek i mrugnął oczami.
Nie wiem co dalej robić. Nie mogę powiedzieć, że żyję biednie, mam pieniądze, ale 50 tysięcy to duża suma. Widziałem w garażu zaparkowany nowiutki zagraniczny samochód.
Moja siostra za każdym razem znajduje nowy powód, żeby umorzyć ten dług. Udaje, że nic nie wie o tym, że to były pieniądze dla jej męża.
Co byś zrobił, gdybyś był nim? Zapomniał byś o długu?







