Czasem zastanawiałam się, jak to możliwe, że niektóre kobiety mają problem w znalezieniu normalnego mężczyzny w swoim życiu, a ja bez trudu znalazłam nawet trzech?
Najdłużej byłam z Hubertem, był bardzo miłą i wyrozumiałą osobą. Zawsze czułam się przy nim spokojnie i bezpiecznie. Jeśli znalazłam do niego odpowiednie podejście, mężczyzna spełniał wszystkie moje marzenia. Był po prostu idealny, ale nudziłam się w naszym małżeństwie. Potrzebowałam od życia znacznie więcej niż czułe słówka.
Drugi był Daniel. Z nim wracałam do młodości, kiedy najpierw się robiło, a potem myślało. Był beztroski i spontaniczny, czego brakowało mi u Huberta. Największą wadą Daniela było to, że wszystkie wieczory spędzał przy komputerze. Czasami wydawało mi się, że gry były dla niego ważniejsze niż ja.
Ostatnim z nich był Seweryn. Poznałam go kilka miesięcy temu i póki co, świetnie się dogadywaliśmy. Był najmłodszy ze wszystkich moich partnerów, więc nie miał jeszcze doświadczenia. Wciąż uczyliśmy się poznawać siebie nawzajem, ale mężczyzna patrzył na mnie z taką miłością, że wydawało mi się, że tylko przy nim czułam się potrzebna. Z nim noce były nieprzespane.
Nawiasem mówiąc, mój mąż i kochankowie wiedzieli o sobie nawzajem i nie mieli z tym problemu. Jedynym minusem było to, że musiałam poświęcać czas każdemu z osobna. Mężczyźni byli w różnym wieku i czasem lubiłam sobie żartować, że Hubert był moim mężem, Daniel najstarszym synem, a Seweryn najmłodszym. Miny moich rozmówców były bezcenne.







