Moja praca została stworzona dla mnie. Byłam specjalistką w dziedzinie perfumerii. Kiedyś tworzyłam perfumy z olejków eterycznych, a z czasem zaczęłam promować naszego krajowego producenta. Wybierałam odpowiednie zapachy dla kobiet na całym świecie i często wyjeżdżałam w celach służbowych.
Generalnie byłam domatorką, więc kiedy dowiedziałam się, że miałam szansę wrócić do domu z wyjazdu przed resztą firmy, natychmiast z niej skorzystałam. Wróciłam niespodziewanie, późno w nocy. Kiedy otworzyłam drzwi, od razu uderzył mnie zapach wina i już wtedy zaczęłam coś podejrzewać. Faktem było, że bardzo wyraźnie wyłapywałam nawet najsłabsze nuty różnych aromatów w powietrzu.
Kiedy mężczyźni spotykali się razem, woleli mocniejszy alkohol. Zapach wina wskazywał na to, że w mieszkaniu przede mną była inna kobieta. Postanowiłam póki co nie robić o to problemu, bo byłam zmęczona. Rozebrałam się i poszłam do łóżka, gdzie spał już mój mąż, ale nagle poczułam zapach słynnych damskich perfum na poduszkach. Ani ja, ani moje koleżanki nie używałyśmy niczego zbliżonego, najczęściej po ten aromat sięgały młodsze dziewczyny.
Potem, już podejrzewając, co się działo, poszłam do kuchni i otworzyłam szafkę z koszem na śmieci. Był pusty, Wojtek wyniósł śmieci i zostawił otwarte okno kuchenne, aby przewietrzyć mieszkanie, co również było podejrzane. Nie czekałam na ranek, obudziłam go krzykiem. Mąż szybko się rozbudził i patrzył na mnie zdezorientowany, ale potem jego wyraz twarzy się zmienił.
– Dlaczego węszysz po mieszkaniu? Jesteś cholernym tropicielem! Wczoraj przyszedł do mnie kolega ze swoją dziewczyną. My piliśmy whisky, a ona wino – próbował się wytłumaczyć.
– To dlaczego poduszki pachną damskimi perfumami? – zapytałam, nie wierząc w ani jedno jego słowo.
– Ponieważ zrobiło jej się niedobrze od ilości wypitego alkoholu i położyła się na godzinę, podczas gdy ja i mój przyjaciel rozmawialiśmy o naszych przyszłych planach zawodowych.
Wiedziałam, że kobieta z takimi perfumami na pewno nie skusiłaby się na tanie wino, dopóki nie byłoby jej niedobrze. Poza tym nie czułam żadnej whisky, więc mój mąż z pewnością pił ten sam alkohol, co nieznajoma. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko, co Wojtek mi mówił, było kłamstwem. Później zaczęłam się zastanawiać, może popadałam w paranoję? Byłam w stu procentach pewna swojego węchu, ale czy mój mąż naprawdę mógł mnie tak łatwo okłamywać?







