Jak długo jeszcze będę tolerować teściową w swoim mieszkaniu? Nie mam pojęcia. Zaczyna się zastanawiać czy doczekam dnia, kiedy będę mogła od niej odpocząć.
Fakt jest taki, że teściowa przyszła do nas i poinformowała, że będzie u nas mieszkać. I szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego mam się z nią męczyć, skoro ma jeszcze swoje córki!
Jak nazywasz osobę, która nie narzeka na zdrowie, ale na życie ogólnie i to cały czas? Moja teściowa to taka osoba.
Anna jest jak osioł z kreskówki o Kubusiu Puchatku. Nigdy nie jest zadowolona. Zawsze trochę senna i zmęczona. Nie uśmiechnie się, nawet gdy na zewnątrz jest piękna pogoda, a ona sama wygra milion w loterii. Takie jest jej usposobienie.
Mogłoby Was zastanawiać, dlaczego mnie to wszystko dotyczy? To nie moja matka, tylko matka mojego męża. Tak, ma poniżej 70 lat, wcześniej nie miała wpływu na moje życie, moją rodzinę. Ale tak było do niedawna.
Teraz pisząc te słowa, czasami słyszę jej jęki i lamenty zza ściany. I choćby mi bardzo to nie odpowiadało, nic na to nie można poradzić.
Po rozwodzie z teściem matka mojego męża zaczęła się zmieniać na gorsze. Była trudniejsza w kontakcie niż wcześniej, ale teraz stała się całkowicie nie do zniesienia.
Teść wręcz przeciwnie, jest energiczny, radosny i aktywny. To on wtedy zajmował się wszystkimi żmudnymi procedurami rozwodowymi. Nawet osobiście znalazł i kupił swojej byłej żonie dobre mieszkanie i początkowo pomógł finansowo.
Jednak mojej teściowej nie podobało się takie życie. I nie myślcie, że to przez wielką straconą miłość popadła w melancholię. To po prostu dlatego, że nie ma już nikogo, kto by wysłuchał jej niekończących się skarg przez cały dzień. Na sąsiadów, dzieci na ulicy, ceny w sklepie, itp.
Po jej pojawieniu się w naszym domu dzieci zaczęły być bardziej marudne, mąż i ja zaczęliśmy się częściej kłócić. Poczucie generalnej irytacji nas ogarnęło.
Wierzcie mi, wielokrotnie zasygnalizowałam mężowi, że uważam za złe, że jego matka mieszka u nas. W końcu ma swoje własne mieszkanie, w którym nie była od miesiąca.
Nie wiem, jak długo jeszcze będę mogła znosić jej obecność w mieszkaniu. Okazuje się, że moje słowo nic nie znaczy, Jej syn zdecydowanie jest przeciwny odesłaniu matki z powrotem do siebie. A ja nie wiem, jak się jej pozbyć. Poradźcie, co zrobić.







