Halinie zależało tylko na wielkim domu Sławka. Jego samego nigdy nie kochała. Uknuła chytry plan. Nie spodziewała się jednak, jak okrutnie ukaże ją los

Sławek był wdowcem.  Niedawno zamieszkał ze swoją  nową żoną, Haliną. Jak się okazało, ona miała własne plany dotyczące domu Sławka

Sławek znalazł swoją żonę leżącą na podłodze w kuchni. Barszcz na kuchence prawie się wygotował. Jeszcze trochę i wybuchłby pożar. Wiedział, że jego żona od dawna była śmiertelnie chora. Nie spodziewał się jednak tak nagłego jej odejścia. Jego żona nigdy nie narzekała. Bardzo ją kochał.

Po jej śmierci Sławek zamknął się w sobie. Jedyną osobą, która nadal nie pozwoliła totalnie mu się załamać, był ich trzyletni syn.

Halina od dawna starała się o to, by Sławek został jej mężem. Nawet gdy żyła jeszcze jego żona. Przynosiła, dla niego, na pole ciasta i kanapki. Za wszelką cenę próbowała też zaprzyjaźnić się z jego synem.

W zasadzie ani Sławek, ani jego syn nie byli jej potrzebni. Ona chciała tylko jego dużego, solidnego domu, który był własnością Sławka. Chciała zostać panią tego domu. Nie minęło nawet sześć miesięcy, odkąd Halina postawiła na swoim.

Po śmierci jego żony, wykorzystała trudny moment w jego życiu, aby się do niego zbliżyć. Gdy już to osiągnęła, miała kolejny cel. Pozbyć się pasierba.

Nie pasował do jej planów. Denerwował kobietę. Macocha niby  opiekowała  się dzieckiem, ale tak naprawdę chciała go tylko oczernić przed ojcem. Rozmawiała z jego ojcem, mówiąc, że zaczęły się z nim problemy. Sławek jej nie słuchał. Pracował w polu od rana do późnego wieczora, aby nie musieć przebywać z tą kobietą. Wkrótce podupadł na zdrowiu. Nie mógł pogodzić się z odejściem żony. W krótkim czasie zmarł z tęsknoty.

Miesiąc później Halina pozbyła się pasierba. Zabrała go do pobliskiego klasztoru i zostawiła chłopca pod jego murami. Kiedy sąsiedzi pytali:

– Gdzie jest chłopiec?

Odpowiadała, że ​​zabrał go daleki krewny.

Halina, stając się pełnoprawną gospodynią w domu, zaczęła przyjmować w nim mężczyzn. Prowadziła rozwiązły tryb życia. Któregoś dnia pod dom jeepem podjechało trzech mężczyzn. Jeden z nich już w progu powiedział:

– Nie chcę z tobą mieszkać, ale potrzebuję twojego domu.

– O czym mówisz? – zapytała Halina.

– Podpisz dokument przekazania domu, jeśli chcesz dożyć do rana.

Nie miała wyjścia. Musiała się zgodzić. Po sporządzeniu dokumentów wywieziono ją ze wsi. Nikt jej więcej nie widział.

Słusznie mówią: „Poniósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka”

Oceń artykuł
Newskey24
Halinie zależało tylko na wielkim domu Sławka. Jego samego nigdy nie kochała. Uknuła chytry plan. Nie spodziewała się jednak, jak okrutnie ukaże ją los