Przymykałam oczy na liczne zdrady męża. Wiele osób nazwałoby mnie głupią, a ja chciałam walczyć o ten związek. Wszystko się zmieniło, gdy Norbert trafił do szpitala i odwiedziła go młoda blondynka
Na samym początku naszego związku Norbert powiedział mi, że nie będzie tolerował awantur i zazdrości. Nie rozumiałam wtedy, co to znaczy. Byłam głęboko przekonana, że nigdy nie będzie chodził na boki.
Po urodzeniu pierwszego dziecka przyjaciele zaczęli sugerować, że mąż mnie zdradza. Zignorowałam te sygnały. W naszej rodzinie wszystko układało się dobrze. Norbert był jedynym żywicielem rodziny. Kiedy poszłam na urlop macierzyński, zapewnił nam wszystko, czego potrzebowaliśmy. Nigdy nie mieliśmy konfliktów domowych. Nigdy mnie nie zaniedbywał. Nawet na urlopie macierzyńskim dbałam o siebie i wyglądałam atrakcyjnie. W łóżku wszystko było tak samo jak na początku naszego związku.
Mimo że u nas wszystko było w porządku, docierały do mnie różne plotki, których ignorowanie powoli stawało się niemożliwe.
Wtedy Norbert zachorował i trafił do szpitala. Przyszli do niego znajomi w odwiedziny. Wśród nich była blondynka, która patrzyła na mnie z pogardą i na wszelkie sposoby starała się udowodnić swoją wyższość. Na początku byłam zdezorientowana, ale wieczorem, gdy byłam sama, przemyślałam wszystko i postanowiłam porozmawiać z mężem. Zapytałam go bezpośrednio o tę kobietę i o to, jak wpłynie to na naszą rodzinę. Norbert nawet nie starał się kłamać. Powiedział wprost:
– Nigdy nie opuszczę Ciebie i dziecka, jeśli nie będziesz robić skandalów z zazdrości. Rodzina to jest jedna strona życia. Druga nie dotyczy naszej rodziny.
Postanowiłam zachować spokój, aby ratować rodzinę.
Raz nawet zadzwoniła do mnie dziewczyna mojego męża i próbowała mnie przekonać, że Norbert jest ze mną tylko jej na złość. Nie zwracałam uwagi na jej słowa, nic nie odpowiedziałam. Rozłączyłam się. Z biegiem czasu ta kobieta znikła z naszego życia.
Okresowo pojawiają się inne panie, ale nie ma to wpływu na naszą rodzinę. Staram się tego nie zauważać.
Czy to oznaka słabości? Jakiś dziwny rodzaj miłości? Nie wiem. I choć wiele osób mnie krytykuje, trwam w tym układzie i akceptuję wybory mojego męża. Nasza rodzina jest dla mnie najważniejsza.






