Pobraliśmy się z Grzegorzem rok temu, wynajęliśmy mieszkanie i oszczędzaliśmy na kredyt hipoteczny. Oboje rozumieliśmy, że nasi krewni i rodzice nie byliby w stanie zapewnić nam mieszkania, więc sami musieliśmy je kupić.
Pewnego dnia moja mama powiedziała, że odziedziczyła mieszkanie po swojej ciotce. Miała już ładne dwupokojowe mieszkanie w centrum miasta, więc postanowiła nam je podarować. Nie miałam żadnego rodzeństwa, więc nie musiałam się martwić o nieporozumienia w rodzinie. Mój mąż i ja byliśmy szczęśliwi, bo nie musieliśmy brać kredytu i spłacać go przez kilka lat, ale moja mama ostrzegła mnie, że jeszcze za wcześnie na radość.
To mieszkanie nie było remontowane od dziesięcioleci, wszystko musiałoby zostać całkowicie zmienione. Cieszyłam się z tego, bo chciałam je wyremontować według własnych upodobań. Mieliśmy z Grzegorzem oszczędności, więc postanowiliśmy przeznaczyć je na remont. Zaczęłam już szukać projektów pomieszczeń, jak urządzić kuchnię, jakie płytki położyć w łazience, ale wtedy mój mąż zaproponował, żebyśmy za zaoszczędzone pieniądze pojechali nad morze.
Oszczędzaliśmy cały rok, nie odpoczywaliśmy, a teraz chcieliśmy żyć dla siebie. Powiedziałam mamie o tym pomyśle, a ona stwierdziła, że to głupi pomysł. Lepiej zrobić remont, póki mieliśmy na to środki i żyć w spokoju, niż oszczędzać przez kolejny rok i nocować w zniszczonym mieszkaniu. Miło było mieszkać w ładnym miejscu, więc postanowiliśmy, że najpierw zrobimy remont.
Nie mogliśmy jednak dostać się do sklepu z materiałami budowlanymi. Męża bolała głowa, miał jakieś pilne sprawy, albo musiał jechać do teściowej. W końcu zadzwoniłam do niego, żeby z nim porozmawiać. Czas uciekał, a my nawet nie zaczęliśmy jeszcze usuwać tapet. Wyznał mi, że nie chciał inwestować w remont mieszkania należącego do jego teściowej. Niech najpierw przekaże nam mieszkanie, a potem zaczniemy.
Powiedziałam o tym matce. Odmówiła przekazania mieszkania. Powiedziała, że jeśli mój mąż mnie zostawi, stracę połowę mieszkania, a ona chciała, żeby to mieszkanie było moje na zawsze, więc wolała zostawić je tak, jak było, dla świętego spokoju. Teraz nie wiem, co robić w tej sytuacji.







