W rodzinie mieliśmy tradycję, którą każdy traktował bardzo poważnie. Aż nadszedł dzień moich urodzin i wszystko się zmieniło

W naszej rodzinie mieliśmy tradycję. Zawsze, gdy zbliżały się czyjeś urodziny, organizowaliśmy niespodziankę. Uwielbialiśmy zaskakiwać naszych bliskich. Oczywiście nie były to luksusowe uczty, ale mogliśmy sobie pozwolić na wyjazd gdzieś za miasto czy grilla na wsi.

Zawsze tak było. Jeśli miałam urodziny, to rano mąż dawał mi wielki bukiet kwiatów, a po pracy wiedziałam na pewno, że gdzieś pojedziemy. To był początek naszej niespodzianki, która była nawet lepsza niż prezent, bo zostawała w pamięci na całe życie. Jeśli były urodziny Jana, piekłam wielki tort, który uwielbiał, czekałam, aż wróci z pracy i szliśmy do restauracji.

Nasz syn, który miał 7 lat, również był przyzwyczajony do tej tradycji i zawsze czekał na swoje urodziny. Kiedy nadszedł mój dzień, biegłam do domu w oczekiwaniu na niespodziankę od mojego męża. Moje koleżanki prosiły mnie, żebym poszła z nimi na zakupy lub drinka, ale odmówiłam, chciałam spędzić czas z rodziną.

Kiedy dotarłam do domu, mój mąż siedział przed komputerem i grał w gry, a mój syn rozmawiał przez telefon. Żaden z nich mnie nie zauważył. Pomyślałam, że może taki był ich plan. Udać, że zapomnieli, a potem złożyć mi życzenia. Poszłam do pokoju, minęły 2 godziny, ale nic się nie zmieniło. Rozumiałam, że Michał mógł zapomnieć, bo był jeszcze dzieckiem, ale Jan? Jak mógł tak po prostu zapomnieć o moim święcie?

Żałowałam, że nie wyszłam z koleżankami i spędziłam swoje urodziny leżąc w łóżku i płacząc. Następnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mężowi, że zapomniał o moich urodzinach. Nie odrywając wzroku od komputera, wyciągnął pieniądze z portfela, włożył mi je do ręki i powiedział, żebym coś sobie kupiła. Myślałam, że może następnego dnia pójdziemy coś uczcić, ale nie. Najwidoczniej gry były ważniejsze ode mnie.

Zrujnowanie tej tradycji było dla mnie, jak cios prosto w serce. Zrozumiałam, że nasza rodzina nie jest już dla męża najważniejsza. Mam zamiar dokładnie tak samo postąpić, gdy przyjdzie dzień jego urodzin. Niech poczuje się tak samo, jak ja. Może wtedy zrozumie, jakie to było dla mnie przykre.

Oceń artykuł
Newskey24
W rodzinie mieliśmy tradycję, którą każdy traktował bardzo poważnie. Aż nadszedł dzień moich urodzin i wszystko się zmieniło