Mój mąż chciał, żebym pozbyła się dziecka, ale tego nie zrobiłam. Później musiałam ponieść konsekwencje

Byłam temu absolutnie przeciwna, ponieważ naprawdę chciałam zostać matką. Jego reakcja była pierwszym sygnałem, że coś jest w naszym związku nie tak.

Kilka miesięcy później urodziłam chłopca. Gracjan nie był z tego zadowolony. Narzekał, że to będzie dla nas naprawdę ciężki czas, ale jak chłopiec dorośnie, zamierzał zabrać go na ryby i pograć w piłkę. Czas mijał, a ja całe dnie siedziałam w domu z małym dzieckiem. Czasami było tyle rzeczy do zrobienia, że nie miałam nawet chwili, aby pójść do sklepu.

Kiedy poprosiłam męża, żeby coś kupił, był oburzony. Pytał się, dlaczego sama nie poszłam na zakupy, skoro i tak cały dzień byłam w domu. Nie zdawał sobie sprawy, jak ciężko było wyjść do sklepu z dzieckiem i wózkiem, zwłaszcza w godzinach szczytu. Musiałam sama zajmować się całym gospodarstwem domowym. Po pracy mąż siedział tylko przy komputerze i nie kiwnął nawet palcem, by w czymś mi pomóc.

Kiedy mały Mateusz miał półtora roku, moja mama zgodziła się nim zaopiekować, kiedy ja pracowałam na pół etatu. Nie mogłam mieć pracy na pełen etat, bo ktoś musiał wykonywać wszystkie obowiązki w domu i nie chciałam obciążać zbytnio mojej mamy. Gdyby nie ja, w mieszkaniu byłby wieczny bałagan, bo Gracjan miał ważniejsze rzeczy do zrobienia.

Pewnego dnia mój mąż poinformował mnie, że dostał premię i zamierzał to przeznaczyć na wakacje. Zaczęłam się już przygotowywać, przymierzając letnie sukienki i stroje kąpielowe. Ale jakież było moje zdziwienie, kiedy Gracjan uznał, że tym razem jedzie na wakacje sam. Powiedział, że był jedyną normalnie pracującą osobą w rodzinie i dlatego będzie jedyną osobą na wakacjach.

Prowokująco położył swoje bilety na pociąg na stole przede mną i zaczął pakować walizkę. Postanowiłam, że kiedy zamknę za nim drzwi, już nigdy ich nie otworzę. Nie potrzebowałam mężczyzny, który w ogóle nie doceniał mojej pracy i nie chciał spędzać czasu ze swoim dzieckiem.

Dzisiaj jesteśmy po rozwodzie. Mateusz ma 3 lata. Poszedł właśnie do przedszkola, a ja pracuję na cały etat. Czasami ledwo wiążę koniec z końcem. Dużo pomaga mi mama. Jakoś daje radę. Odzyskałam spokój i radość z życia. Chociaż bywa trudno, to jest lepiej niż z mężem, który miał wieczne pretensje i w niczym mi nie pomagał.

Oceń artykuł
Newskey24
Mój mąż chciał, żebym pozbyła się dziecka, ale tego nie zrobiłam. Później musiałam ponieść konsekwencje