Mój dorosły syn nie chce zaakceptować, że ja też mam prawo do własnego życia. Kontroluje mnie na każdym kroku. Kocham go i długo się na to godziłam, ale po ostatnim jego wybryku nie wytrzymałam

Od 24 lat  wychowuję syna samotnie. Nawet teraz, kiedy jest dorosłym człowiekiem,  nie chce zrozumieć, że ja też chcę być szczęśliwa

Związałam się z człowiekiem, która żył tylko według własnych zasad. Był najfajniejszym, ale zarazem najgroźniejszym facetem w naszej okolicy. Początek naszego związku był fascynujący. Byłam kompletnie zauroczona. Szybko zaszłam w ciążę. Planowałam wspaniałe życie u boku ukochanego.

Kiedy powiedziałam mu o dziecku zrzucił maskę.  ​​Okazał się najbardziej brutalnym  człowiekiem jakiego znałam.

Powiedział mi:

–  Albo pozbądź się dziecka, albo zniknij z mojego życia raz na zawsze!

Zdecydowałam się, że wybiorę dziecko. Następnego dnia moja miłość wyparowała. Znikł bez słowa i nigdy potem już go nie zobaczyłam.

Mój syn urodził się identyczny jak jego ojciec. Dwie krople wody. Z wyglądu i z  charakteru, niestety.

Wszystko zaczęło się uwidaczniać już w przedszkolu. Próbował być szefem. Rządził dziećmi, czasami używał nawet wobec nich przemocy.  Zebrał swoje towarzystwo i był liderem. Wielokrotnie prowokował bójki.

Jego nastoletnie lata były szczególnie trudne. Zawsze był w środku każdej awantury na podwórku. DO szkoły byłam wzywana codziennie. Miałam naprawdę tego serdecznie dość! Nie mogłam zająć się swoim życiem osobistym. Nie miałam na to czasu, ani sił. Skoncentrowana byłam na każdym kolejnym  dniu przynoszącym nowe kłopoty z synem.

Do tego, za każdym razem, gdy jakikolwiek nowy mężczyzna  pojawiał się w pobliżu, syn reagował ostro. Krzyczał, wrzeszczał  i mówił, że dobrze nam się razem żyje. Nie potrzebujemy nikogo więcej. Mężczyźni uciekali w popłochu, a ja poddawałam się oczekiwaniom syna.

Potem wstąpił do wojska. W domu zrobiło się spokojnie, jak nigdy wcześniej. Zaczęłam żyć na nowo.

W tym czasie poznałam wspaniałego mężczyznę. Również z trudną przeszłością. Doskonale się rozumieliśmy. On miał za sobą dwa nieudane małżeństwa. Ja doświadczenia samotnej matki. Od razu się w sobie zakochaliśmy. Szybko zdecydowaliśmy na ślub.

Kiedy mój syn wrócił z wojska, ukrywałam przed nim fakt, że mam męża. Szybko się jednak zorientował, bo często znikałam na noc. Rankiem wracałam do domu szczęśliwa. Pytał, ale nie byłam gotowa powiedzieć mu prawdy. Bałam się jego reakcji.

Sześć miesięcy później zdecydowałam, że mój mąż powinien się do mnie wprowadzić.  Uważałam, że powinniśmy synowi pozwolić przywyknąć do nowej sytuacji.

– Na jakiej podstawie on tu przebywa? Kim on w ogóle jest? – wrzasnął, gdy tylko zobaczył mojego męża na kanapie.

– To mój mąż. Powinieneś to zaakceptować. – starałam się zachować spokój.

– Mamo! Musisz wybrać on, albo ja! – syn był coraz bardziej rozwścieczony.

– Synu, masz już 24 lata. Nie możesz kontrolować mojego życia osobistego!, Wkrótce sam się ożenisz i założysz własną rodzinę. Ja też pragnę być szczęśliwa!

Po tych słowach mój syn zamilkł.  Wydawało się, że się uspokoił i zaakceptował nową rzeczywistość. Gdy myślałam już, że najgorsza burza za nami, zobaczyłam jak mój mąż przyglądający się całej tej sytuacji nie wytrzymał. Wziął swoje rzeczy, założył buty i wyszedł. Wrócił do swojego mieszkania.

Nie wiem co dalej z nami będzie.

A wszystko to przez mojego syna i  jego okropny charakter odziedziczony po ojcu…

Oceń artykuł
Newskey24
Mój dorosły syn nie chce zaakceptować, że ja też mam prawo do własnego życia. Kontroluje mnie na każdym kroku. Kocham go i długo się na to godziłam, ale po ostatnim jego wybryku nie wytrzymałam