Pamiętam, jak jeszcze jako dziecko po raz pierwszy myłam podłogę w wiejskim domu babci.
Bardzo się starałam, umyłam deski aż świeciły w promieniach słońca.
Zawołałam babcię.
Babcia przyszła, spojrzała, a potem po cichu podeszła do łóżka, uniosła narzutę zwisającą prawie do podłogi, uklękła i cicho mnie zawołała.
Podeszłam, uklękłam obok niej i oszołomiona zajrzałam pod łóżko.
Tam, wśród puszystych grudek kurzu i zaschniętych źdźbeł trawy, leżała moja zagubiona kilka dni temu skarpeta.
– Jeśli sprzątasz, to zawsze sprzątaj, aby te miejsca, które są z zewnątrz mało widoczne były czystsze niż wszystkie inne! Dobrze? – zapytała delikatnie.
– Dobrze, babciu.
Od tego czasu minęło wiele lat, a dziś nie ma już babci obok mnie, wiejski dom został opuszczony
Jednak do tej pory, pamiętając słowa babci, często myślę o ” ciemnych zakątkach ” naszych dusz i ” błyszczących powierzchniach ” naszego życia wystawianych na pokaz…
Cichy, delikatny, wręcz ledwo słyszalny, ale i surowy jednocześnie głos babci przychodzi do mnie jak echo…
– Dobrze?








