Powiedziałam: ” tak ! ”.
No a co?! W końcu mają swoje lata…
Kiedy miałabym pozwolić moim dzieciom wziąć psa? Kiedy będą miały po dwadzieścia lat? W tym wieku nie będą musiały pytać mnie o zgodę. Jedyne pytania, jakie wtedy będą zadawać to zapewne: ” Mamo, jest coś do jedzenia? ” lub ” Gdzie znowu zabrałaś moją ładowarkę ?”.
Potem jednak kolejny postawiły warunek, aby bez żadnych pytań wybrać jedno zwierzę spośród chomika, papugi, kotka, psa i ryby.
Kot i ja zamarliśmy. Nie rozumiałam, dlaczego mielibyśmy potrzebować psa i idrugiego kota. W ogóle nie wiem, po co nam zwierzyniec, mam go już i tak dość dużo w życiu. Próbowałam odwieść ich od tych pomysłów, mówiąc np., że papuga jest ptakiem dobrym, ale też i zbyt rozmownym. W naszej rodzinie wszyscy tacy też są. Brakowało mi jeszcze jednej gaduły do wysłuchiwania… Potem jeszcze powiedziałam, że papuga musi latać, a kiedy leci, robi kupę. Jeśli w moim mieszkaniu ten “ gołąb pokoju “ zacznie robić mi prosto na głowę, zacznę się denerwować.
Kot zamiauczał sugerując, że osobiście nie ma nic przeciwko papudze, a także przeciwko rybom. Chomiki też nie są niczego sobie, za to pies mu się już nie podoba.
Dzieci za to oświadczyły, że potrzebują jednak wszystkich zwierząt do szczęśliwego dzieciństwa, w tym ryb. No pięknie!
Pokornie zapytałam, czego mama potrzebuje do szczęśliwego rodzicielstwa? Dzieci nie odpowiedziały natychmiast na to pytanie. Długo naradzały się, drapały się po głowie, a potem powiedziały, że szczęśliwe rodzicielstwo polega na posiadaniu szczęśliwych dzieci ” i kilku pięknych sukienek! ” – pospiesznie dodała córka.
Zapisz więc formułę na szczęście: chomiki + papuga + ryby + koty + pies + szczęśliwe dzieci + kilka pięknych sukienek = szczęśliwa mama.
Nie dziękuj, tak już jest!
Lepiej przynieś mi środek uspokajający i od razu będzie mi lepiej!







