– Tato, Michałkowi z tyłka śmierdzi i spływa mu po nogach – obudził Sebastiana najstarszy syn Karol.
– Daj mi spokój, obudź mamę – powiedział Sebastian i odwróciła się w drugą stronę, jednak prawie natychmiast przypomniał sobie, że Marta wyjechała i został sam na gospodarstwie. Zerwał się na równe nogi, pobiegł do pokoju dziecinnego, na którego progu potknął się i prawie upadł. Michałek cały był przepełniony “ odpadami życiowymi “ i wesoło krzyczał. Sebastian krzywiąc się od smrodu, nie wiedział, co robić, bo to żona zawsze się tym zajmowała.
Podczas gdy mył Michałka, zmęczył się niesamowicie. Po tym, jak nałożył na syna czystą pieluchę, zaczął sprzątać cały bałagan, który pozostał po kąpieli.
– Tato, a ja chcę jeść – oświadczył Karol, a Michał mu zawtórował. Sebastian starał się mieć oczy dookoła głowy. Ok, Karol może sobie kanapkę zjeść, ma już w końcu pięć lat, ale rocznemu Michałkowi trzeba ugotować kaszkę, czego mężczyzna sam nie robił od pięciu lat. Cóż, nic innego nie mógł zrobić jak tylko wyjąć garnek i zabrać się do pracy.
Podczas gotowania przeklinał wszystko: kaszkę, która zamieniła się w grudki, żonę Martę, która zostawiła go samego. Jaka była przebiegła, mówiąc mu o wyjeździe z dnia na dzień ! Jej matka obchodziła urodziny. Sebastian niestety nie pojechał z żoną, ponieważ mimo tego, że on i jego teściowa Ireną są dorosłymi ludźmi i powinni się jakoś kontrolować, za każdym razem się kłócili i wyzywali. Spotkania kończyły się zawsze tak samo: mężczyzna trzaskał drzwiami i jechał do domu, a Marta wracała razem z nim. Dobrze, że te spotkania były rzadkie, ponieważ mieszkali pięćdziesiąt kilometrów od siebie.
Irena tym razem ostrzegła córkę, żeby przyjechała, ale bez męża, bo nie miała ochoty psuć sobie swojego święta. Marta podstępem i pieszczotą przekonała Sebastiana, żeby został z dziećmi – I tak siedzisz na urlopie, dlaczego miałabym więc dzieci torturować podróżą ? Zaopiekujesz się nimi przez półtora dnia, a potem przyjadę – przekonywała. W końcu Sebastian dał się namówić myśląc, że co w tym takiego może być trudnego, posiedzieć dzień czy dwa z dziećmi ? Nie zdawał sobie wtedy sprawy z tego, że to nie jest tak łatwe, jak sobie wyobrażał.
Po nakarmieniu dzieci usłyszał jak krowa zamuczała w stodole – zupełnie o niej zapomniał ! Wziął wiadro i poszedł ją wydoić. Wszedł do stodoły, wziął małą ławkę i zabrał się do pracy. Podczas dojenia dwoma palcami, przeklinał półgłosem – Chciałem domowego mleka, a teraz muszę tyrać. Jak mówiłem ? Kupowane mleko ? Nieeee, swoje lepsze. Oczywiście, lepsze, tylko też jest lepiej, gdy inni wykonują za Ciebie całą pracę, a Ty tylko je pijesz !
Wstał z litrową puszką, tyle wystarczy. Niestety, Zorka posmagała go dwa razy brudnym ogonem i całą twarz teraz miał ubrudzoną. Kiedy w końcu wszedł do domu – zaniemówił. Karol wyjął słoik dżemu, którym teraz on i Michał byli cali umazani. Tak stali i patrzyli na mężczyznę, czekając, aż zauważy, że nie tylko oni są od tego brudni, ale także drzwi i podłoga.
Nie ma na co czekać. przebrał więc chłopców i jakoś wszystko umył. Brudne ubrania namoczył. Woda skończyła się w domu, więc musiał iść do studni. Ile razy jego żona prosiła: doprowadź wodę do domu ! A on zasłaniał się brakiem czasu i tym, że szkoda na to pieniędzy, więc trzeba było nosić wodę do domu w wiadrach. Zwłaszcza w lecie dużo jej szło, ponieważ była potrzebna też w ogrodzie.
Kazał dzieciom siedzieć spokojnie i pojechał wózkiem po wodę. Niedaleko ich posesji jak na złość zebrały się sąsiadki – stały i plotkowały. Kiedy zobaczyły Sebastiana, zagadnęły:
– Och, co za nieszczęście. Marta wyjechała i Ty, biedaku, musisz robić teraz wszystko sam ? Ciężko Ci pewnie ? Może też powinnam gdzieś wyjechać ? Niech mój też się pomęczy i poczuje, jak to jest być w babskiej skórze – zastanawiała się sąsiadka Maria. Podczas gdy Sebastian nabierał wodę, one rozmawiały o swoich mężczyznach.
” Wiosna nadejdzie, to od razu doprowadzę wodę do domu ” obiecał sobie Sebastian, po raz pierwszy współczując swojej żonie. ” Zrobię jeszcze łazienkę lub prysznic i koniecznie toaletę, wystarczy nam biegania na zewnątrz ” dodatkowo postanowił i zaciągnął wiadra na korytarz. W domu usłyszał płacz: płakał Michałek, któremu starszy brat upuścił na nogę swoją ciężarówkę. Kiedy Sebastianowi udało się uspokoić młodszego syna, Karol wybuchł płaczem, ponieważ przyciął sobie palca. Sebastiana zaczęła aż boleć głowa. Jak Marta sobie z nimi radzi ? Modlił się o to, żeby żona jak najszybciej wróciła, ale dzień jeszcze nie minął.
Potem wszystko robił jak nakręcony. Musiał ugotować obiad, nakarmić dzieci, a potem położyć je spać na popołudniową drzemkę. Kiedy udało mu się na chwilę usiąść sobie w kuchni i przypomniał sobie, że jeszcze nic nie jadł, więc szybko wręcz połknął kanapkę z kiełbasą. Musiał teraz umyć naczynia, których stos piętrzył się na stole, a nawet pod stołem. Dopiero wtedy postanowił się na chwilę położyć, jednak nie zdążył, ponieważ po tym, jak wszystko zostało umyte, młodszy syn obudził się, a zaraz po nim starszy.
Tak było przez cały dzień – a to trzeba było zająć się jednym dzieckiem, a to drugim. Trzeba nakarmić albo natychmiast zmienić pieluchę. Sebastian był przemęczony aż tak, że zasnął w pokoju dziecięcym na podłodze. Ostatnia jego myśl była taka, że powinien żonie postawić za bohaterstwo pomnik – nigdy tak jak dzisiaj nie zmęczył się w swoim życiu.
Marta po cichu weszła do domu. Kuchnia była stosunkowo czysta, na podłodze stała miska z namoczonym praniem. Zajrzała do pokoju dziecinnego i uśmiechnęła się: Sebastian, kładąc dłonie pod głową, zasnął na podłodze. Chłopcy też słodko spali.
Cicho zamknęła drzwi i przypomniała sobie, jak nie mogła przestać się denerwować. Wszyscy dobrze się bawili, a ona nie mogła, bo ciągle zastanawiała się nad tym, jak tam dzieci ? Jak Sebastian ? Radzi sobie czy nie ? Nie była już zadowolona z tego, że zdecydowała się pojechać. Mama trochę się boczyła, ale potem ją zrozumiała, więc kiedy tylko impreza urodzinowa się skończyła, od razu wezwała taksówkę i pojechała na dworzec, chociaż mama namawiała ją, by została do rana. Marta jednak wiedziała, że nie zaśnie, kiedy jej serce jest pełne niepokoju. Po raz pierwszy mąż został sam z dziećmi, ale dzięki Bogu wszystko jest w porządku. Może teraz Sebastian zrozumie, jak trudną pracę kobieta wykonuje na codzień i że musi znaleźć na wszystko czas oraz jednocześnie zajmować się dziećmi. ” Jutro zapytam, jak mu się podoba moja praca ” zachichotała i zamknęła oczy. Jak dobrze być znowu w domu !







