Miałam wspaniałą, kochającą się rodzinę. Pamiętam, że byliśmy ze sobą bardzo blisko. Wszystko zmieniło się jednak gdy miałam pięć lat, a tata uległ poważnemu wypadkowi w fabryce w której pracował. Lekarzom nie udało się go niestety uratować, zmarł w trakcie operacji. Moja mama bardzo to przeżyła i często była smutna i zapłakana. Kryła się z tym jednak przede mną.
Musiała zacząć więcej pracować by zapewnić nam środki do życia. Jakiś czas później poznała nowego mężczyznę – Michała. Zakochała się w nim i szybko się pobrali. Zamieszkał wtedy z nami. Zwykle bardzo dobrze mnie traktował, pozwolił mi nawet mówić do siebie „tato” co wyraźnie ucieszyło moją mamę. Myślę, że poczuła wtedy, że znów ma pełną rodzinę. Nasze życie zaczęło układać się coraz lepiej, przynajmniej do czasu aż Michał zaczął pić. O wiele za dużo i często.
Pewnego dnia doszło do tragedii. Obudziłem się rano jak zwykle, moja mama robiła właśnie śniadanie. Umyłem się i zszedłem na dół by coś zjeść. Wujek Michał siedział przy stole pijany, patrzył pusto w ścianę i coś do siebie mówił.
Po posiłku mama poprosiła mnie abym poszedł pobawić się dziś na zewnątrz.
Wróciłem kilka godzin później. Zdziwiło mnie, że mamy nigdzie nie ma. Wujek Michał wciąż siedział przy stole i widziałem, że znów zaczął pić.
– Gdzie jest moja mama? Poszła do sklepu? – zapytałem
– Twoja matka jest w szpitalu, miała wypadek. Już do mnie nie wróci, idź do pokoju! – odpowiedział niewyraźnie
Przeraziłem się, nie wiedziałem co mogło się stać. Pobiegłem do naszej sąsiadki, która przyjaźniła się z mamą – cioci Hani.
Ciocia powiedziała mi, że stało się coś złego – moja mama bardzo źle się poczuła i zabrała ją karetka.
Kolejnego dnia, wczesnym rankiem ciocia Hania zabrała mnie ze sobą i poszliśmy razem do szpitala. Chcieliśmy sprawdzić jak czuje się mama. Znaleźliśmy lekarza, który pełnił akurat dyżur a on przekazał nam straszną wiadomość:
Byłem bardzo przerażony i pobiegłem do sąsiadki – ciotki Maszy. Powiedziała mi, że doszło do wielkiej katastrofy: moja matka źle się poczuła i została zabrana karetką.
– Bardzo mi przykro ale Pani Izabela miała poważne obrażenia zagrażające życiu. Próbowaliśmy ją uratować ale zmarła w trakcie operacji.
Nie mogłem uwierzyć, że lekarz mówi prawdę. Przecież zaledwie poprzedniego dnia widziałem moją mamę. Była wtedy cała i zdrowa! Zacząłem płakać. Myślałem, że w tamtym momencie pęknie mi serce. Pamiętam jak przez mgłę, że wypadłem z gabinetu na korytarz i zacząłem biec przed siebie, sprawdzając po drodze każdą salę, szukając tam mamy. Wierzyłem, że gdzieś musi być.
– Mamusiu! Mamusiu! Gdzie jesteś? Wróć do mnie! Nie zostawiaj mnie! Nie chcę bez Ciebie żyć! – krzyczałem
Ciocia Hania znalazła mnie, mocno przytuliła i powiedziała:
– Nie płacz, poradzimy sobie. Twoja mama z pewnością trafiła do Nieba i stamtąd na Ciebie patrzy. Będzie Cię chronić.
Nie chciałem słuchać pocieszeń. Pragnąłem tylko by moja kochana mama była tu teraz ze mną, wróciła i mnie przytuliła. Jak mogłem bez niej żyć?
Ciocia Hania odprowadziła mnie do domy. Widziałem, że wujem Michał śpi na kanapie. Położyłem się niedaleko niego. Płakałem przez długi czas aż w końcu usnąłem.
Rano obudził mnie głos wujka:
– Twoja matka nie żyje więc to nie jest już Twój dom. Zabierz swoje rzeczy i wynoś się stąd. Nie chcę Cię nigdy więcej widzieć!
Szybko spakowałem ubrania i wyszedłem z mieszkania. Szlochałem i nie wiedziałem, co robić. Postanowiłem zapukać do drzwi ciotki, której powiedziałem wszystko.
– Nie płacz, jestem tu z Tobą. Wszystko będzie w porządku. – odpowiedziała
Ciocia Hania wystąpiła do sądu w sprawie wujka Michała. Odbył się proces i został on skazany. Ciocia została moją prawną opiekunką i wprowadziłem się do niej na stałe, a mieszkanie mamy zostało przyznane mi w spadku.
Ciocia wynajęła mieszkanie, które było moją własnością a pieniądze, które dostawała za nie od lokatorów wpłacało na lokatę zapisaną na mnie. Bardzo pomogły mi one potem utrzymać się w trakcie studiów.
Teraz jestem już dorosły, pracuję i założyłem własną rodzinę. Zostałem też ojcem. Ciocia Masz jest już w starszym wieku więc zamieszkała z nami. Jest moją najlepszą przyjaciółką i najbliższą sobą. Jestem jej ogromnie wdzięczny za wszystko co dla mnie zrobiła, zupełnie bezinteresownie. Gdyby nie ona zapewne dorastałbym w domu dziecka pozbawiony jej miłości i poczucia bezpieczeństwa. Dziękuję Ci, Ciociu.







