Tata i Jego Niezwykły Prezent

Wychowywała mnie piękna mama i to jedyne, co o niej mawiał tata. A ja, zafascynowana nim po uszy, patrzyłam na świat jego oczami.

Adam Kowalski, mój ojciec, wykładał politologię na Uniwersytecie Warszawskim. Był pochodzenia szlacheckiego, wykształcony i przenikliwy, więc rodzina jego nie od razu przyjęła prostą Helę Nowak. Dopiero po latach dowiedziałam się, jak się poznali. Adam był w studenckim obozie budowlanym, wyjechał z grupą do małej gminy w Małopolsce, żeby wytyczać zagrody dla bydła. Heli było wtedy siedemnaście lat i pracowała jako dojnica. Ukończyła tylko osiem klas, a czytanie sprawiało jej trud liczyła sylaby palcami, szepcząc je cicho. Mimo to była piękna jak obraz z katalogu mody: krucha, o przejrzystej, białej skórze, włosach miodowozłotych sięgających pasa, oczach w kolorze błękitu krokusa i wyraźnym profilu. Na ślubnym zdjęciu wyglądała jak gwiazda z okładki magazynu. Adam był wysoki, ciemnowłosy, z bujną wąsą i męskością, której nie dało się ukryć. Lato tego roku przyniosło jej ciążę, a tata wpadł w poślubny szał nie dlatego, że ją kochał, ale pod presją rodziców i otaczających go ambitnych doktorantek, które choć nie były tak urodziwe, to jednak były bystrzejsze i lepiej potrafiły prowadzić rozmowę. Do tego, kiedy Adam próbował zabrać Helę na przyjęcia, ona jadła bez sztućców, głośno się śmiała i nie potrafiła zachować przyzwoitości przy stole. Tata nie szczędził krytyki, a mama tylko kiwała smutną głową, nie mając odwagi mu odpowiedzieć.

Nie chciałam być jak mama. Marzyłam, by tata był dumny z mnie. Wcześnie przed szkołą opanowałam alfabet i czytałam lepiej niż ona. Ćwiczyłam liczby, by kiedy ojciec zada mu zadanie, odpowiedzieć prawidłowo i wywołać jego pochwałę. Przy stole obserwowałam, jak tata je z zamkniętymi ustami, nie liżąc talerza, i naśladowałam go używałam widelca i noża. Mimo to Adam patrzył na mnie przelotnie i jedynie przeczesał moje puszyste włosy rozproszonym palcem. Kiedy udało się nam porozmawiać, te chwile były moim skarbem, a ja przyswajałam każde jego zdanie.

W drugiej klasie tata odszedł. Mama długo ukrywała przed mną prawdę, ale w końcu dowiedziałam się, że ma nową partnerkę. Gdy usłyszałam słowo rozwód, pomyślałam tylko: Gdyby chociaż zabrał mnie ze sobą. Oczywiście zostałam z mamą. Musiałyśmy opuścić mieszkanie należało do dziadków, Stasia i Zofii, którzy cieszyli się, że nas wyrzucą. Co jakiś czas Adam wysyłał przelew kilkaset złotych miesięcznie, a babcia dorzucała drobne na imieniny i Nowy Rok. Nadszedł jednak kryzys gospodarczy; tata stracił pracę, przelewy ustały. Mama podjęła się kilku prac jako technik myła podłogi od rana do nocy, płaciła niskie wynagrodzenie z opóźnieniami, więc żyliśmy skromnie. Uroda Helii blakła, a ja nie widziałam w niej niczego dobrego i obwiniałam ją w duchu za odejście ojca.

Tata postanowił zostać przedsiębiorcą. Pewnego zimowego dnia przyjechał do naszego bloku z nową kurtką i małą kopertą pieniędzy. Byłam w przedszkolnym płaszczu, który już dawno za mały, a on stał przy drzwiach, czekając, bo mama była w pracy i nikt nie otworzył mu wejścia. Serce mi podskoczyło nie zapomniał o mnie! Zapuściłam mu herbatę z cukrem, rozgłaszając na cały głos szkolne sukcesy, próbując pokazać, jaką jestem bystra. Słuchał, choć z lekkim znużeniem, i wypił herbatę do końca. Rozłożył kurtkę, której zachwyt nie znał granic, położył na stole pieniądze i rzekł:

Przekaż to mamie. W tym miesiącu jeszcze przyjadę.

A na moje urodziny przyjedziesz? spytałam nieśmiało.

Spojrzał na mnie tak, jakby zapomniał o nadchodzącym terminie, po czym odpowiedział:

Oczywiście! Co chcesz dostać?

Lalkę! wykrzyknęłam i lekko się zakłopotam, bo już dawno przestałam być małą dziewczynką, ale słowo wypadło samo. Zwykle kupował mi książki.

Dobrze, będzie lalka skinął głową.

Gdy mama wróciła, z dumą opowiedziałam jej o wizycie taty i o obietnicy lalki na urodziny.

W dniu urodzin biegłam po domu jak szalona, obawiając się, że ojciec nie zdąży. Czekałam przy wejściu, lecz go nie było. Mama upiekła tort, a rano podarowała mi nowy sweter w modnych wzorach, o którym marzyłam. Nie ruszałam się od tortu czekałam na tatę, który jednak nie przyjechał. Wieczorem mama wróciła z pracy i zjadłyśmy go razem, ale nie miałam żadnego świątecznego nastroju; na koniec popłakałam się. Mama zrozumiała, że coś jest nie tak, ale nie wspomniała o ojcu.

Następnego dnia mama podała mi pudełko.

To od taty, prawdopodobnie poczta się opóźniła powiedziała.

Otworzyłam je i znalazłam nową lalkę w różowej, pięknie zdobionej torbie. Krzyknęłam z radości i zapytałam:

Dlaczego sam nie przyszedł?

Pewnie wysłali go w delegację odparła mama, odwracając wzrok.

Ta lalka stała się moim najcenniejszym skarbem. Zabierałam ją do szkoły, nie obawiając się wyśmiewania. Tata już nigdy się nie pojawił, a dziadkowie nie przesłali mi kolejnych przelewów. Z czasem przyzwyczaiłam się, że w moim życiu jest tylko mama, ale codziennie tęskniłam za ojcem i wszystko robiłam w nadziei, że pewnego dnia wróci, zobaczy, kim się stałam i będzie ze mnie dumny.

Po ukończeniu jedenastej klasy wstąpiłam na wydział lekarski. Chciałam podzielić się tą nowiną z tatą, więc postanowiłam go odnaleźć. Pamiętałam przybliżony adres jego starego mieszkania i domy dziadków w Łodzi, w których bywałam tylko na święta. Bez słowa do mamy ruszyłam w drogę.

W mieszkaniu ojca otworzyła mnie nieznajoma kobieta, twierdząc, że nie ma tam nikogo i mieszka tam od siedmiu lat. Zapytałam o poprzednich lokatorów, ale zamknęła drzwi.

U dziadków nikt nie odpowiedział. Właśnie miałam już odejść, gdy otworzy się sąsiednie drzwi i sucha staruszka w grubych okularach zapytała:

Kogo szukacie?

Przyszłam po Świętosza. Jestem ich wnuczką.

Staruszka przyjrzała się mi uważniej i odparła:

Jeśli jesteś wnuczką, musisz wiedzieć, że już od lat leżą w grobach.

Zaczerwieniłam się.

Nie wiedziałam Moi rodzice się rozwiedli i ja

Tak, rozwiedli się Więc ty, Zosia?

Tak.

Chciałaś zobaczyć dziadków?

Tak. A także tatę wymamrotałam.

Staruszka spojrzała na mnie tak, że od razu zrozumiałam.

Wszystko to razem. Ich wszystkich zabiłaś. Za długi. W jeden dzień. Wszystko przez twojego ojca

Prawda uderzyła mnie tak mocno, że nie mogłam wziąć oddechu.

Nie rób sobie krzywdy zawołała staruszka. Jesteś młoda, przed tobą całe życie. Matka żyje?

Skinęłam głową.

Dobrze. Dam ci teraz adresy grobów, mam je zapisane. Pojedź, odwiedź ich, będzie ci lżej.

Przeszukała szuflady, wyciągnęła notes i wyczytała numery grobów oraz nazwę cmentarza. Podziękowałam i wyruszyłam, choć strach wciąż mnie paraliżował.

Grobowiec był zarośnięty chwastami, nieuporządkowany. Z trudem odetnąłem rośliny, by przeczytać nagrobki. Leżały w rzędzie, przy jednej ogrodzce. Data śmierci pokazała, że wydarzyło się to dwa dni po mojej ostatniej rozmowie z tatą.

Wracając w starym tramwaju, drżąc, pomyślałam, że tata nie mógł wysłać mi tej lalki na urodziny. Trzymałam ją do dziś, pielęgnując ponad wszystkie inne prezenty od mamy. Może to wcale nie była lalka od ojca, ale od mamy, pomyślałam. Rumieńce zalały moje policzki, w gardle utknął guzek. Zawstydziło mnie, że ojciec okazał się zwykłym bandytą, który niszczył własnych rodziców. Na szczęście nie mieszkaliśmy razem, bo inaczej byśmy leżeli tam razem z mamą.

Nie wyznałam mamie swojej wyprawy, wymyśliłam, że byłam z przyjaciółmi. Potem przytuliłam ją, powiedziałam, że ją kocham i jeszcze raz skłamałam:

Dziękuję za wszystko.

Mama spojrzała na mnie swoimi nieco przygasłymi, ale wciąż błękitnymi oczami.

Zawsze wiedziałam, że to ty podarowałaś mi tę lalkę. Dlatego ją tak kochałam.

Z jej oczu spłynęły wielkie łzy. Nie wstydziłam się już swojego kłamstwa. Wstydziło mnie jedynie to, że przez lata uważałam, iż w jej sercu nie ma nic pięknego poza ulotnym blaskiem urody

Oceń artykuł
Newskey24
Tata i Jego Niezwykły Prezent