Weronika była głęboko zakochana w Marcinie i widziała w nim swojego idealnego partnera. Choć miała poważne zamiary co do małżeństwa, jej ojciec nie aprobował wyboru córki. Zupełnie inaczej zareagowała mama Weroniki szybko zyskała sympatię do Marcina, kiedy ten na pierwszym spotkaniu wręczył jej imponujący bukiet kwiatów. Mimo to ojciec Weroniki pozostawał pełen obaw wobec Marcina. Zauważył bowiem, że pomimo zaproszenia Weroniki do restauracji, ona musiała zapłacić za siebie, ponieważ Marcin tłumaczył się brakiem środków na karcie. Dodatkowo, był wówczas bezrobotny, chociaż zarzekał się, że intensywnie szuka zatrudnienia niestety bez rezultatu.
Z czasem Marcin oświadczył się Weronice, a ona bez wahania przyjęła jego propozycję. Dzięki wsparciu swojej mamy udało się jej uzyskać zgodę ojca na ślub. Ten jednak wyraźnie ją ostrzegł będzie musiała sama utrzymywać rodzinę, bo Marcin nie jest osobą, na którą można liczyć w kwestii finansów. Ojciec jasno dał jej do zrozumienia, że nie zamierza wspierać zięcia materialnie.
Pomimo oporu ze strony ojca, Weronika nie wycofała się z planów i doszło do ślubu. Ojciec w końcu zaangażował się w organizację uroczystości, przekazując im połowę samochodu i zgodził się przez jakiś czas opłacać im czynsz. Znajomi Weroniki byli zazdrośni o takie wsparcie rodzica.
Pierwsze dwa miesiące po ślubie minęły spokojnie, lecz wkrótce pojawiły się kłopoty. Marcin ciągle nie mógł znaleźć pracy, a zgodnie z przewidywaniami teścia to właśnie Weronika stała się główną żywicielką rodziny.
Pewnego dnia teściowa Weroniki zasugerowała jej ojcu, by zatrudnił Marcina na porządnym stanowisku. Weronika przedstawiła ten pomysł tacie, który ostatecznie zgodził się przyjąć Marcina jako pomocnika ślusarza. Niestety, Marcin nie wytrzymał długo na nowym stanowisku i zrezygnował już po dziesięciu dniach. Zarzucił Weronice, że jej ojciec celowo daje mu poniżające prace, uważając, że zasługuje od razu na kierownicze stanowisko.
Weronika znowu poszła po radę do ojca, a ten zaczął drążyć temat kompetencji zięcia. Okazało się, że Marcin nie skończył nawet studiów tłumaczył wszystko problemami z wykładowcami. Był jednak przekonany, że nadaje się na wysokie stanowiska, mimo braku doświadczenia i wykształcenia.
Ojciec Weroniki wpadł w złość, przypominając córce, że ludzie latami ciężko pracują, by dojść do kierowniczych pozycji. Nie mógł przecież zatrudnić na takiej funkcji osoby bez wykształcenia, więc odmówił dalszej pomocy Marcinowi. Przestrzegł Weronikę, lecz ona nie chciała go wysłuchać.
Po pewnym czasie Marcin wyznał Weronice, jakie są jego prawdziwe intencje przyznał, że tak naprawdę jej nie kocha, a ślub potraktował jako chwilowy układ. Nawet zaczął sugerować, że w razie rozwodu Weronika powinna się przygotować na dzielenie wspólnego majątku. Jednak i tu się przeliczył, bo ojciec Weroniki zabezpieczył się wcześniej, wpisując mieszkanie na siebie, przewidując takie ewentualności.




