Zamówimy fioletową tapetę powiedział do Zofii jej mąż. Nie widzisz, że nie pasuje do podłogi? Lepszy byłby beż Moja mama nie lubi beżu, pamiętaj o tym. Ale twoja mama lubi darmowe remonty odpowiedziała Zofia.
Teściowa już kiedyś dała do zrozumienia, że dobrze by było, gdyby odświeżyli jej mieszkanie. Zofia nie powiedziała nic. Jej mąż, Michał, podchwycił pomysł w końcu chodziło o mamę. Zofia była przeciwna, ale nie sprzeciwiała się otwarcie.
W końcu to nie była jej sprawa. Jeśli on musi to zrobić, niech robi. Niech ona się tym zajmie. Teściowa od razu dała znać, że oczekuje tylko efektów bez dziękuję, tylko lista życzeń. Zofia, to nie jest dla niej darmowy remont, tylko od syna przekonywał Michał. Oczywiście, że tak.
Jego mama zawsze powtarzała lubi rzeczy za darmo. Jeśli coś jej się nie podobało, kazała robić wszystko od nowa. Zofia wiedziała, że tak będzie. Gdy remont się skończył, mama Michała przyszła zobaczyć efekty. Obejrzała wszystko i powiedziała:
To nie wygląda dobrze. Ta tapeta nie tak miała wyglądać. Kuchnia też jest zła. A co to za szafki? Wszystko źle zrobione, aż brak słów. Chciałabym Was pozwać do sądu. Ale za co? Przeciw własnemu synowi, który za wszystko zapłacił? Oj Zofia, tylko żartowałam.
Moja teściowa nie była w najlepszym humorze. Pragnęła remontu na bogato, a dostała zwykły, choć wszystko było nowe i zadbane. Pewnie oczekiwała marmurów, a dostała klasyczne kafelki. Michał i Zofia nie byli na tyle zamożni, by fundować jej luksusy. Starali się, jak mogli, ale nawet słowa wdzięczności nie usłyszeli. Zofio, chyba mama nie polubiła naszego remontu powiedział kiedyś Michał. A twoja mama kiedyś coś polubiła? Chciała więcej Słuchaj, nie mamy tyle pieniędzy. Nie można wziąć kredytu? wtrąciła się teściowa.
Zofia była pewna, że teściowa nie odpuszcza. Dla mojej mamy mógłbyś brać kredyt, zwrócilibyśmy ci wszystko na czas, nawet dodali parę złotych żartowała Zofia. Jednak poczuła, że to przesada. Michał pierwszy odpowiedział: Mamo, jakie kredyty? Wiesz, co o tym sądzę. Tym bardziej na remont. Wszystko jest dobrze, porządnie zrobione. Czego ci jeszcze trzeba? Chociaż kuchnię można by poprawić. I wyszła.
Michał, twoja mama całkiem już przestała się krępować rzuciła Zofia. Wiesz, że ma trudny charakter.
W Castoramie panował tłok. Zofia wybrała nowy obrus, Michał trzymał armaturę do łazienki. Ich koszyk wyglądał na pusty, ale rachunek był niemały. Remont zawsze kosztuje więcej, niż się planuje. Miała wrażenie, że nigdy się to nie skończy.
W pewnym momencie Zofia stanęła. Mówiłeś, że już nie mamy pieniędzy na remont. Masz rację, musiałem trochę pożyczyć. Mam dość! Zofia odłożyła obrus na półkę. Kto chce, niech sobie kupuje. Zrobiliśmy już wystarczająco dla twojej mamy. Pożyczać dla niej? Przesada. Tylko nie próbuj się ze mną kłócić! ruszyła w kierunku wyjścia.
Michał poszedł za nią. Nawet jeśli to była jego mama, w pewnym momencie trzeba postawić granicę, bo czasem dobro, które dajemy innym, bywa niedocenione. Najważniejsze to nauczyć się szanować swoje granice i pamiętać, że wdzięczność nie zawsze przychodzi od tych, którym najwięcej dajemy.




