Naprawdę upiekłaś moje ulubione pierogi! zawołał mąż, wracając do domu od kochanki. Ale już po pierwszym kęsie zbladł, bo w środku pieroga czekała na niego niespodzianka od żony.
Daria ostrożnie wsunęła blachę z pierogami do nagrzanego piekarnika, strzepnęła mąkę z rąk i zerknęła na zegar w kuchni. Dziś wszystko musiało się udać perfekcyjnie. Pierogi miały się pięknie przyrumienić, dokładnie takie, jakie lubił Paweł.
Jeszcze nie tak dawno życie Darii było całkiem spokojne i proste. Przyzwyczaiła się do samotności i prawie już się z nią pogodziła. Wszystko zmieniło się pewnego dnia na rozmowie o pracę. Do sali wszedł wysoki facet o pewnym siebie spojrzeniu. Od razu czuć było od niego siłę i zdecydowanie, a Darii niespodziewanie mocniej zabiło serce.
Od tamtej pory świat jej stanął na głowie. Zakochanie, ślub, poczucie, że w końcu wszystko się ułożyło. Była szczęśliwa i nawet nie zauważyła, kiedy całkowicie zatraciła się w tym mężczyźnie.
Ale po dwóch latach Paweł spakował walizkę i oznajmił, że musi pojechać na miesiąc do Warszawy w delegację. Z tego miesiąca zrobił się rok. Telefonował rzadko, pisał suche wiadomości. Daria czekała, tłumaczyła go, wierzyła. Do dnia, w którym znajomy przypadkiem powiedział jej, że widział Pawła w Krakowie. Nie był sam. Spacerował spokojnie po galerii z inną kobietą. I nawet nie próbował wyjeżdżać.
Wtedy wszystko do niej dotarło. Mogła urządzić mu awanturę, zadzwonić, domagać się wyjaśnień. Ale nie zrobiła tego. Postanowiła poczekać. Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Minął rok i nagle zadzwonił telefon. To był Paweł. Oświadczył, że wraca, bo wyjazd w końcu się skończył. Na koniec rzucił niby od niechcenia:
Upiecz swoje pierogi z ziemniakami. Strasznie się za nimi stęskniłem.
Naprawdę upiekłaś moje ulubione pierogi! zawołał Paweł, wchodząc do mieszkania. Ale ledwie ugryzł pierwszy kęs, pobladł. Bo w środku pieroga czekała na niego niespodzianka, o jakiej mu się nie śniło.
Paweł wrócił spokojny, nawet zadowolony. Rozsiadł się na stołku, zarzucił nogę na nogę i rozejrzał się po kuchni, jakby wcale nie zniknął na rok. Daria przywitała go pogodnie, ani słowem nie dając po sobie poznać, że wie wszystko.
Widzę, że upiekłaś pierogi rzucił, zerkając na apetyczną kupkę gorącego ciasta.
Zachowywał się, jakby zupełnie nic się nie stało, jakby nie było tych wszystkich kłamstw, tej drugiej kobiety, tego roku ciszy. Podszedł, wziął pierwszy pieróg z brzegu, ugryzł duży kawałek. Już chwila później zbladł jak ściana, a w oczach pojawił się strach. Takiej zemsty na pewno się nie spodziewał.
Daria tego ranka ustawiła piekarnik, zagnieciła ciasto, zrobiła farsz. Wszystko dokładnie tak, jak dawniej. Tyle że do jednego pieroga zamiast ziemniaków wsypała drobne kawałki szkła.
Paweł od razu poczuł, że coś jest nie tak. Szybko wypluł kęs, ale już było za późno. W ustach poczuł metaliczny smak krwi, poczuł ostre cięcia na języku i dziąsłach, ból przeszył go do szpiku.
Oparł się o stół, zakrztusił się, próbując zrozumieć, co się właściwie dzieje.
Naprawdę upiekłaś moje ulubione pierogi! zdołał jeszcze wykrztusić, ledwo trzymając się na nogach.
Daria patrzyła spokojnie.
To kara za twoje zdrady i kłamstwa powiedziała cicho, ale pewnie. Jeśli znów postanowisz kogoś oszukać, przypomnij sobie ten ból.
Paweł próbował coś powiedzieć, ale z ust wydobył się tylko charkot. Rzucił się po telefon, ale Daria już się odwróciła. Złapała przygotowaną wcześniej walizkę, narzuciła płaszcz i podeszła do drzwi.
Nie zadzwoniła po karetkę. Nie powiedziała ani słowa więcej. Wyszła na zawsze, zostawiając Pawła ze szklanym wspomnieniem bolesnym do końca życia.



