Natalia była na ostatnim roku studiów, kiedy zaszła w ciążę. Nie powiedziała od razu swojemu chłopakowi o tej radosnej nowinie, a on dowiedział się dopiero, gdy była już w piątym miesiącu. Dlaczego milczałaś? Przecież wiedziałaś, jakie mam zasady najpierw chcę skończyć studia, postawić się na nogi, a dopiero później mieć dzieci powiedział Piotr. W porządku, zawsze powtarzałam, że nauka to nie dla mnie. Marzę o dużej rodzinie, odparła Natalia. Piotr tak się zdenerwował, że rzucił w nią podręcznikiem, który trzymał w ręce.
Poradzimy sobie. Zamieszkamy u twojej babci na mieszkaniu, a babcia pomoże nam z opieką nad dzieckiem próbowała przekonywać Natalia. Potem będziemy mieli kolejne, ale najpierw ślub, jak najszybciej!
Ty siebie słyszysz? Cały czas udawałaś taką słodką warknął Piotr, po czym wyjął walizkę i zaczął się pakować. Czemu mnie zostawiasz? Przecież musisz się ze mną ożenić! Jeśli odejdziesz, zrobię ci wstyd na całym uniwersytecie!
Nie zamierzam tu z tobą mieszkać. Przez miesiąc zostań tu sam i rób, co chcesz! Kiedy urodzi się dziecko, zrobimy test, zapłacę alimenty! rzucił w końcu.
Minęło dziesięć lat. Piotr pracował w biurze. Szef jego działu dowiedział się, że Piotr ma syna. Piotrze, widujesz chociaż swojego syna? zapytał kierownik. Nie, właściwie nawet go nie znam przyznał Piotr.
Piotr postanowił opowiedzieć studentom historię o tym, jak został oszukany przez pewną dziewczynę. Czyli zostawiłeś ją samą z dzieckiem? dopytywali. Nie zostawiłem, pomagałem jej finansowo! oburzył się Piotr. A ona mówi, że dostała od ciebie ledwie grosze. Tak, a do tego biłem jeszcze syna! ironizował szef.
Piotr był zły, bo ostrzegał Natalię. Tym razem, biorąc pod uwagę swoje oficjalne zarobki, zdecydował się płacić alimenty tylko według tego, co musiał. Okazało się, że wpłaca mniej, niż wcześniej. Natalia była już od roku mężatką, chociaż według Piotra wychowała bardzo niegrzecznego syna, identycznego jak ona.




