Znowu pozmywałem naczynia. To już trzeci dzień, odkąd leżały w zlewie. Nawet jednej czystej filiżanki nie zostało. Czekałem, czekałem… Co robić? Wróciłem z pracy głodny, zły, zmęczony. A tu trzeba najpierw umyć wszystko, bo nie ma w czym jeść.
I nic do jedzenia też nie zostało. Włączyłem czajnik, postawiłem garnek z wodą na kuchence. Może chociaż ugotuję sobie jakieś parówki. Albo tylko je zagotuję tak bardzo chce mi się jeść. Nigdy nie myślałem, że będę musiał żyć w takiej niedoli… A przecież kiedyś Jadwiga robiła taki barszcz! Marzę, żeby znów móc zjeść taką zupę…
A te jej pierogi! I kruche ciasteczka z rozmaitymi nadzieniami. A żeberka, jej specjalność. No i ten porządek! Ta czystość w naszym domu. Gdy wracałem po pracy, wszystko lśniło, pachniało świeżością. A dziś…
Dlaczego wtedy tego nie doceniałem? Myślałem, że Jadwiga nie potrzebuje niczego poza praniem i gotowaniem…
Kiedyś zobaczyłem Sabinę. Piękna, w krótkiej spódnicy, obcasach. Wychodziła z salonu fryzjerskiego, zadbana jak nikt. W tamtej chwili wydawało mi się…
Nie chodziłem do salonów, nie wydawałem pieniędzy na włosy, nie lubiłem farbowania. I po butikach też raczej nie biegałem. Choć była szczupła i ładna, nie przepadała za kobiecymi sprawami. Zawsze w dżinsach i trampkach; co najwyżej wyskoczyła do sklepu czy zabiegała po domu.
Zakochałem się w kimś innym! powiedziałem Jadwidze, kiedy wróciłem. I odchodzę od Ciebie! Nie chcę Cię okłamywać.
Jadwiga ubijała wtedy śmietanę na tort. Nawet się nie odwróciła, a ja nie zauważyłem łez na jej policzkach…
Zmęczyło mnie, że obok mnie już nie było kobiety, tylko gospodyni. Chyba dlatego tak wciągnęła mnie Sabina. A teraz to ja myję naczynia, podłogi, sprzątam. Gotować jeszcze dobrze nie potrafię czasem nocą śni mi się smak pierogów Jadwigi…
Sabina ma teraz nowy, elegancki manicure więc nie może sprzątać. Siedzi na kanapie, przewraca strony Przekroju, chodzi do salonu na włosy. A dookoła kilka sukienek wala się na podłodze, już kilka razy potknąłem się o jej buty. Nie wie, co założyć do salonu. Szklanka przy drzwiach wczoraj nie wróciła na miejsce, wciąż stoi.
Dlaczego wymieniłem żonę na taką leniwą dziewczynę? Nie długo, a można tu skonąć. Może ugotować jeszcze makaron? Tak bardzo chce mi się jeść…




