Ostatnio spotkałam moją przyjaciółkę Zofię Wiśniewską, która podzieliła się ze mną swoją historią życia. Jej otwartość i pogoda ducha sprawiły, że natychmiast jej zaufałam i poczułam się zainspirowana. Życie Zofii miało wiele wzlotów i upadków. Jest mamą czwórki dzieci najstarszy syn ma 22 lata, bliźniaki są w wieku 15 lat, a najmłodsza córka ma 5 lat. Każde z dzieci ma innego ojca; Zofia była trzykrotnie zamężna.
Pierwsze małżeństwo zakończyło się przez nałóg alkoholowy jej męża, który nie chciał nawet próbować walczyć z uzależnieniem. Drugi mąż żył na jej koszt i koszt swojej matki rozwiedli się, gdy Zofia miała 33 lata. Wówczas pracowała w dużym call center w Warszawie, jej życie było wtedy pełne zamieszania.
Z czasem pierwszy mąż Zofii przeszedł terapię i poprawił kontakty z synem oraz pomagał jej finansowo wysyłając regularnie wsparcie w złotówkach. Natomiast drugi mąż zniknął i nigdy nie interesował się bliźniakami. W ciągu lat Zofia spotykała się z różnymi mężczyznami, ale żadna z tych znajomości nie przerodziła się w poważny związek. Obecnego męża poznała przez portal społecznościowy.
W okresie wakacji planowała wyjazd nad Bałtyk. Przypadkiem okazało się, że wybrała się do rodzinnego miasta mężczyzny, z którym pisała w internecie. Spotkali się i rozpoczął się pomiędzy nimi intensywny romans letnie, pełne radości noce na plaży, długie spacery i rozmowy do rana. Zofia przeprowadziła się do niego, a bliźniaki zapisały do lokalnej szkoły. Niestety, ten związek nie potrwał długo. On uznał, że przeprowadzka i małżeństwo to zbyt duże komplikacje, więc się rozstali. Zofia została i zakochała się w urokach nowego miejsca. Jej najstarszy syn postanowił zamieszkać z ojcem Zofia bez sprzeciwu przyjęła jego decyzję.
By nie popadać w rutynę, założyła profil na portalu randkowym i poznawała wielu mężczyzn. Nie szukała poważnego związku, tylko czerpała z życia to, co najlepsze. Któregoś dnia spotkała Piotra Kowalskiego mężczyznę młodszego o rok, który całe życie mieszkał w tym samym mieście. Szybko przypadli sobie do gustu, a po dziesięciu miesiącach wzięli ślub. Piotr nie miał dzieci, a Zofia po narodzinach ich córki poczuła się naprawdę spełniona. Razem wybudowali dom na wsi, mają własne gospodarstwo oraz małą farmę. Co ciekawe, ich marzenia i plany okazały się bardzo podobne, choć nigdy wcześniej ich nie ustalali wszystko złożyło się naturalnie.
Po wysłuchaniu opowieści Zofii uświadomiłam sobie, jak ważne jest, by nigdy się nie poddawać. Trzeba dbać o siebie i mieć w sobie miłość własną. Zamiast szukać na siłę miłości lub spełnienia w innych, warto docenić życie i nie pozwalać, by chwilowe smutki stały się wymówką do rezygnacji. Dzieci nigdy nie są przeszkodą w byciu kochaną i szczęśliwą zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię doceni i pokocha właśnie taką, jaką jesteś. Najważniejsze jest pokochać siebie i cieszyć się każdym dniem.




