Wiesz co, mam dla Ciebie historię, która naprawdę daje do myślenia, zwłaszcza jeśli chodzi o to, jak patrzymy na ludzi no bo przecież wszyscy słyszeliśmy to powiedzenie: Jak cię widzą, tak cię piszą. Ale czasem to ocenianie po wyglądzie może się naprawdę źle skończyć.
Słuchaj, wyobraź sobie środek słonecznego dnia, Warszawa tętni życiem, a tu pod szklanym wieżowcem na Placu Europejskim stoi kobieta jak z okładki magazynu; torebka za kilka tysięcy złotych, modny płaszcz, wszystko na wysoki połysk. Patrzy z wyraźną niechęcią na gościa przed sobą. Facet ma na sobie spraną dżinsową kurtkę, robocze buty całe w kurzu, w ręku trzyma żółty kask. Ona ledwo powstrzymuje się, żeby na niego nie fuknąć.
Spójrz na siebie! Pełno na tobie pyłu! Przecież prosiłam, żebyś się przebrał, zanim przyjdziesz pod mój biurowiec! syczy, bo przecież obciach spotykać się z kimś, kto wygląda nieodpowiednio pod jej adresem.
A on spokojny jak skała, tylko strzepuje trochę cementu z rękawa.
Przepraszam, przyjechałem prosto z budowy, właśnie kończyliśmy wylewać fundament, nie miałem jak się przebrać mówi.
Ale jej to nie rusza, zaczyna szeptać przez zęby, ogląda się, czy nikt z jej znajomych z korpo nie przechodzi akurat obok.
Naprawdę? Ty jesteś tylko zwykłym robotnikiem! Nie wyobrażam sobie pokazywać cię wśród moich znajomych. Zapomnij w ogóle o mnie i o moim numerze!
I już się odwraca na pięcie, chcąc zrobić dramatyczne wejście do środka, ale wtedy… nagle z budynku wypada facet w garniturze, siwy, z grafitowym tabletem pod pachą. Nawet nie patrzy na nią, a biegnie prosto do tego robotnika.
Panie Nowak! Chwileczkę! Inwestorzy już czekają na helikopterową prezentację *pana* nowego budynku!
No i widzisz ją zamurowało ją zupełnie. Oczy jak pięć złotych. Pan Nowak? Właściciel? Serio?
On tylko się uśmiecha pod nosem, rzuca kask asystentowi, który już stoi gotowy, i przechodzi obok niej. Ona próbuje jeszcze coś wydukać:
Krzysiek… ja nie wiedziałam. Dlaczego mi nie powiedziałeś, że to Twój projekt? głos jej się łamie.
A Krzysztof Nowak spojrzał na nią takim chłodem, jakiego u niego wcześniej nie widziała.
Chciałem się dowiedzieć, czy mnie kochasz, czy tylko mój status. Teraz już wiem.
Zatrzepotał kurtką i dodał:
Swojego numeru nie musisz usuwać. Ja sam Cię zablokuję. Miłego dnia.
Odchodzi z podniesioną głową do windy, za chwilę z góry rozlega się warkot śmigła inwestorzy czekają. A ona zostaje sama na chodniku, wśród zapachu świeżo mielonej kawy z pobliskiej kawiarni i stukotu szpilek, które pewnie już nic nie znaczą.
I wiesz co? Morał jest prosty nie oceniaj człowieka po butach czy zapachu roboczej kurtki. Bo za brudnymi rękoma może kryć się ktoś, kto buduje nie tylko domy, ale i lepszą przyszłość. A za idealnym garniturem… często tylko pustka.







