– To koniec, Aniu, między nami wszystko skończone! Pragnę prawdziwej rodziny, dzieci. Ty nie możesz mi tego dać. Długo czekałem, znosiłem

Zosiu, koniec z nami! Potrzebuję prawdziwej rodziny, dzieci! Nie potrafisz mi tego dać. Czekałem wystarczająco długo. Chcę syna, a już złożyłem pozew o rozwód! Masz trzy dni na spakowanie się. Daj mi znać, jak wyjedziesz. Na razie przenoszę się do mamy. Szybko, muszę przygotować mieszkanie dla dziecka i jego matki. Tak! Nie bądź zaskoczona, moja przyszła żona spodziewa się dziecka. Trzy dni!

Zosia milczała. Cóż mogła odpowiedzieć?

O dziecko starali się długo. Kamil i tak czekał pięć lat. Przez ten czas trzy nieudane próby.

Lekarze, których Zosia odwiedziła chyba wszystkich w Warszawie, powtarzali: zdrowa jak rydz. A jednak nic z tego.

Zosia zawsze prowadziła się przykładnie: sałatki, sport, zero używek, matka-Polka bez dzieci.

Ostatnio źle się poczuła w pracy, była nawet karetka, ale wszystko rozegrało się błyskawicznie

Drzwi zatrzasnęły się za Kamilem z hukiem. Zosia bezsilnie usiadła na kanapie.

O energii do pakowania nie było mowy. Zresztą dokąd miałaby się wynieść? Przed ślubem mieszkała u cioci. Ciocia nie żyje, a kuzyn dawno sprzedał mieszkanie. Wracać na wieś do babcinego domku? Szukać wynajmu w Krakowie? Co z pracą?

Pytań mnóstwo, a czasu jak na lekarstwo

Wczesnym rankiem do mieszkania weszła teściowa.

Nie śpisz? Słusznie. Przyszłam przypilnować, żebyś nie wyniosła niczego, co nie twoje.

Stare majtki pańskiego syna zdecydowanie mnie nie interesują. Moje mam wyliczać?

Nie wierzę, jaka bezczelna! Zawsze taka grzeczna i pokorna byłaś. A tu proszę. Mówiłam Kamilowi od pierwszego razu, że dzieci mieć nie będziesz.

To pani przyszła mi to powiedzieć? Proszę po prostu pilnować swojego kotleta.

Skąd wyciągasz ten serwis!?

Mój. Po cioci, pamiątka.

Teraz tu będzie pusto bez niego!

To mnie nie wzrusza. Za to wnuka będzie Pani miała.

Bierz tylko swoje!

Laptop mój! Ekspres, mikrofalówka też od współpracowników na urodziny. Auto kupiłam jeszcze przed ślubem. Pani syn ma swojego grata.

Wszystko masz, tylko dzieci u Ciebie brak!

Proszę się tym nie interesować. Jest jak jest chyba Pan Bóg tak chciał.

Ty nawet nie żałujesz! Pewnie to specjalnie robiłaś!

Proszę nie plotkować, ciężko mi nawet o tym myśleć.

Zosia zajrzała jeszcze raz do mieszkania. Z jej rzeczy zostały szczotka do włosów, kosmetyczka, kapcie

Miała wrażenie, że o czymś istotnym zapomniała. Teściowa skutecznie mieszała jej w głowie.

Nagle sobie przypomniała stara figurka kota! Miał w środku tajemnicę, której nawet Kamil nie znał. W środku była para kolczyków i pierścionek niewiele warte, ale jedyna pamiątka po babci. Kamil wiecznie narzekał, że to rupiecie. Może to wyrzucił? Zabrał na balkon? Zosia otworzyła drzwi balkonowe

A Ty co tam jeszcze szukasz? Pakuj i wyjazd! usłyszała za plecami. Żegnasz się z mieszkaniem? Pożegnaj się, lepszego nie znajdziesz.

Wreszcie kotek odnaleziony. Wszystko kompletne. Można ruszać.

Oto klucze, żegnam. Mam nadzieję, że już się nie spotkamy.

Zosia pojechała do biura, choć była jeszcze na zwolnieniu, poprosiła o urlop.

Współczujemy Ci, ale jak damy sobie radę bez Ciebie? Trzy tygodnie wystarczą? Tylko odbieraj telefon, bo połowa projektów padnie!

Obiecuję, będę odbierać. Przyda mi się trochę oderwania. Dziękuję.

Pomóc w czymś?

Nie trzeba.

Zajmę się Twoją premią i urlopowym.

Dzięki, bardzo mi się to przyda.

Szukać wynajmu? Zosia nawet nie próbowała. Wracała na wieś, do domku po babci. Nikt na nią tam nie czekał babci nie ma od trzech lat, matki też nigdy nie znała, odeszła przy porodzie.

Teraz ironia sama nie może urodzić

Godzina drogi i była na miejscu. Jabłoń pod oknem, tulipany. Ostatnio z Kamilem byli tu jesienią, smażyli kiełbaski, odpoczywali.

Zosia wjechała na podwórko, klucz do garażu miała w domu.

Weszła do środka. Cisza. Na stole brudne talerze i kubki. Dlaczego wtedy nie posprzątała?

A jednak pamiętała, że zostawiła porządek! Ktoś tu był!

Dwa kubki, kilka talerzy, karton po soku, butelki ukochanego prosecco Kamila. To nie z jesieni.

Czyli Kamil tu był tylko z kim?

Nieważne. Już bez znaczenia.

Klucz do domu miała tylko ona, chyba że Kamil zrobił duplikat. Trzeba zmienić zamki.

Nowe życie, sprzątanie, potem gorąca kąpiel.

Zosia postanowiła zmyć z siebie wszystko i kurz, i stare smutki.

Wychodziła z łazienki, gdy rozległo się pukanie do drzwi, potem do okna.

Kto tam?

Wszystko u Pani w porządku?

Tak zdziwiła się.

Zosia wyszła, a pod domem stał nieznajomy mężczyzna.

Wybaczy Pani, nie chciałem przestraszyć. Jestem sąsiadem, cały dzień zerkałem i zaczęło się dymić z komina. Już myślałem, że zasłabła Pani lub co

Dziękuję, wszystko dobrze.

Jest Pani krewną Kamila? Ostatnio był tu z jakąś żoną Siostra?

Nie, była żona. W trakcie załatwiania rozwodu.

A dom Pani?

Mój.

Jestem tuczasowy sąsiad. Znajomy pozwolił tu zamieszkać z powodu życiowych komplikacji. Ja też właśnie się rozwodzę. Jutro już jestem wolny. Jeśli coś trzeba, proszę wołać. Mam na imię Bartek.

Zosia. Może Pan zmienić zamek?

Jasne, tylko proszę powiedzieć kiedy.

Najlepiej jak najszybciej. Jutro kupię.

Dajcie, że ja kupię łatwiej mi będzie wybrać właściwy. I tak jadę do miasteczka.

Super.

Dwa tygodnie minęły niepostrzeżenie. Tydzień urlopu do końca, a Zosia nie miała ochoty wracać do miasta. Kamil nie dzwonił, nie pisał tylko przyszedł SMS z datą rozprawy rozwodowej. I dobrze. Oczy już widzieć go nie chciały.

Sobota. Zosia jak zwykle wcześnie na nogach, a tego dnia Bartek zaprosił na spacer nad jezioro.

Romantyczne nowości jej nie interesowały, samo wyjście nie zobowiązywało do niczego. Wracali na obiad, gdy pod domem Zosi stał samochód Kamila. Dopiero co podjechali. Z auta wysiada Kamil i pomaga opuścić siedzenie kobiecie w zaawansowanej ciąży.

Zosia i Bartek podchodzą do bramy. Kamil próbuje otworzyć drzwi domu, zamek jednak już nie pasuje.

Co to ma znaczyć?

A my tu co robimy? Właściciela szukamy, czy może włamujemy się do cudzych domów?

Kamil jak zamurowany.

To nasz dom! krzyknęła ciężarna.

Tak? Mówi to Kamil? To jest mój dom, proszę go opuścić.

Kamil, kto to?! To twoja była?! Wywal ją stąd! piszczała kobieta.

Zosia i Bartek wybuchnęli śmiechem. Kamil bez słowa wsadził swoją wybrankę do samochodu i odjechali.

Wyobrażasz sobie, co on będzie miał!

Za to ona urodzi mu dziecko. Ja nie potrafiłam. Trzy nieudane próby. Przepraszam.

A my się rozstaliśmy, bo żona dziecka nie chciała

Minęły cztery lata od rozwodu. Zosia przypadkiem spotkała byłą teściową w markecie.

Zosiu, nie poznałam Cię! Patrzę na Ciebie i patrzę Jesteś w ciąży?

Tak Zosia pogładziła duży brzuch.

U Kamila wszystko źle. Syn się urodził, ale chory, coś po jego ojcu. Żona zostawiła nas, uciekła, a wnuk został ze mną. A Ty sama zdecydowałaś się na dziecko?

Nie, mam rodzinę. Muszę lecieć, mnie czekają.

No to przepraszam

Życzę cierpliwości.

Teściowa patrzyła, jak odchodzi Zosia. Szła z Bartkiem, który wspierał ją, a za rękę trzymała mała dziewczynka wykapana mama

Lajkujcie i komentujcie, co o tym myślicie!

Oceń artykuł
Newskey24
– To koniec, Aniu, między nami wszystko skończone! Pragnę prawdziwej rodziny, dzieci. Ty nie możesz mi tego dać. Długo czekałem, znosiłem