Mariolka płakała przy grobie przyjaciółki Olgi. Czterdziesty dzień, a na grobie nie leżał ani jeden kwiatek Wróciła do domu. Nagle dogonił ją jakiś mężczyzna.
Może podwieźć panią gdzieś? zapytał. Do przystanku daleko. Proszę wsiadać, to żaden kłopot. A kto tu spoczywa?
Przyjaciółka odpowiedziała Mariolka.
U mnie mama odparł mężczyzna. A pani gdzie wysiada?
Na przystanku może mnie pan zostawić powiedziała cicho Mariolka.
Jestem wolny, podrzucę panią pod sam dom powiedział.
Podwiózł ją aż pod klatkę. Po drodze Mariolka opowiedziała mu o swoim życiu Dwa dni później Paweł czekał na nią przed blokiem, mając do powiedzenia coś niespodziewanego.
***
Mariolka i Olga znały się jeszcze z przedszkola.
Z wiekiem stały się nierozłączne, czasem ubierały się tak samo, a ciuchami wymieniały między sobą.
Całą szkołę spędziły razem, potem wyjechały do tego samego miasta. Mariolka rozpoczęła studia medyczne, Olga pedagogiczne.
Widziały się regularnie. Obie równocześnie się zakochały.
Mariolka w prostym chłopaku ze wsi, Olga w miejskim.
Olga szybko wyszła za mąż, jakby bała się go stracić.
Po roku urodziła córeczkę. Ale teściowie jej nie zaakceptowali.
Nie pasowała do nich na synową ze swoim pochodzeniem.
Często to Mariolka zostawała z córeczką Olgi, pozwalając młodym odpocząć.
Sama chętnie by wyszła gdzieś, ale obiecała pilnować dziecka.
Pewnej nocy młodzi nie wrócili Mariolka dowiedziała się rano, że zginęli w wypadku samochodowym.
Dzień pogrzebu pamiętała słabo, trzymała dziecko na rękach. Co miała teraz z nim zrobić?
Rodzice ojca dziewczynki nigdy jej nie uznali za swoją, a po śmierci syna zupełnie ją odrzucili.
Po prostu nie chcieli jej znać.
Mama Olgi została sama, sama miała jeszcze trójkę do wykarmienia nie miała możliwości zająć się kolejnym dzieckiem.
Zostawał dom dziecka. Córeczka miała wtedy raptem roczek.
Mariolka pokochała małą mocno. To przy niej dziewczynka stawiała pierwsze kroki, wypowiadała pierwsze słowa.
Mariolka już pracowała, wynajmowała pokój u starszej pani.
Ale kto powierzy samotnej, niezamężnej kobiecie dziecko?
Dziewczynka trafiła do domu dziecka nie było innego wyjścia, zdrowe dziecko szybko znajdzie nową rodzinę.
Mariolka bardzo przeżywała rozstanie z Irenką.
Mikołaju, mam do ciebie prośbę powiedziała kiedyś swojemu chłopakowi. Pobierzmy się legalnie. Tylko wtedy oddadzą mi dziewczynkę
Zwariowałaś? obruszył się. Ja nie biorę na siebie takiej odpowiedzialności!
Tylko na papierze, by oddali mi Irenkę Potem się rozwiedziemy. Proszę cię.
Nawet nie proś! Nie będę się w to bawił. Jesteś dziwna do siebie nie dopuszczasz, a ślub proponujesz. Żegnaj, poszukaj sobie kogoś innego!
Mariolka znowu płakała przy grobie Olgi. Czterdziesty dzień, a na grobie Olgi ani jednego kwiatka.
Ale obok grób męża Olgi cały w kwiatach.
Olgo, obiecuję, że o twój grób też zadbam. Pomóż mi, tylko podpowiedz jak
Szła wolno do bramy cmentarza. Tam dogonił ją jakiś mężczyzna.
Może panią podwieźć? Do przystanku kawał drogi. Proszę się nie krępować. A kogo pani tu odwiedza? Jeśli nie chce pani mówić zrozumiem
Przyjaciółka
Ja odwiedzam mamę Dokąd pani jedzie?
Na przystanku mnie pan zostawi. Nie chcę kłopotu.
Dziś mam czas U mnie nikogo nie ma. Mama odeszła, żona odeszła Czy pani płacze? Stało się coś poważnego? Widziałem panią wtedy na pogrzebie młodej pary. Czterdzieści dni?
Tak.
Mojej mamy też dziś czterdzieści Ma pani kłopoty?
Mariolka opowiedziała mu wszystko po drodze
To już wszystko. Dziękuję, że mnie pan podwiózł i wysłuchał
Dwa dni później Paweł czekał pod blokiem z niespodziewaną propozycją.
***
Kiedy ją zobaczył, powiedział:
Mariolko, przemyślałem to. Pomogę ci. Jestem wolny, mogę się z tobą nawet dzisiaj ożenić!
Mariolka zaniemówiła.
Nie boisz się?
Nie. Dlaczego miałbym?
Z jednego narzeczony uciekł, jak tylko poprosiłam o pomoc z dzieckiem.
Ja ci pomogę. Tylko powiedz, gdzie będziesz mieszkać z dzieckiem.
Jeśli babcia mnie nie wyrzuci, to tu. Wynajmuję pokój. Jak mnie wyrzuci, poszukam innego.
To zamieszkasz u mnie. Jutro załatwiamy formalności. Nie możesz tracić czasu. Mój dom duży, miejsca wystarczy dla wszystkich.
Dom?
Tak, nie tylko mieszkania są w mieście. Mama zawsze marzyła o domu. Duszno było jej w bloku.
A ja wciąż się nie przyzwyczaiłam Przecież z Olgą przyjechałyśmy ze wsi
Paweł wszystko załatwił bardzo sprawnie. Wzięli cichy ślub i adoptowali Irenkę. Paweł przeniósł je do siebie.
Dziękuję. Dalej sobie poradzę sama.
Sama? Oczywiście, że sama, dom jest twój, a ja nie będę przeszkadzać, lecz zawsze będę blisko.
Może jednak lepiej sama z dzieckiem, wynajmę mieszkanie
Żona ma mieszkać osobno? Nie ma mowy.
Paweł nie narzucał się, ale zawsze był gotów pomóc. Mariolka wszystko robiła sama gotowała, sprzątała, zajmowała się Irenką, także dla Pawła. Z czasem zakochała się w nim, ale bała się wyznać.
Mamo, dlaczego mnie kochasz?
Bo jesteś. Moja córeczko.
Mariolka była Pawłowi bardzo wdzięczna. Dbał o nie jak o własne. Z Irenką obchodził się, jakby był jej biologicznym ojcem.
W Mariolce Paweł widział ideał żony, tylko ich ślub był przynajmniej z jej strony nie dla miłości
W końcu postanowił to zmienić. Wieczorem, kiedy Irenka skończyła trzy latka, oświadczył się jej.
Przecież my już jesteśmy po ślubie.
Chcę, żebyśmy byli prawdziwą rodziną.
Ja też
I tak stali się prawdziwą rodziną, nie tylko na papierze.
Dziś obchodzą dwie rocznice ślubu, w odstępie dwóch lat.
Irenka ma teraz brata i siostrę.
Ta historia zdarzyła się dawno temu. Wszystkie dzieci już dorosły. Irena wie, gdzie spoczywają jej prawdziwi rodzice.
Teraz ich groby są równie zadbane. Paweł i Maria są dla niej najprawdziwszą rodziną.
Irena ma już swoją wnuczkę, a Maria z Pawłem doczekali się prawnuczki. Wielka, szczęśliwa rodzina.







