Miałem tylko szesnaście lat, kiedy przyprowadziłem ją do naszego domu. Była to dziewczyna, która już od dłuższego czasu była w widocznej ciąży i miała rok więcej ode mnie.
Kasia chodziła do tego samego technikum co ja, aczkolwiek na innym roku. Przez parę dni obserwowałem, jak ta nieznajoma wtula się w róg i cicho szlocha. Nie uszło mojej uwadze jej zaokrąglający się brzuch, te same ubrania noszone od dwóch tygodni oraz pusty wzrok pozbawiony jakiejkolwiek nadziei.
Okazało się, że jej historia była znana niemal każdemu. Spotykała się z wnukiem znanego przedsiębiorcy z Wrocławia, po czym on nagle zniknął, wyjeżdżając w pilnej sprawie do Poznania. Jego rodzice nie chcieli mieć z nią nic wspólnego i powiedzieli to jej otwarcie.
Natomiast jej rodzice, jakby przenieśli się do średniowiecza, z obawy przed hańbą wyrzucili ją z domu i sami wyjechali na swoją działkę. Niektórzy jej współczuli, inni śmiali się z niej za plecami.
Sama jest sobie winna. Powinna była myśleć rozsądnie!
Nie mogłem dłużej na to patrzeć. Po namyśle podszedłem do niej.
Nie będzie łatwo, przestań płakać. Sugeruję, żebyś zamieszkała u mnie, możemy nawet wziąć ślub. Ale od razu zaznaczam nie umiem kłamać i nie będę udawał, że wszystko jest w porządku. Po prostu będę przy tobie i obiecuję, że poradzimy sobie.
Kasia wytarła łzy i spojrzała na mnie. Cóż tu dodać Byłem zwykłym chłopakiem bez żadnego poloru. Ona zaś marzyła o zupełnie innym rodzaju męża! Jednak w jej położeniu nie miała wyboru, więc poszła ze mną.
Moi rodzice byli zszokowani, mama błagała mnie, żebym się opamiętał, lecz byłem zdecydowany.
Mamo, nie dramatyzuj, jakoś sobie poradzimy. Mam dwa stypendia, zwykłe i socjalne. Będę dorabiał, damy radę!
Przecież planowałeś studia!
I co z tego? Żyjemy jakoś. Tata całe życie pracuje w fabryce, a ty w sklepie. Ludzie bez wyższego wykształcenia też sobie radzą. Mamo, to nie jest koniec świata!
Kasia wprowadziła się do mojego pokoju. Oddałem jej moje łóżko, a sam przeniosłem się na niewygodną rozkładaną kanapę. Przez kilka dni była bardzo milcząca. Jak cień, trzymała się mnie za rękę w drodze do szkoły i z powrotem, aż w końcu wybuchła.
Mam tego dość! Dlaczego twoi rodzice patrzą na mnie krzywo? Nie podobam się im! I dlaczego nie poświęcasz mi czasu? Zamiast tego siedzisz nad książkami albo gdzieś znikasz?!
Byłem zaskoczony.
A ty nie uważasz, że to normalne? No nie podobasz się im, ale cię przyjęli i nie dokuczają. Patrzą krzywo? Twoi rodzice nie chcą cię nawet widzieć. A rodzice ojca twojego dziecka? Gdzie oni są? Siedzisz nad książkami, bo się uczę i nie chcę wylecieć już po pierwszym semestrze. Stypendium też mi się przyda. Znikam? Bo dorabiam i nie mam ochoty siedzieć z tobą przy płaczliwych serialach.
Kasia zaczęła płakać.
Po co tak mówisz?
Jak? Przecież mówiłem, że nie umiem kłamać. A w ogóle, kiedy idziemy do urzędu stanu cywilnego?
Nie mogę iść w takim stanie, kup mi ładną sukienkę, z wysokim stanem, żeby brzuch nie był widoczny.
O co chodzi? Przyniesiemy zaświadczenie o ciąży, po co ta sukienka? Muszę jeszcze oszczędzać na wózek i łóżeczko
Mama sięgnęła po walerianę, ale powoli pogodziła się z sytuacją i coraz częściej spoglądała na dziecięce ubranka. W końcu nic strasznego się nie dzieje Niech żyją, niech się pobierają, a my z tatą pomożemy w miarę możliwości. Tylko ta dziewczyna jest jakaś niewdzięczna, zawsze niezadowolona ze mnie, z rodziców, z ciasnego mieszkania. Może po urodzeniu dziecka się zmieni.
Lecz Kasia nie zamierzała się zmieniać. Gdy wróciłem brudny i zmęczony z myjni samochodowej, przynosząc do pokoju wychudzoną kotkę, wpadła w gniew.
Ty idioto! Po co nam ta obdarta kotka? Wynoś ją stąd! Wyrzuć ją z mieszkania!
Jednak tylko się uśmiechnąłem.
Nie, ona jest w ciąży. Zostaje, więc nawet nie zaczynaj. Lepiej zamknij się i podgrzej mi obiad.
Ach, tak?! Kasia prawie krzyknęła. Wybieraj! Albo ona, albo ja! Ta bestia też na mnie patrzy krzywo!
Po co miałbym wybierać? Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. To mój dom i nie muszę wybierać. To moja kotka i jeśli ci to przeszkadza, możesz wyjść. Nawet mama nie stawiała mi takich warunków. Może czas przestać patrzeć na wszystkich z góry?
Kasia histeryzowała, płakała i zazdrościła tej chudej, zaniedbanej kotce. Gdzie niby wypatrzyłem u niej brzuch? Ale brzuch się pojawił kotka rzeczywiście była w ciąży.
Byłem zmęczony, ale kiedy tylko żal zaczynał mnie dopadać, odganiałem te myśli. Jakoś damy radę. Kasia urodzi, uspokoi się, a wcześniej kotka nas rozbawi. Puchate kocięta poprawią nastrój wszystkim.
Jednak wszystko potoczyło się inaczej Dziadek, znany przedsiębiorca z Wrocławia, wrócił z długiej podróży służbowej i dowiedział się o wszystkim. Odnalazł swojego wnuka, wytargał go za uszy i oznajmił, że odetnie go od pieniędzy, jeśli prawnuk będzie wychowywał się w obcej rodzinie. A chłopak bardzo bał się stracić taką kieszeń.
Kasia wyjechała z nim jeszcze tego samego dnia, nawet nie pożegnawszy się ze mną. Na szczęście miała dokumenty przy sobie (wybierała się po zajęciach do lekarza). Na swoje rzeczy machnęła ręką kupią jej nowe! I do tego tandetnego technikum więcej nie wróci!
Byłem zdruzgotany Jak tak można? Nawet nie pożegnała się, nie zadzwoniła, nie powiedziała ani słowa. Wyrzuciłem wszystkie jej rzeczy i długo siedziałem sam w ciemności, przytulając swoją kotkę.
Kotka wszystko rozumiała. Cicho wtulała się do mnie, czując, że jest potrzebna. Współczuła, mruczała, pocieszała.
Sam przyjmowałem u niej poród, nie wpuszczając zdenerwowanej mamy i zmieszanego taty do kotki. Siedziałem przy niej, mówiłem do niej łagodnie, uspokajałem. Pilnowałem, czy wszystko przebiega dobrze, i trzymałem telefon gotowy, aby w razie potrzeby zadzwonić do weterynarza.
Wszystko przebiegło pomyślnie, kotka urodziła cztery małe kocięta. Wymieniłem podkład, przyniosłem świeżą wodę i karmę. Jeszcze raz upewniłem się, że wszystko jest w porządku, a następnie wyczerpany położyłem się i zamknąłem oczy, czując, jak najmniejsze kocię wtula się w moją dłoń, i pomyślałem, że czasem zwierzęta okazują więcej wdzięczności niż ludzie.Miałem tylko szesnaście lat, kiedy przyprowadziłem ją do naszego domu. Była to dziewczyna, która już od dłuższego czasu była w widocznej ciąży i miała rok więcej ode mnie.
Kasia chodziła do tego samego technikum co ja, aczkolwiek na innym roku. Przez parę dni obserwowałem, jak ta nieznajoma wtula się w róg i cicho szlocha. Nie uszło mojej uwadze jej zaokrąglający się brzuch, te same ubrania noszone od dwóch tygodni oraz pusty wzrok pozbawiony jakiejkolwiek nadziei.
Okazało się, że jej historia była znana niemal każdemu. Spotykała się z wnukiem znanego przedsiębiorcy z Wrocławia, po czym on nagle zniknął, wyjeżdżając w pilnej sprawie do Poznania. Jego rodzice nie chcieli mieć z nią nic wspólnego i powiedzieli to jej otwarcie.
Natomiast jej rodzice, jakby przenieśli się do średniowiecza, z obawy przed hańbą wyrzucili ją z domu i sami wyjechali na swoją działkę. Niektórzy jej współczuli, inni śmiali się z niej za plecami.
Sama jest sobie winna. Powinna była myśleć rozsądnie!
Nie mogłem dłużej na to patrzeć. Po namyśle podszedłem do niej.
Nie będzie łatwo, przestań płakać. Sugeruję, żebyś zamieszkała u mnie, możemy nawet wziąć ślub. Ale od razu zaznaczam nie umiem kłamać i nie będę udawał, że wszystko jest w porządku. Po prostu będę przy tobie i obiecuję, że poradzimy sobie.
Kasia wytarła łzy i spojrzała na mnie. Cóż tu dodać Byłem zwykłym chłopakiem bez żadnego poloru. Ona zaś marzyła o zupełnie innym rodzaju męża! Jednak w jej położeniu nie miała wyboru, więc poszła ze mną.
Moi rodzice byli zszokowani, mama błagała mnie, żebym się opamiętał, lecz byłem zdecydowany.
Mamo, nie dramatyzuj, jakoś sobie poradzimy. Mam dwa stypendia, zwykłe i socjalne. Będę dorabiał, damy radę!
Przecież planowałeś studia!
I co z tego? Żyjemy jakoś. Tata całe życie pracuje w fabryce, a ty w sklepie. Ludzie bez wyższego wykształcenia też sobie radzą. Mamo, to nie jest koniec świata!
Kasia wprowadziła się do mojego pokoju. Oddałem jej moje łóżko, a sam przeniosłem się na niewygodną rozkładaną kanapę. Przez kilka dni była bardzo milcząca. Jak cień, trzymała się mnie za rękę w drodze do szkoły i z powrotem, aż w końcu wybuchła.
Mam tego dość! Dlaczego twoi rodzice patrzą na mnie krzywo? Nie podobam się im! I dlaczego nie poświęcasz mi czasu? Zamiast tego siedzisz nad książkami albo gdzieś znikasz?!
Byłem zaskoczony.
A ty nie uważasz, że to normalne? No nie podobasz się im, ale cię przyjęli i nie dokuczają. Patrzą krzywo? Twoi rodzice nie chcą cię nawet widzieć. A rodzice ojca twojego dziecka? Gdzie oni są? Siedzisz nad książkami, bo się uczę i nie chcę wylecieć już po pierwszym semestrze. Stypendium też mi się przyda. Znikam? Bo dorabiam i nie mam ochoty siedzieć z tobą przy płaczliwych serialach.
Kasia zaczęła płakać.
Po co tak mówisz?
Jak? Przecież mówiłem, że nie umiem kłamać. A w ogóle, kiedy idziemy do urzędu stanu cywilnego?
Nie mogę iść w takim stanie, kup mi ładną sukienkę, z wysokim stanem, żeby brzuch nie był widoczny.
O co chodzi? Przyniesiemy zaświadczenie o ciąży, po co ta sukienka? Muszę jeszcze oszczędzać na wózek i łóżeczko
Mama sięgnęła po walerianę, ale powoli pogodziła się z sytuacją i coraz częściej spoglądała na dziecięce ubranka. W końcu nic strasznego się nie dzieje Niech żyją, niech się pobierają, a my z tatą pomożemy w miarę możliwości. Tylko ta dziewczyna jest jakaś niewdzięczna, zawsze niezadowolona ze mnie, z rodziców, z ciasnego mieszkania. Może po urodzeniu dziecka się zmieni.
Lecz Kasia nie zamierzała się zmieniać. Gdy wróciłem brudny i zmęczony z myjni samochodowej, przynosząc do pokoju wychudzoną kotkę, wpadła w gniew.
Ty idioto! Po co nam ta obdarta kotka? Wynoś ją stąd! Wyrzuć ją z mieszkania!
Jednak tylko się uśmiechnąłem.
Nie, ona jest w ciąży. Zostaje, więc nawet nie zaczynaj. Lepiej zamknij się i podgrzej mi obiad.
Ach, tak?! Kasia prawie krzyknęła. Wybieraj! Albo ona, albo ja! Ta bestia też na mnie patrzy krzywo!
Po co miałbym wybierać? Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. To mój dom i nie muszę wybierać. To moja kotka i jeśli ci to przeszkadza, możesz wyjść. Nawet mama nie stawiała mi takich warunków. Może czas przestać patrzeć na wszystkich z góry?
Kasia histeryzowała, płakała i zazdrościła tej chudej, zaniedbanej kotce. Gdzie niby wypatrzyłem u niej brzuch? Ale brzuch się pojawił kotka rzeczywiście była w ciąży.
Byłem zmęczony, ale kiedy tylko żal zaczynał mnie dopadać, odganiałem te myśli. Jakoś damy radę. Kasia urodzi, uspokoi się, a wcześniej kotka nas rozbawi. Puchate kocięta poprawią nastrój wszystkim.
Jednak wszystko potoczyło się inaczej Dziadek, znany przedsiębiorca z Wrocławia, wrócił z długiej podróży służbowej i dowiedział się o wszystkim. Odnalazł swojego wnuka, wytargał go za uszy i oznajmił, że odetnie go od pieniędzy, jeśli prawnuk będzie wychowywał się w obcej rodzinie. A chłopak bardzo bał się stracić taką kieszeń.
Kasia wyjechała z nim jeszcze tego samego dnia, nawet nie pożegnawszy się ze mną. Na szczęście miała dokumenty przy sobie (wybierała się po zajęciach do lekarza). Na swoje rzeczy machnęła ręką kupią jej nowe! I do tego tandetnego technikum więcej nie wróci!
Byłem zdruzgotany Jak tak można? Nawet nie pożegnała się, nie zadzwoniła, nie powiedziała ani słowa. Wyrzuciłem wszystkie jej rzeczy i długo siedziałem sam w ciemności, przytulając swoją kotkę.
Kotka wszystko rozumiała. Cicho wtulała się do mnie, czując, że jest potrzebna. Współczuła, mruczała, pocieszała.
Sam przyjmowałem u niej poród, nie wpuszczając zdenerwowanej mamy i zmieszanego taty do kotki. Siedziałem przy niej, mówiłem do niej łagodnie, uspokajałem. Pilnowałem, czy wszystko przebiega dobrze, i trzymałem telefon gotowy, aby w razie potrzeby zadzwonić do weterynarza.
Wszystko przebiegło pomyślnie, kotka urodziła cztery małe kocięta. Wymieniłem podkład, przyniosłem świeżą wodę i karmę. Jeszcze raz upewniłem się, że wszystko jest w porządku, a następnie wyczerpany położyłem się i zamknąłem oczy, czując, jak najmniejsze kocię wtula się w moją dłoń, i pomyślałem, że czasem zwierzęta okazują więcej wdzięczności niż ludzie.







