Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Od kiedy jesteśmy razem, słyszę same zarzuty. W twoich oczach ciągłe podejrzenia. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, nawet o każdą latarnię. To już przekracza granice… i… Jestem naprawdę zmęczony.

13kwietnia 2026r.

Dzisiaj znowu musiałem zmierzyć się z niewypowiedzianym, które wisi nad naszą relacją jak chmura po burzy. Ok, zaczynam od rana. Jadwiga, moja dziewczyna, wpadła do szafy przynosząc mi pod pachę różową koszulę, którą właśnie nosiłem po nocnej zmianie w szpitalu.
Maksie, co to? zapytała surowo, przyglądając się plamce. Co to za różowy ślad? Czy to pomadka? Pomyślała, że spóźniłem się w pracy.

Jadwigo, co ty mówisz? rzekłem zmęczony, rozpakowując rzeczy po dyżurze. Nie ma tu żadnej pomadki. W naszym oddziale jest tylko pielęgniarka Babcia Natalia. Westchnąłem głęboko.

Jadwiga odciągnęła koszulę, zgniecioną rękoma, i poszła do łazienki. Ja z kolei ciężko westchnąłem i usiadłem przy łóżku.

Już od ponad sześciu miesięcy jesteśmy razem. Wszystko układa się idealnie, oprócz jednego Jadwiga jest wyjątkowo zazdrosna. Potrafi wyłowić podejrzenie nawet tam, gdzie go nie ma.

Spójrz, jęknęła pewnego wieczoru, trzymając koszulę w rękach. On na pewno mnie zdradza. Zobacz tę plamę.

Podsunęła koszulę swojej siostrze, Kasi, a sama stała ze skrzyżowanymi ramionami, wyraźnie przygnębiona. Kasia przyjrzała się plamce, podniosła nosem i rozbawiła się.

Co się tak śmiejesz? obraziła się Jadwiga.

To tylko sok z malin, odpowiedziała Kasia.

Jadwiga natychmiast wyciągnęła koszulę z rąk siostry i przyglądała się jej z niedowierzaniem.

Musisz się uspokoić, nie rozumiem, skąd bierzesz te podejrzenia, rzekłam, siadając naprzeciw niej.

Nie tylko zaczęliśmy się spotykać, ja wyciągnęłam go z poprzedniego związku przyznała, odwracając wzrok. On zdradził swoją byłą ze mną. Najpierw myślałam, że mnie nie zostawi, ale… przerwała.

To nie wymówka, żeby gadać o zdradzie. Naucz się ufać.

Ufam, zaprzeczyła, drżąc. Po prostu boję się go stracić.

Kasia pokręciła głową, nie wiedząc, co dodać.

Gdzie byłeś? zapytała Jadwiga, krzyżując ręce. Jest już pierwsza w nocy.

Jadwigo, pozwoliłaś mi i kolegom po obejrzeniu meczu usiąść, trochę odpocząć. Co jest nie tak? westchnąłem.

Damian jest w domu, dzwoniłam do Lidy. Gdzie byłeś ostatnie dwie godziny?

Damian odjechał wcześniej, obiecałem żonie, a ja i Szymon zostaliśmy. Jadwigo, uspokój się. Chcę spać.

Po tych słowach poszedłem do sypialni i położyłem się. Chciałem odłożyć na bok jej chroniczne podejrzenia, choć wiedziałem, że znów coś się wydarzy.

W drodze ze sklepu, z telefonem w ręku, nie zauważyłem otoczenia. Nagle odwróciwszy głowę, zobaczyłem po drugiej stronie ulicy blondynkę, przytulającą się do mnie i rozmawiającą radośnie. Moje oczy zasłoniły się jak zasłona. Rzuciłem torbę z zakupami i ruszyłem w jej stronę. Chwyciłem dziewczynę za rękę i odciągnąłem ją na bok.

Wiedziałam! wykrzyknęła Jadwiga. Wiedziałam, że mnie zdradzasz. Jesteś podły! zadrżała, potrząsając głową.

Patrzyłem na nią ponuro, ręce mi drżały ze złości, a oczy ścigały blondynkę, której nic nie rozumiało.

Jadwigo

Nie mów ze mną! Nie chcę słyszeć twoich wymówek.

To moja siostra, drugie po północne przerwałem, patrząc na nią.

Co? Jadwiga zamarła.

Córka cioci Ireny. Znasz ją. A Vika to moja przyjaciółka z dzieciństwa. Lepiej wróć do domu, pogadamy tam.

Jadwiga skinęła głową, wyszła, zostawiając mnie z krótkim przepraszam.

Wróciłem do domu późno, naprawdę zraniony. Moje usta były sztywne, a oczy nie chciały patrzeć na Jadwigę.

Maksie

Mam dość przyznałem. Nie rozumiem, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać, słyszę tylko twoje zarzuty. Widzisz we wszystkim podejrzanie w pacjentach, w pielęgniarkach, w lekarzach, w latarkach ulicznych. To już przeszło granice. Jestem wyczerpany.

Maksie! krzyczała Jadwiga. Czy chcesz się pożegnać? Proszę, wybacz mi, kocham cię! Obiecuję, że już nie będzie tak.

Położyła się przy mnie, chwyciła mnie za ręce i patrzyła w oczy. Czułem żal, bo naprawdę ją kochałem i zerwałem z poprzednią dziewczyną, aby być z nią. Nie myślałem, że dam radę podjąć taką decyzję, ale Jadwiga zawładnęła moją duszą. Teraz jednak wypełniały mnie wątpliwości.

Kocham cię szepnąłem, ściskając jej dłoń. Ale to, co robisz, jest niezdrowe. Nie mogę tak żyć.

Już nie będę szlochała. Tylko zostań ze mną. Nie mogę bez ciebie.

Wytchnąłem i przytuliłem ją, choć nie potrafiłem zostawić jej.

Kilka miesięcy później nasz związek wyglądał lepiej Jadwiga nie okazywała zazdrości, a ja cieszyłem się jej towarzystwem i nie spóźniałem się do pracy. Nadeszła jesień, a w szpitalu ilość chorych wzrosła. Byłem wyczerpany, więc jedliśmy kolacje w domu i szliśmy spać wcześnie.

Jednak Jadwiga znów zaczęła podejrzewać. Najpierw próbowała wierzyć, nie pytając, dlaczego moja koszula pachnie obcymi perfumami. W szpitalu przeważają kobiety, więc nie było co się obawiać, ale z biegiem dni jej podejrzenia rosły. Przeglądała moje koszule, próbując znaleźć dowód.

Po pracy wpadłem pod prysznic i chciałem jak najszybciej położyć się w łóżku. Cicho otworzyłem drzwi i zobaczyłem Jadwigę przeglądającą mój telefon.

Jadwigo co robisz?

Zadrżała i odłożyła telefon.

Nic, po prostu muszę zadzwonić.

Spojrzałem na różowy etui leżące na poduszce.

A twój?

Rozładowany.

Na ekranie telefonu pojawiła się wiadomość:

Naprawdę? Całkiem rozładowany? To już kłamstwo. podniosłem brew. Może mam jeszcze coś o tobie się dowiedzieć?

Przepraszam, skinęła głową.

Znaleźliśmy to, czego szukałaś? zapytałem, lekko zirytowany.

Jadwiga pokręciła głową.

Milcząco podszedłem do szafy i zacząłem pakować rzeczy. Dziewczyna wstała z łóżka, chwyciła moją rękę.

Proszę, nie! Nie rób tego. Obiecuję, że już nigdy nie będę cię oskarżać.

Nie, Jadwigo, po raz pierwszy ci wybaczyłem, drugi raz nie chcę popełniać tego samego błędu. Mam dość. Chcę po prostu żyć spokojnie, ufać i być ufanym. To nie jest życie.

Po pół godziny spakowałem wszystkie rzeczy, a Jadwiga siedziała na łóżku, obejmując kolana.

Kocham cię naprawdę. Nie mogę tak dalej. A ty? Nie zmienisz się.

Wyszedłem z wynajmowanego mieszkania i pojechałem do rodziców. Byłem naprawdę zmęczony.

Dzisiejsza refleksja: brak zaufania niszczy nawet najsilniejsze więzi. Może Jadwiga bała się, że kiedyś zdradzę ją, tak jak zdradziłem swoją byłą, ale to ona sama wybrała tego człowieka. Bez wzajemnego zaufania nie ma ani miłości, ani przyjaźni, ani żadnego partnerstwa. To była jej największa pomyłka.

Nauka, którą wyniosłem z tego całego zamieszania: zanim zaczniemy szukać winnych, najpierw sprawdźmy własne serce. Bez zaufania nie ma miejsca na prawdziwą bliskość.

Maksymilian.

Oceń artykuł
Newskey24
Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Od kiedy jesteśmy razem, słyszę same zarzuty. W twoich oczach ciągłe podejrzenia. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, nawet o każdą latarnię. To już przekracza granice… i… Jestem naprawdę zmęczony.