Mam trzydzieści lat, jestem zamężna od siedmiu lat i mieszkam z mężem w moim dwupokojowym mieszkaniu. Zrobiliśmy tam drobne naprawy, jak mówią, mieszkanie jest „na wieki”. Niedawno spłaciliśmy kredyt na samochód. Oboje pracujemy, o nic nikogo nie prosiliśmy. Na wszystko zapracowaliśmy sami.
Teraz oboje zdecydowaliśmy, że jesteśmy gotowi na dziecko. Mamy pewną stabilność, wynagrodzenie i jesteśmy dojrzali mentalnie. A wiek jest już taki, że dalsze odkładanie tej decyzji nie ma sensu.
Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, mój mąż i ja postanowiliśmy powiedzieć moim rodzicom. Wiadomość została przyjęta radośnie i z ulgą, moja matka bardzo się martwiła, ponieważ w moim wieku miała już dwójkę dzieci w wieku pięciu i sześciu lat. Ale reakcja teściowej była inna.
– Jak to w ciąży? I co, to wszystko jest pewne, czy co? A co z naszymi planami, mieliśmy budować domek letniskowy – oto, co usłyszeliśmy od niej zamiast gratulacji.
Domek letniskowy jest najważniejszym punktem w życiu teściowej. Chce go, jak powiedział jej mąż, od dwudziestu lat, ale nadal go nie ma. Nie jest to zaskakujące, ponieważ sądząc po wymaganiach, nie chce domku na wakacje, ale wiejskiego domu na stały pobyt. A to zupełnie inne pieniądze.
Ponadto wymagania teściowej stale rosną i mnożą się. Dlatego tak trudno zgromadzić odpowiednią kwotę. Wszystko zaczęło się od „przynajmniej jakiegoś domku letniskowego, aby uprawiać warzywa i sadzić kwiaty”, a następnie „aby przynajmniej nocować”, a następnie „aby przynajmniej żyć latem”, a następnie coraz więcej i więcej. Teraz marzy o mocnym ceglanym domu z dwoma piętrami, z ogrzewaniem, wanną i toaletą, szklaną werandą, oczywiście z dużą działką i schludnym umeblowaniem, najlepiej nowym.
Cóż, to życzenia jak na ładne mieszkanie. Rodzice męża nie są oligarchami, więc nie mają takich pieniędzy, ale ciągle zbierają, już od dwudziestu lat. Nie udaje im się to, bo zawsze są jakieś nieprzewidziane wydatki, np. trzeba pojechać na wakacje.
Przez ostatnie pięć lat teściowa wzięła tę sprawę w swoje ręce. Zebrała się rada rodzinna, na której była z mężem, byli obaj ich synowie i ja. Teściowa ogłosiła, że ma plan na domek i powinien na niego zbierać “cały świat”. Oznacza to, że wszyscy powinni inwestować, ponieważ któreś z dzieci odziedziczy później tę budowlę.
Nie podobał mi się cały ten pomysł, ale milczałam. Mąż zgodził się, nie zaprzeczyłam, uspokoił mnie, że nie wpłynie to w żaden sposób na nasze finanse, więc nie mam się czym martwić. Tak było do momentu, gdy dowiedziałam się o ciąży.
Nie zarabialiśmy zbyt wiele. Wiedziałam, że mąż dostaje trzy tysiące – to kwota, którą zarabiał w pełnym wymiarze godzin. Według moich obliczeń w ciągu kilku lat można było zbudować teściowej domek, biorąc pod uwagę, że ona, jej mąż i młodszy syn również będą wrzucali pieniądze do skarbonki.
Jednak zbieramy tak już od pięciu lat, a końca tego wydarzenia nie widać. Ile już się zgromadziło, teściowa nie mówi, odpowiadając zwrotem „na razie za mało, za mało”. Mam wrażenie, że wszystko gromadzi się tam tylko z pieniędzy mojego męża, a pozostali uczestnicy tej kampanii zapomnieli o umowie.
W przeciwnym razie nie mogę wyjaśnić tej reakcji na wiadomość, że będą mieli wnuka. Wtedy zamiast gratulacji dostaliśmy niezadowolone twarze, bo oni mieli plany, a my wszystkich oszukaliśmy. Najbardziej niezadowolona była z tego powodu teściowa. Powiedziała synowi, że obiecał pomóc, a teraz ja pójdę na urlop macierzyński i nie będzie mógł już inwestować w dalszą budowę. Mąż nie wykluczył takiej sytuacji, ponieważ teraz czasy są nieprzewidywalne.
– Można było poczekać albo zapytać nas o zdanie! Zbudowalibyśmy domek i wtedy pomyślelibyście o sobie, a teraz, synu, zawiodłeś nas wszystkich!
Doszło do tego, że teściowa zaczęła szukać dla mojego męża już teraz, w niepełnym wymiarze godzin, dodatkowej pracy nocnej, abyśmy mogli dalej dokładać się do jej skarbonki.
– Nic nie mów, nie kombinuj. Jesteś młody i silny, więc możesz spać trochę mniej i pomóc mamie i tacie w spełnieniu marzeń. Ten domek powstanie, nie interesuje mnie żaden sprzeciw.
Wtedy już nie wytrzymałam. Dyskretnie, ale tak, aby raz na zawsze zrozumiała, powiedziałam, że wkład, który mój mąż w tym czasie wniósł jest wszystkim, co możemy im zaoferować na ten moment. Od teraz nasza rodzina zbiera pieniądze na dziecko i własne potrzeby.







