Mam na imię Dawid, jestem szczęśliwym i rozwiedzionym architektem. Spędziłem 7 lat w nieszczęśliwym małżeństwie, byłem zły we wszystkim. Słyszałem wystarczająco dużo skarg, które wystarczą do końca życia
Pewnego dnia zobaczyłem moją żonę z innym mężczyzną i puzzle ułożyły się w całość. Trudno być dobrym mężem, gdy ona ma się już lepszego.
Szybko się rozwiodłem i nie interesuje mnie życie mojej byłej małżonki. Mimo to jestem pewien, że beze mnie nie jest szczęśliwa. Zrobiła coś głupiego, więc niech teraz poniesie konsekwencje.
Od zawsze byłem romantykiem i marzycielem. Mam własną, unikalną wizję i talent. Przez długi czas, gdy byłem młody, pracowałem za marne grosze, ale udało mi się zdobyć doświadczenie i otworzyć własny biznes. Było wiele wzlotów i upadków, ale zawsze wierzyłem, że może mi się udać. Teraz pracuje dla mnie ponad sto osób, a całkowity dochód firmy ma tak wiele zer, że nawet o nich nie wspomnę.
Widziałem w swoim życiu wystarczająco dużo merkantylizmu, wyczuwam go na milę. Wyjaśnię to tym, którzy się z tym nie zetknęli. Są dziewczyny, które z góry wiedzą, jak bogaty jest mężczyzna i są gotowe rozpocząć randkowanie w każdy możliwy sposób. I może to nie jest takie złe, ale jestem pewien, że to nie są kobiety dla mnie.
Sam nie szukałem nowego związku, dopóki na horyzoncie nie pojawiła się Kinga. Piękna, ale naturalna. Szczera, miła, z poczuciem humoru. A głównym bonusem było to, że jest inteligentna, zna się na architekturze i budownictwie.
Widziałem kobietę w centrum na wystawie budowlanej. Rozdawała wizytówki, ale w jakiś sposób była charyzmatyczna. Natychmiast zaprosiłem ją na randkę. Byłem mile zaskoczony, gdy się zgodziła.
Mimo że jej praca nie była zbyt prestiżowa, a ona sama nie miała specjalistycznego wykształcenia, potrafiła z łatwością opowiedzieć mi o interesujących niuansach z rynku budowlanego lub podkreślić słabości moich konkurentów.
Można powiedzieć, że przepadłem. Kinga z łatwością znajdowała rozwiązania wszystkich kwestii, w których się z nią konsultowałem. Ja i moi koledzy nie potrafiliśmy wymyślić nic dobrego przez pięć godzin spotkania, a ona w pół godziny przy kawie opracowywała dla mnie plan krok po kroku. Genialna kobieta!
Po trzech miesiącach poczułem się gotowy, by poprosić ją o rękę. Nadal pracowała jako sekretarka w dużej firmie budowlanej. Mimo że nie płacili tam dużo pieniędzy, byłem zachwycony, że pracuje i jest tak interesującą osobą do rozmowy.
Niedawno pojechaliśmy do domu jej rodziców w małej wiosce w województwie dolnośląskim. Dołączyła do nas jej starsza siostra, mąż i syn. Atmosfera była dość formalna, a nasze relacje wyraźnie weszły na nowy poziom. I chociaż byłem na to przygotowany przed spotkaniem z rodziną, pod koniec wieczoru moja opinia zupełnie się zmieniła.
Siostra Kingi, podobnie jak jej matka, nie pracują. Obie twierdzą, że przed urlopem macierzyńskim zajmowały się dość poważnymi zajęciami, a potem to się skończyło. Rodzina jest najważniejsza, a kobiety nie muszą pracować.
Byłem tym zszokowany. Rozmawialiśmy tylko o tym, gdzie jeszcze pojechać na wakacje albo o jaką torebkę poprosić męża. Jej rodzina zaczęła mi również sugerować, że nadszedł czas, aby kobieta rzuciła pracę, w której spędzała tak dużo czasu i otrzymywała marne wynagrodzenie.
Naiwnie stanąłem w obronie mojej przyszłej żony i zacząłem mówić, że jej się tam podoba i to ona zdecyduje, czy chce dalej pracować, czy nie. Ale wtedy dostałem nieoczekiwaną odpowiedź. Kinga od dawna chciała zrezygnować i nie ma ochoty siedzieć tam w recepcji po ślubie. Podobnie jak jej matka i siostra, woli żyć z zarobków męża i założyć rodzinę.
Teraz dręczą mnie myśli, że w ogóle nie znam osoby, która siedzi obok mnie. Jest w niej teraz coś zupełnie obcego. Nie wyobrażam sobie obok mnie kobiety, która rozmawia tylko o tym, gdzie wydać pieniądze z maksymalną przyjemnością.
Muszę porozmawiać z Kingą, ale już się boję, że wynik tej rozmowy mi się nie spodoba.







