Odkąd wyjechałam do pracy za granicę, stosunek krewnych mojego męża do mnie bardzo się zmienił

Kiedy pobraliśmy się, matka mojego męża i jego siostra nie chciały ze mną rozmawiać, a to dlatego, że byłam biedna i niewykształcona. Rodzina Dawida była w tamtym czasie uważana za dość zamożną, ponieważ jego ojciec był właścicielem ogromnej firmy. 

Mój teść wysłał swoje dzieci na studia, mój mąż studiował inżynierię, a jego siostra ukończyła szkołę pedagogiczną. Nie miałam aż takiego wykształcenia jak oni, dlatego też po ukończeniu szkoły średniej dostałam pracę w lokalnej fabryce. Nie miałam pieniędzy, dlatego musiałam od razu coś znaleźć. Jedynie moja uroda, długi warkocz i duże, brązowe oczy sprawiły, że Dawid się we mnie zakochał.

Bez względu na to, co mówili mu rodzice, że nie pasuję do niego, nie słuchał nikogo i ożenił się ze mną. Na początku przywiózł mnie do swojego domu, ale jego siostra sprawiła, że moje życie stało się nie do zniesienia i usłyszałam od niej wiele przykrych rzeczy na swój temat.

Pewnego dnia zaczęła mówić, że ubieram się bez gustu, że mam jedną spódnicę na wszystkie okazje i że pewnego dnia jej brat znudzi się mną i zostawi mnie dla jakiejś młodej damy, która będzie dla niego lepszą partią, nie taką jak ja.

Te słowa naprawdę mnie zabolały, zalałam się łzami. Kiedy Dawid wrócił do domu i to zobaczył, miał tego dość, jak jestem traktowana. Następnego dnia znalazł mieszkanie w mieście i przeprowadziliśmy się. Mój mąż znalazł pracę, a ja zdałam sobie sprawę, że oczekuję dziecka.

Pensja męża była niewielka, ale wystarczała nam na opłacenie czynszu i przeżycie miesiąca. Byliśmy z tego zadowoleni. Z czasem dorobiliśmy się wszystkiego – własnego mieszkania i samochodu. Wychowaliśmy dwójkę dzieci i wykształciliśmy obu synów.

Prowadziłam wspaniałe życie z Dawidem i nigdy nie mieliśmy poważnej kłótni. Ale niestety zmarł w wieku 52 lat. Miałam wtedy 50 lat. Aby nieco odpocząć od wszystkiego, pojechałam do domu mojej przyjaciółki we Włoszech.

Szczerze mówiąc, nie zamierzałam tam pracować, chciałam się po prostu zrelaksować. Ale pojawiła się dobra praca, 3-miesięczne zastępstwo i zgodziłam się. Potem zaangażowałam się i zdecydowałam, że pomogę moim synom z mieszkaniem, jeśli będą tego potrzebować. A jeśli nie, to zarobię coś na starość.

Jestem we Włoszech od 5 lat i jeszcze nie wróciłam do domu, ale wracam raz w roku na wakacje. Kiedy w końcu się zdecydowałam na kolejną podróż do Polski, już pierwszego dnia po moim przyjeździe przybiegła do mnie siostra mojego zmarłego męża. Pilnie potrzebowała pieniędzy, ponieważ ona i jej małżonek zbankrutowali i ledwo wiązali koniec z końcem.

Teraz moja szwagierka i ja zamieniliśmy się miejscami – ja mam pieniądze, a oni nie. Jej córka wychodzi za mąż za faceta pod koniec sierpnia. Pan młody pochodzi z dobrej rodziny, jego rodzice są bogaci. Siostra mojego męża martwi się, że nie będzie miała w co się ubrać do urzędu stanu cywilnego.

– Od wieków nie kupowałam sobie nowych ubrań, pensja nauczycielki jest niewielka, a mój mąż nie pracuje od roku, więc ledwo starcza nam na życie, nie mówiąc już o kupowaniu nowych ubrań – żaliła się, a jej głos nieco się łamał, jakby w każdym momencie mogła się rozpłakać.

– Teraz też masz jedną spódnicę na wszystkie okazje? Widzisz, w tym życiu nie jesteśmy na nic odporni – pokręciłam tylko głową, czując małą satysfakcję, że sama mogła teraz tego doświadczyć.

Mimo to wyjęłam z portfela 500 euro i podarowałam jej. Nie zamierzałam odprawiać jej z kwitkiem, w końcu każdemu z nas zdarza się pochopnie kogoś ocenić.

– Nie potrzebuję aż tyle, to za dużo!

– Weź, przyda ci się. W końcu wydajesz córkę za mąż – uśmiechnęłam się tylko.

Chciałam być z nią w dobrych relacjach, w końcu jest siostrą mojego męża, a rodzina powinna trzymać się razem.

Oceń artykuł
Newskey24
Odkąd wyjechałam do pracy za granicę, stosunek krewnych mojego męża do mnie bardzo się zmienił