Kilka lat temu kupiliśmy z żoną domek na obrzeżach miasta, gdzie często jeździliśmy na wakacje. Miejsce było dość malownicze, z lasem i rzeką w pobliżu. Nie wyobrażaliśmy sobie lepszego miejsca na odpoczynek.
Kiedy po raz pierwszy kupiliśmy domek, sąsiad już zaczął budować swojego własnego lokum. Wszystko zostało jakiś czas później dokończone, ale mężczyzna zrezygnował ze wszystkiego. Wkrótce do mieszkania wprowadził się nowy właściciel, który rozpoczął z nami wojnę.
Zażądał od nas pieniędzy, wiedząc, że nic nie zostało z nami uzgodnione. Ani wysokość, ani kolor, ani rozmiar ogrodzenia. Zaproponowaliśmy, że zbudujemy inne ogrodzenie, wygodniejsze dla nas, a potem za nie zapłacimy, ale sąsiad był nieugięty.
Nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko zgodzić się z sąsiadem, ale najpierw postanowiliśmy dowiedzieć się, czy ogrodzenie zostało prawidłowo zlokalizowane, a eksperci stwierdzili, że obejmowało ono obszar naszego domu o kilka dodatkowych metrów.
Zgodnie z umową nowy właściciel domu był odpowiedzialny za cały swój dom, a także za ogrodzenie. Problem polegał na tym, że obok obecnego ogrodzenia sąsiad miał murowaną konstrukcję, której zniszczenie nie było łatwym zadaniem.
Mężczyzna chciał zaoszczędzić trochę pieniędzy, ale narobił sobie tylko nowych problemów. Gdyby nie zaczął problemu o to wszystko, nie robilibyśmy nawet problemu. W końcu przyjeżdżaliśmy tutaj tylko w okresie wakacyjnym.







