Mąż Niny opuścił rodzinę, gdy ich córka miała zaledwie kilka miesięcy. Dosłownie zniknął i nie zostawił im ani grosza. Nina znalazła jednak siłę, by znaleźć pracę i zapewnić swojemu dziecku dobrą przyszłość.
W dzieciństwie córka Niny, Marta, była bardzo zuchwała pod wieloma względami. Obrażała swoich kolegów z klasy, odsuwała się od matki i zachowywała się jak dorosła dziewczyna, a była jeszcze wtedy w piątej klasie. Matka nie była zadowolona z zachowania córki, ale dawało jej to wolność, którą uważała za ważną w wychowywaniu dzieci. Kiedy Marta kończyła szkołę średnią, nagle postanowiła poślubić swojego chłopaka. Nina próbowała ją od tego odwieść, ale ona już podjęła decyzję.
– Marta, zastanów się, masz dopiero 20 lat, po co Ci już mąż? To najlepszy wiek do życia i cieszenia się wolnością. Możesz umawiać się na randki, nie będąc w związku małżeńskim – Nina desperacko próbowała przekonać córkę do swoich racji.
– Mamo, jakie twierdzenia wysuwasz? Sama wyszłaś za mąż w wieku 19 lat – tego argumentu Nina obawiała się chyba najbardziej.
Wtedy matce nie udało się jej odwieść od ślubu, później bardzo żałowała, ponieważ dziewczyna i jej ówczesny mąż rozwiedli się zaledwie po roku wspólnego życia. Po rozwodzie dziewczyna codziennie chodziła do nocnych klubów, piła i płakała za mężem.
Wkrótce Nina zauważyła coś podejrzanego. Brzuch jej córki rósł nie co miesiąc, ale każdego dnia.
– Może powinnaś zrobić test? Kto wie, co zrobiłaś – zapytała pewnego dnia Nina.
– Ani słowa o tym zdrajcy. Po prostu mam dobry apetyt, to wszystko – odparła.
Było jasne, że jej żołądek nie rośnie od jedzenia. Nina postanowiła zostawić córkę w spokoju, aby mogła poradzić sobie ze stresem związanym z rozwodem. Wkrótce brzuch Marty stał się niemożliwy do ukrycia i kiedy pewnego wieczoru chwyciła się za niego, zaczęła krzyczeć z bólu, Nina natychmiast zorientowała się, co jest nie tak i wezwała karetkę.
Dziewczyna została przyjęta do szpitala. Ze względu na styl życia przyszłej matki, płód nie rozwijał się prawidłowo. Pozostała w szpitalu przez długi czas, a kilka miesięcy później urodziła chorego chłopczyka.
– Nie chcę chorego dziecka i to jeszcze dziecka tego zdrajcy. Wolę znaleźć nowego męża i urodzić zdrowe dziecko. Chcę go oddać i to jak najszybciej – powiedziała Marta, dochodząc do siebie po porodzie. Nawet nie chciała patrzeć na dziecko.
Nina zabrała swojego wnuka do domu. Po raz pierwszy w życiu nie zaakceptowała decyzji córki, ale postąpiła po swojemu i nigdy tego nie żałowała. Wychowała chłopca, dba o niego i stara się, żeby był szczęśliwy. Nina nadal nie ma kontaktu z córką.







