Dałam synowi całą uwagę. On chce być centrum mojego świata, a teraz wszystko się u nas zmieni. Jak to zniesie?

Nigdy nie zapomnę pierwszego uśmiechu mojego syna. Poród poszedł dobrze. Nie mogłam się doczekać naszego pierwszego spotkania.

Kiedy położna przyniosła dziecko, przytuliłam je mocno i nie mogłam powstrzymać łez radości. Po raz pierwszy uśmiechnął się do mnie przed karmieniem. To nieporównywalne uczucie, którego nie da się wyrazić słowami. Zrozumieją mnie tylko te kobiety, które również zostały obdarzone uśmiechem dziecka.

Mój mąż czasami płakał, mówiąc, że zapomniałam o jego istnieniu. Nie, nie zapomniałam, ale mój syn potrzebował całodobowej opieki. Nie chciałam przegapić okazji, by znów podziwiać mój promyk światła, moje ukochane szczęście. Nieustannie sprawdzałam, czy ma się dobrze, czy chce wody, czy jego temperatura nie wzrosła, czy trzeba zmienić pieluchę itp.

Po pewnym czasie wiedziałam, czego potrzebuje moje dziecko już po jego płaczu. Mój syn wyrasta na wesołego, dobrze wychowanego i uważnego chłopca, co moim zdaniem było w dużej mierze moją zasługą. Uwielbiał być chwalony. Kiedy dorósł wystarczająco na tyle, że już mówił, często potrafił pochwalić nawet samego siebie.

Zauważyłam, że rozwinął analityczne myślenie. Czasami w jego małej główce pojawiały się poważne myśli. Potrafił myśleć o czymś dość długo i widać, że chłopczyk starał się coś przeanalizować i zrozumieć. Pewnego razu, kiedy położyłam go do łóżka, zamknął oczy i zasnął. Usiadłam przy laptopie i pracowałam zdalnie. Nagle dziecko odwróciło się i odezwało.

– Jestem twoim własnym synem, kochasz mnie i zawsze będziesz mnie kochać bardziej niż kogokolwiek innego, prawda? – wyseplenił nieco niezrozumiale.

Oczywiście, że go kochałam. Jedyne, co mnie martwiło, to jak będzie postrzegał swoją młodszą siostrę, która była w planach. To dziwne, że nie wiedział, że byłam w ciąży. Naprawdę mam nadzieję, że będzie ją kochał tak samo jak ja.

Oceń artykuł
Newskey24
Dałam synowi całą uwagę. On chce być centrum mojego świata, a teraz wszystko się u nas zmieni. Jak to zniesie?