Edward pokłócił się z byłą żoną z powodu swojej nadmiernej hojności, a przynajmniej tak mu się wydawało. Bardzo ją kochał, chciał, by żyła jak królowa, by niczego sobie nie odmawiała, ale w ich domu ze starymi tapetami i zardzewiałymi zlewami nie byłoby to łatwe.
Mężczyzna zaczął od ich dwupiętrowego domu. Remont nie miał końca, trwał i trwał… potem zaczął balkon, skończył na łazience. Przebudował cały dom. Wszystko dla dobra żony, dla jej wygodnego życia. Edward myślał, że gdy skończy remont, uzna swoje życie za udane. Okazało się, że tak nie było. Kłopoty przyszły, kiedy się ich nie spodziewał. Żona mężczyzny upiła się. Zaczął coraz częściej spotykać kobietę po pracy w dobrym nastroju i z błyskiem w oku.
– Wolałabym mieszkać z mężem w chacie niż w pałacu… – powiedziała.
I było w tym trochę prawdy. Edward poświęcił się pracy i naprawom, zapominając o Karolinie. Dbał tylko o powłokę, jego żona mieszkała w luksusowym domu – szczęśliwa, tak przynajmniej myślał. Ich rozwód był do przewidzenia, wszystko do niego prowadziło. Później mężczyzna poznał Sandrę, dziewczynę z bogatej rodziny.
Trzy miesiące po poznaniu się wzięli skromny ślub. Kobieta natychmiast pokazała swój charakter. Zaczęła wydawać cały budżet na maseczki, zabiegi kosmetyczne, zastrzyki upiększające i salony… W domu nie robiła prawie nic. Od czasu do czasu siadała z maseczkami na twarzy i głowie. Dzień zaczynał się od ćwiczeń twarzy, specjalnych ćwiczeń, które pomagały jej zachować elastyczność i napięcie.
Potem nowa żona Edwarda zaczęła ćwiczyć jogę, następnie wszystkie zabiegi, a wieczorem krąg zaczyna się od nowa. Nie zapominała również, aby pójść na masaż. Tak więc mężczyzna żył ze swoją żoną, bez domowych obiadów, bez uwagi, bez ciepła, tylko jej ciało jako priorytet. Pewnego dnia mężczyzna nie mógł powstrzymać złości, gdy wrócił do domu z pracy i znalazł w lodówce tylko maseczki do twarzy. Zapytał ją, czy mogłaby poświęcać mniej czasu swojej twarzy i ciału, a ona wpadła w złość na jego słowa.
– Robię dla ciebie wszystko, żebyś miał obok siebie zadbaną, piękną kobietę, a nie starą ruinę. Ty tego nie doceniasz! Ty chcesz tylko jeść! – oburzyła się Sandra.
Edward siedział i zastanawiał się, w którym momencie źle skręcił.







