Mój mąż Tomasz ma siostrę, która pierwotnie mieszkała w wiosce, w pobliżu ich matki. Wyglądało na to, że wzięła na siebie obowiązek opieki nad rodzicami. Jak tylko się pobraliśmy, od razu zaczęliśmy mieszkać osobno w mieście. Najpierw wynajmowaliśmy mieszkanie, a potem kupiliśmy własne.
Nie bywaliśmy zbyt często w domu rodziców mojego męża, ponieważ zajmowała się tym jego siostra, Marcelina. Ale około 10 lat temu kobieta wraz z małżonkiem i dziećmi przeprowadziła się do Niemiec. Zostali zaproszeni przez jednego z krewnych.
Moja szwagierka obiecała matce, że to nie potrwa długo i że jak tylko zarobią wystarczająco dużo pieniędzy na mieszkanie, wrócą. Ale czas mijał i w ciągu 10 lat nie odwiedzili matki ani razu. Praca i odległość zrobiły swoje, więc teściowa widuje się z córką i wnukami tylko za pośrednictwem wideo.
Pół roku temu ojciec mojego męża zmarł, jego matka również powoli traciła siły i zdrowie. Potrzebuje pomocy, wsparcia. Mój małżonek to rozumie, dlatego odwiedza ją w każdą sobotę. Pomagamy jej sadzić ogród, kosić trawę i pomagać w utrzymaniu domu.
Ale teraz pojawiły się również kwestie finansowe – dach domu mojej teściowej przecieka i wymaga naprawy, a to dużo pieniędzy. Tomasz mówi, że jego mamie trudno jest chodzić po wodę do studni, więc musimy przynosić wodę do domu.
Nie mam nic przeciwko temu, ale to kosztuje. Mamy finanse i możemy to zrobić, ale jest jedna rzecz. Wyjaśniłam mężowi, że zrobimy to wszystko dla teściowej, ale pod jednym warunkiem – niech zapisze w testamencie swój dom jako prezent dla mojego męża.
– Potrzebujemy gwarancji – powiedziałam – Zamierzamy zainwestować dużo pieniędzy w dom, a twoja siostra przyjedzie i mama jej to wszystko podaruje.
Mój mąż myśli o tym, ale nie chce powiedzieć mamie wprost, żeby zaczęła myśleć o spadku. Boi się, że jego rodzicielka poczuje się bardzo urażona tymi słowami. Rozumiem wszystko i nie chcę nikogo urazić, ale potrzebujemy jakiegoś zabezpieczenia na przyszłość.
Marcelina i jej mąż nie mają własnego domu w Niemczech. Być może tam zostaną, ale jest całkiem możliwe, że wrócą do domu do wszystkiego, co jest gotowe, zrobione za nasze pieniądze. Dogadałam się z Tomaszem, który również po jakimś czasie zaczął popierać moje zdanie – albo wyremontujemy dom mojej teściowej, a ona przekaże go w darowiźnie mojemu mężowi, albo nie zrobimy nic.
Nie ma żadnej innej opcji.







