Byłam zadziwiona przesadną zazdrością męża. Nigdy mu do niej nie dawałam powodów. Zrozumiałam, gdy poznałam przykrą prawdę

Mój mąż nakrzyczał na mnie, żebym zrozumiała, jakie to uczucie być zazdrosnym. Nie mógł przewidzieć skutków swojego żartu.

Jestem żoną Artura od dziesięciu lat. Urodziło nam się dwóch chłopców. Dziś Karol ma 7 lat, a Michał 4.

Mieszkamy w naszym dwupokojowym mieszkaniu. Nasza wioska jest mała, nie ma możliwości znalezienia pracy na miejscu. Ja, na szczęście nie mam z tym problemu. Jestem nauczycielką w szkole. Zarobki nie są duże, ale przynajmniej mam blisko.

Mąż nie znalazł pracy we wsi, więc podjął zmianową na etat w mieście. Cztery tygodnie był w podróży służbowej, cztery tygodnie w domu. Gdy już  przyzwyczaił się do takiej pracy, nabrał doświadczenia, zaczął pracować na trzy zmiany. To znaczy, że teraz wyjeżdżał na dwanaście tygodni, później cztery tygodnie spędzał w domu.

Od tego czasu  zaczęły się problemy w rodzinie.

Okazało się, że Artur to przerażający zazdrośnik. Wściekał się na wszystkich mężczyzn we wsi. Moich sąsiadów, swoich przyjaciół. Nawet na ojców moich uczniów. Nie dawałam mu powodu, ale on wywoływał ciągłe awantury. Wystarczyło, że nie odebrałam telefonu. Za każdym razem pytał, z kim go zdradzałam, że nie odbierałam telefonu?! Bez przerwy musiałam się tłumaczyć, że na lekcji wyłączałam telefon.

Te  wyjaśnienia nie były dla niego wystarczające.

Zadzwoniłam do niego niedawno wieczorem. Chciałam pogadać. Zaniemówiłam, gdy telefon odebrała kobieta.

– Tak, słucham! – usłyszałam kobiecy głos w słuchawce.

–  Och, a kim jesteś? Chciałam rozmawiać z Arturem! Jestem jego żoną… – Rozłączyłam się. Zrozumiałam, że chęć do częstych wyjazdów ma również inny powód niż praca.

Po dwudziestu minutach mój mąż sam oddzwonił.

– Kochanie, to był żart. Chciałem tylko Ci pokazać, jak smakuje zazdrość.

Nie zrozumiałam żartu, a tym bardziej nie uwierzyłam w jego bezsensowne tłumaczenia. Złożyłam pozew o rozwód. Bliscy próbowali mnie odwieść od tego pomysłu, twierdząc, że większość mężczyzn zdradza swoje żony, a później do nich wracają i życie toczy się dalej.

– Nie interesują mnie przygody cudzych mężczyzn – odpowiedziałam.

– A jak dzieci będą dorastać bez ojca? – próbowali wpędzić mnie w poczucie winy.

– Dzieci i tak go nie widują. Nawet nie zauważą jego nieobecności – wyjaśniłam.

Nie chcę żyć w ciągłej obawie przed zdradą. Wolę być samotną i szczęśliwą, niż wiecznie zastanawiającą się nad uczciwością męża żoną… Pomimo prób odwiedzenia mnie od tej decyzji, zdecydowałam się. Nie chcę tego dłużej ciągnąć.

Oceń artykuł
Newskey24
Byłam zadziwiona przesadną zazdrością męża. Nigdy mu do niej nie dawałam powodów. Zrozumiałam, gdy poznałam przykrą prawdę