Fałszywe piękno

Fałszywe piękno

Nie wierzę! Naprawdę się rozstaliście? To niemożliwe! Karolina patrzyła na przyjaciela z takim zdumieniem, aż ten zaczerwienił się lekko z zakłopotania. Jej oczy zrobiły się jak spodki, brwi powędrowały niemal pod samą linię włosów, usta nieświadomie rozchyliły się ze zdumienia. Przecież ty nosiłbyś Kingę na rękach! Was stawiałam innym za wzór Nawet marzyłam, by mieć taki związek jak wy!

Naprawdę, Karolinka Bardzo naprawdę Michał spojrzał ponuro przez okno. Za szybą rozszalała się ulewa, strugi zimnej wody biły w szkło, spływały w dół jak małe strumienie. Ten widok świetnie oddawał jego nastrój. Michał czuł się wypłukany wewnętrznie. Smutek po pięciu latach razem nie odpuszczał, cały świat spowijały szarości. Czuł w piersi pustkę tę samą, którą jeszcze niedawno wypełniały czułe spojrzenia, delikatne objęcia i wspólne marzenia na przyszłość. Zacisnął pięści tak mocno, że bielały mu kłykcie. Głos mu zadrżał: Koniec, rozumiesz? To już zupełny koniec

Ale dlaczego? nie dawała za wygraną Karolina, nachylając się bliżej. Kinga przez pół roku na ciebie czekała, kiedy byłeś na wyjeździe służbowym! I była ci wierna, nie zwodziła facetów, nie przyjmowała prezentów!

Skąd ty to wiesz? Mieszkasz przecież w innym mieście Michał uśmiechnął się krzywo. To musi być ta słynna kobieca solidarność.

Owszem, mieszkam setki kilometrów od twojej wybranki, ale pamiętaj o jednym nie gniewając się, odparła dziewczyna i złożyła ramiona na piersi. Uśmiechnęła się figlarnie, ale w oczach miała szczery niepokój. Mam przyjaciół, którzy na nią zerkały. Wiem, że wzięła się ostro za swój wygląd, choć szczegółów nie znam. Zmieniła fryzurę, zapisała się na siłownię, wymieniła ubrania na nowsze. Wszystko to zaczęła, gdy ciebie zabrakło. Bardzo się starała, Michał.

No właśnie! I przez to wszystko się rozpadło! niemal wybiegł do przedpokoju po telefon pozostawiony w kurtce. Poruszał się nerwowo, szarpał się, jakby chciał uciec od własnych myśli. Wreszcie wyciągnął smartfona i przeszedł energicznie do Karoliny. Jedno zdjęcie wystarczy, by dziewczyna zrozumiała dramat tej sytuacji. Pamiętasz, jak Kinga wyglądała przed moim wyjazdem?

Jasne, że pamiętam przewróciła oczami Karolina, choć jej głos miękko zadrżał; przez chwilę zdawała się przywoływać obraz przyjaciółki. Taka urocza dziewczyna. Proste, jasne włosy do łopatek, wielkie błękitne oczy, zgrabny nosek Ładna sylwetka, choć górne dziewięćdziesiąt mogło być lepiej, ale przecież nie przeszkadzało ci to?

I właśnie, wszystko mi odpowiadało! głos Michała podniósł się do krzyku, po czym natychmiast ochrypnął. Zacisnął smartfon w dłoni, jego spojrzenie stało się twarde. Była dla mnie ideałem! Kochałem ją taką, jaka jest. Ale wystarczyło, że wyjechałem głupie koleżanki od razu ją przekonały, że jeśli się nie zmieni, prędko ją zostawię. I ona ona w to uwierzyła! I zaczęła się zmieniać nie z własnej woli, tylko bo wmówiono jej, że inaczej ją znienawidzę.

I naprawdę jest aż tak źle? z wahaniem spytała Karolina, czując, jak ogarnia ją niepokój. Palce same ścisnęły podłokietnik, brwi zsuwając się ku sobie. Próbowała sobie wyobrazić, co się mogło stać, lecz nie doceniała jeszcze rozmiaru zmian.

Zobacz sama Michał gwałtownie podał jej smartfon niemal pod nos. Na ekranie widniała Kinga całkiem inna, niż ta, którą Karolina pamiętała.

Tam, gdzie kiedyś była dumna z gęstych, jasnych włosów, teraz świeciła krótka chłopięca fryzura, przefarbowana na krzykliwy platynowy blond. Krótkie cięcie odsłaniało szyję i uszy, ale zamiast subtelności dodawało surowości obcej dawnemu wizerunkowi. Nad ustami musiał popracować specjalista niestety przesadził. Wargi były przesadnie wydatne, sztuczne, nieproporcjonalne do jej twarzy.

Wyrzuciła z siebie z dziesięć kilo i skutek okazał się odwrotny do zamierzonego. Zamiast zgrabnej sylwetki, szkielet: wystające obojczyki, żebra pod skórą, ramiona cienkie i niemal kruche. Skóra miała odcień niemal przejrzysty, pod oczami głębokie cienie, jakby nie spała od dawna albo była kompletnie wyczerpana. A co najgorsze (wg Michała) powiększyła sobie biust, choć przedtem nawet nie brała tego pod uwagę! Wiedziała przecież doskonale, że facet ceni u niej naturalność i nie rozumie potrzeby radykalnych zmian.

I co miałem zrobić? Przyszła po mnie na lotnisko, a ja myślałem, żeby ją nie minąć, Michałowi łamał się głos. Odwrócił się, uderzył pięścią w ścianę, po czym syknął z bólu i trzymał dłoń. Jak można w pół roku tak siebie zniszczyć?! Czemu nie pomyślała, że odpowiada mi cała taka, jaka jest? Po co te zmiany?

Chodził po pokoju, gestykulował, przystawał i znów krążył jak zwierz w klatce. Twarz raz mu czerwieniała, raz bledła, ściskał pięści, potem przecierał dłonią oczy, jakby usiłował wymazać z pamięci to, co zobaczył.

Karolina znała go jak mało kto. To jej żalił się na wiecznie niezadowolonego szefa, przez którego musiał pojechać służbowo aż do Poznania na pół roku. Bolało go, że zostawia Kingę samą, ale zabrać jej się nie dało ostatni rok studiów, sesja, a on na sznurku w biurze. Przez cały czas dzwonił do Kingi codziennie, wspierał i mówił, jak tęskni. Teraz, gdy wrócił, zastał zupełnie inną osobę jakby ją ktoś podmienił.

Może ona po prostu chciała ci się przypodobać? zaproponowała powoli Karolina, podchodząc do przyjaciela. Może ktoś ją przekonywał, że tak będzie wam lepiej

Michał gorzko się uśmiechnął i pokręcił głową:

Przypodobać? Ale ona siebie zgubiła! Kochałem ją prawdziwą, a teraz Teraz nie wiem już, kto to jest.

Najgorsze było jednak to, że Kinga odmawiała rozmów przez wideo. Zawsze, gdy Michał proponował, ona miło, lecz stanowczo odmawiała, tłumacząc się niespodzianką. Brzmiało to uroczo, ale jednak miał złe przeczucia. Podejrzewał, że może w międzyczasie Kinga kogoś poznała, a nie chce zrywać przez telefon? Myśl ta nie dawała mu spokoju.

W końcu poprosił swego kolegę z Lublina, gdzie mieszkała Kinga, by ten dyskretnie podpytal znajomych i poobserwował, jeśli się uda, co się tak naprawdę dzieje.

Po paru dniach usłyszał w słuchawce:

Szykuje dla ciebie niespodziankę, to pewne zawahał się kolega. Ale czy przypadnie ci do gustu, wątpię. Powiem tylko, że się zdziwisz. I na pewno nikogo nie ma naprawdę czeka na twój powrót. Pyta o ciebie, przeżywa, kiedy wrócisz.

To go uspokoiło odetchnął z ulgą i nawet się uśmiechnął. Może więc przesadza z obawami, może nie jest jeszcze tak źle. Najważniejsze, że jego dziewczyna nie kłamie, nie zwodzi, nie ma kogoś innego. Myśl, że na niego czeka, dodawała mu sił.

Dziś Michał wie, że odmowa zobaczenia zdjęcia od kolegi była błędem. Kumpel chciał mu właśnie wysłać fotkę „popatrz, co ona planuje”, ale Michał zripostował: „Nie, nie chcę, niech będzie niespodzianka”. Gdyby zgodził się, być może zdążyłby odwieść Kingę od zmian. Być może rzuciłby robotę i pojechałby od razu do niej! Ale to już przepadło…

W dzień powrotu był tak nerwowy, że ledwo mógł usiedzieć; co chwila zerkał na zegarek, stukał palcami w podłokietnik w pociągu, potem w taksówce skręcał guziki płaszcza. Dłonie się pociły, serce waliło, gotowe wyskoczyć z piersi. Wyobrażał sobie, jak wychodzi z hali przylotów, a tam Kinga stoi, uśmiecha się i macha. Wpada mu w ramiona, ciasno przytula, wdycha znajomy zapach włosów. Wracają do domu, robią herbatę, siadają na kanapie i opowiadają sobie wszystko, co się wydarzyło w te długie miesiące.

Rzeczywistość jednak była okrutna. Kiedy Michał ujrzał Kingę przy wyjściu, stanął jak wryty. Przed nim stała obca kobieta tak bardzo odmieniona, że przez chwilę myślał, że się pomylił. Mrugnął oszołomiony, próbując zrozumieć, co widzi wewnątrz wszystko w nim zamarzło.

Michał! Tęskniłam za tobą! Kinga rzuciła się do niego z rozłożonymi ramionami, ale on tylko zrobił krok w tył. Jej uśmiech zadrgał, w oczach pojawił się ból, ręce bezradnie opadły. Na moment znieruchomiała, próbując pojąć, co się dzieje.

Co jest, to ja przecież! Czy mój prezent aż tak cię zaskoczył? powiedziała z nutą nadziei pomieszaną z niepokojem. Przesunęła nerwowo pasmo włosów, jakby tym gestem chciała go sobie zjednać.

Patrzę na ciebie i nie wiem, gdzie moja ukochana dziewczyna odezwał się Michał głucho. We wnętrzu aż się gotowało miał ochotę wykrzyczeć ból i żal, ale tłum na lotnisku powstrzymał lawinę słów. Znów cofnął się krok i zmierzył ją z niedowierzaniem. Co się stało? Jesteś chora? Zwariowałaś? Gdzie twoje piękne włosy? Gdzie figura, którą lubiłem? Zawsze byłaś taka naturalna i śliczna…

Chciałeś powiedzieć gruba, tak? odburknęła Kinga. Głos jej drżał, oczy napełniły się łzami, które usilnie tłumiła. Zacisnęła i otworzyła dłonie. Jej koleżanki, stojące z boku dla wsparcia, zachichotały półgłosem, co tylko pogorszyło jej zły nastrój. Rzuciła im gniewne spojrzenie, ale odegrały obojętność.

Nie musisz mnie oszczędzać ciągnęła, ściszonym głosem wiem, że się zapuściłam. Teraz przynajmniej nie będziesz się wstydził ze mną iść na ulicę! Jestem modna, stylowa. Czy nie lepsza niż dotąd?

A kto powiedział, że w ogóle jeszcze gdziekolwiek pójdę z tobą? Michał miał w głosie cierpkość. Pokręcił głową, nie kryjąc rozczarowania. Z pięknej dziewczyny zrobiłaś się nie wiadomo kim! Kochałem ciebie, prawdziwą. Teraz… teraz nawet cię nie poznaję. Mogłaś się poradzić! Przecież wszystko omawialiśmy, dzieliliśmy się myślami. Czemu zapytałaś tylko podpowiedzi koleżanek, a nie mnie?

Michał, przesadzasz! Kingę można dziś na okładki pchać! wtrąciła jedna z koleżanek, robiąc krok do przodu i klaszcząc Kingę po ramieniu jak zdobycz. Wiesz, ilu facetów podchodziło zagadywać, zwłaszcza po ostatnich zmianach? rzuciła znaczące spojrzenie na dekolt Kingi i puściła oko. Powinieneś się cieszyć! Przecież wszystko to dla ciebie!

Michał odwrócił się gwałtownie.

Wcale nie dla mnie, tylko dla siebie! patrzył na Kingę z mieszaniną bólu i złości. Nie obarczaj mnie winą za to wszystko!

Zbliżył się na krok, głos mu zadrżał tak, że Karolinę ścisnęło za serce.

Kinga powiedział cicho przecież znasz moje zdanie na ten temat. Zawsze powtarzałem, że najważniejsza jest naturalność. To, co zrobiłaś To już nie to, co kochałem. Byłaś piękna, taka, jaka jesteś. Teraz wszystko wygląda na sztuczne.

Zamilkł na chwilę, przeciągnął dłonią po włosach i dokończył ciszej, lecz twardo:

Przez ostatni miesiąc wyobrażałem sobie, jak poproszę cię o rękę. Kupiłem pierścionek. Marzyłem, że będziemy rodziną… Ale teraz Przepraszam, nie chcę żyć z manekinem.

Kinga pobladła. Łzy popłynęły jej po policzkach, próbowała coś powiedzieć lecz słowa uwięzły w gardle. Wargi drżały, dłonie w zwiniętych pięściach opadły wzdłuż ciała. Zrobiła krok w jego stronę, chcąc go zatrzymać, naprawić wszystko.

Michał, poczekaj! wydusiła wreszcie, głos miała zdarty, pęknięty. Nie chciałam źle… Myślałam, że tak będzie dla nas lepiej! Że będziesz ze mnie dumny…

Ale Michał odwrócił się na pięcie i odszedł, pośpiesznie przeciskając się przez tłum. W głowie burzył się gniew i żal obrażało go, co zobaczył, bolało, że wszystko poszło nie tak.

Kinga próbowała wybiec za nim, lecz koleżanki ją powstrzymały.

Niech idzie! rzuciła jedna, obejmując ją ramieniem. Co się rozczulasz? Szok to pogadał głupoty.

Sama zobaczysz wtórowała druga jeszcze cię będzie prosił o wybaczenie. Będziesz mieć tłum wielbicieli! Kogoś lepszego łatwo znajdziesz.

Kinga ich słuchała, ale słowa nie docierały. Patrzyła za znikającym Michałem, a łzy rozmazywały jej makijaż. W środku czuła pustkę i to gorzkie przeświadczenie, że w pogoni za lepszą sobą zgubiła to, co w życiu było najważniejsze

Naprawdę chciałem się z nią ożenić zakończył Michał opowieść. Zakrył twarz dłońmi, ramiona mu drżały, ledwie panował nad emocjami. Dokładnie widziałem ten moment Jej uśmiech, radość jak rzuca się na szyję Wszystko to zabrało mi jedno spojrzenie. Po prostu jej nie poznałem.

Na moment zamilkł, ciężko wzdychając, i spojrzał gdzieś w dal.

Czemu wy, kobiety, tak nie lubicie swojego wyglądu? Przecież codziennie jej mówiłem, że jest piękna. Kochałem ją ze wszystkim: z jej śmiechem, nawykami, drobnymi dziwactwami. A ona po prostu siebie skreśliła, żeby wpasować się w czyjeś wyobrażenie.

Wiesz, co jest najgorsze? nagle uniósł głowę; w oczach lśniły łzy, choć siłą woli starał się je stłumić. Że to jej koleżanka wszystko wymyśliła! Chciała, byśmy się rozstali. Teraz już to wiem.

Skąd taki wniosek? spytała cicho Karolina, ściskając dłoń Michała.

Przyszła do mnie sama! I wygarnęła mi w oczy: ona, jej piękno jest naturalne, nie musi się poprawiać. Najchętniej wywaliłbym ją z mieszkania. Napiął żuchwę, głośno wypuścił powietrze, opadł ciężko na kanapę. Wzrok gdzieś uciekł; dłoń ciągle lekko się trzęsła.

Najbardziej brzydzi mnie, że myślała, iż od razu polecę w jej ramiona. Jakby można było ot tak zapomnieć wszystko, co przeżyliśmy z Kingą A ja dalej Ją kocham. I boli mnie, że pozwoliła, żeby ktoś ją tak zmanipulował.

Karolina słuchała bez słowa. Widziała, ile kosztują Michała te zwierzenia. Nie znała słów pocieszenia.

I co dalej? Próbowałeś z nią porozmawiać? Przecież dopóki chcesz, wszystko da się naprawić delikatnie pogładziła go po ramieniu.

Jej podoba się nowy wygląd, nie chce wracać do dawnego siebie, Michał uśmiechnął się gorzko, bez cienia radości. Zadzwoniła i próbowała grać na sumieniu. Że nie mam prawa jej zostawić po tym, jak pół roku czekała! chłopak opadł na kanapę, skulił się z łokciami na kolanach. Kocham ją. Tak bardzo kochałem moją Kingę Ale zniknęła Została mi jakaś inna osoba: te dmuchane usta, ta nienaturalna chudość, fałsz

Karolina ujęła jego dłoń; w jej dotyku było tyle ciepła i współczucia, że na chwilę Michałowi zrobiło się lżej. Nie pocieszała pustymi słowami. Po prostu była obok.

Wiesz szepnął miękko kiedyś jesienią spacerowaliśmy po parku. Liście kręciły się w powietrzu, ona się śmiała, kaptur jej spadał, a ja nachylałem się, żeby go poprawić. Wtedy powiedziała: Michał, chcę, żeby tak było zawsze. Odpowiedziałem: Będzie, kotku. Zawsze tak będzie. I naprawdę w to wierzyłem…

Zaciął się, łzy stanęły mu w oczach, ścisnął pięści, nabrał tchu, ale emocje znów wzięły górę. Karolina poczuła, jak coś ściska ją w gardle chciało się płakać z tej niesprawiedliwości.

I co teraz? dodał Michał, w jego głosie zabrzmiała rozpacz. Teraz patrzy w lustro i widzi piękność. A ja patrzę na nią i widzę obcą. Jak to się stało? Jak pół roku rozwaliło wszystko? Czemu nie pogadaliśmy wcześniej, nie zapytaliśmy, czego każdy z nas naprawdę chce?

Nie wytrzymał i łzy spłynęły mu po policzkach. Nie ocierał ich siedział skulony, cicho płacząc jak dziecko, które nie rozumie, dlaczego świat okazał się taki okrutny.

Karolina przysunęła się, objęła go i mocną przytuliła, przekazując trochę swojego ciepła.

Michał wyszeptała, łagodnie, choć głos jej drgał to nie twoja wina. Kochałeś, doceniałeś, wspierałeś ją i zawsze powtarzałeś, że jest dla ciebie ważna. To nie ty popełniłeś błąd. To… to ludzka głupota, może czyjaś zazdrość. Ale nie twoja wina.

Michał uniósł na nią czerwone, spuchnięte oczy pełne bólu.

A jeśli się mylę? wyszeptał. Może nie powinienem jej odtrącać może trzeba było próbować zrozumieć? Może tylko się bała, że ją odrzucę? Może chciała zrobić mi przyjemność, a ja wszystko zniszczyłem przez swoje niezadowolenie…

Widać było, że toczy w nim walkę między urazą, a miłością, między rozczarowaniem a nadzieją. Nadal kurczowo trzymał się myśli, że gdzieś pod tą nową powłoką została jego Kinga. Ta, która rano piła z nim kakao i rysowała buźki na zaparowanym oknie. Ta, która śmiała się z jego żartów i zawsze potrafiła poprawić mu humor.

Karolina mocniej ścisnęła jego rękę i spojrzała mu prosto w oczy.

Masz prawo do swoich uczuć powiedziała stanowczo. I do własnych granic. Nikogo nie można zmuszać, by akceptował to, z czym nie umie się pogodzić. Ale jeśli naprawdę chcesz próbować coś ratować może daj jej szansę się wytłumaczyć? Nie dla niej dla was. Dla tej miłości, która ciągle w tobie żyje. Pogadaj z nią. Szczerze, otwarcie. Niech powie, co czuła, dlaczego się zmieniła a ty powiedz jej, co przeżyłeś.

Michał wziął głęboki oddech, wytarł rękawem łzy i spojrzał przez okno, gdzie deszcz przestawał padać, a pierwsze promienie zachodzącego słońca przebiły się przez chmury i malowały niebo na róż i złoto. Patrzył na grę światła jakby szukał tam znaku.

Może masz rację wyszeptał. Na razie potrzebuję czasu. Czasu, by poukładać w sobie wszystko. Nie chcę zapomnieć, ale nie chcę stracić tego, co było jeśli jeszcze można to odzyskać.

Oceń artykuł
Newskey24
Fałszywe piękno