Tomasz postanowił wyjechać za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, a w Polsce zostawił swoją żonę Sylwię. Ale jak wiadomo, nawet w innych krajach trzeba było się starać i ciężko pracować, aby coś osiągnąć. Mężczyzna był bardzo wytrwały w dążeniu do celu, chciał zapewnić swojej żonie i dzieciom dobrobyt.
Pięć lat później Tomasz założył własną firmę, która z czasem, dzięki jego wysiłkom, zaczęła przynosić przyzwoite dochody. Rodzina mogła sobie pozwolić na zakup domu, wczasów i drogich samochodów. Dzieci Tomasza i Sylwii mogły sobie pozwolić na naukę na najlepszych uniwersytetach w kraju. Wszystko było świetnie, dopóki mężczyzna nie zachorował.
Zdiagnozowano u niego straszną chorobę. W trzecim stadium raka leczenie było mało skuteczne, nawet wszystkie pieniądze świata nie mogły pomóc, ponieważ guz miał już przerzuty. Kiedy jego żona się o tym dowiedziała, nie mogła w to uwierzyć. Codziennie pisała do męża wiadomości, aż ten w końcu przestał odpowiadać.
Kiedy zmarł, Sylwia przeprowadziła się do Niemiec i przejęła rodzinny biznes. Zleciła też notariuszowi odczytanie testamentu. Testament zmarłego stanowił, że dom, firma i cały majątek pozostanie przy jego żonie i dzieciach, ale willę nad morzem przepisał swojej kochance.
To był dla rodziny prawdziwy szok. Sylwia przez cały czas myślała, że Tomasz był jej wierny za granicą i kiedy dowiedziała się o jego zdradzie, nie było jej nawet szkoda zmarłego męża. Uważała, że wróciła do niego karma.







