Dowiedziałam się, że jedna z podopiecznych przepisała dom na moją sąsiadkę Grażynę. Co za niesprawiedliwość! Ona na to nie zasługuje.
Nie mogłam w to długo uwierzyć… Mieszkam w centrum wsi i znam wszystkich. Pracuję ciężko przez całe życie. Buduję dom z mężem i wkładam w to całą swoją energię i pieniądze.
Moja sąsiadka Grażyna mieszka obok mnie i pracuje jako pracownik socjalny, ale poza tym nie zajmuje się w ogóle domem. Gdyby nie jej mama Halina, chwasty w ogrodzie byłyby wyższe niż dom.
Nie wiem, jak oni mogą tak żyć. Wszyscy we wsi myślą, że są tacy dobrzy, nawet jeśli to tylko dla pozorów. Ale ja wiem i czuję, że z nimi jest coś nie tak… Mimo że chodzą do kościoła w każdą niedzielę, czuję, że są fałszywi.
Kiedy dowiedziałam się, co ostatnio się wydarzyło, prawie zemdlałam. Poszłam do matki mojej sąsiadki, żeby kupić jajka. Ona hoduje kury, a była niedziela i sklepy były zamknięte. Rozmawiałyśmy, a potem powiedziała, że pewna starsza pani z innej wioski przepisała dom na Grażynę.
Widać żaden z jej krewnych nie chciał zamieszkać w tej wiosce, a także nie chcieli zająć się domem, bo nawet gdyby go kiedyś sprzedali, musieliby zainwestować sporo pieniędzy w jego remont, a nie wiedzieli, czy ktoś chciałby go kupić.
Stara pani Eugenia, którą opiekowała się przez kilka lat Grażyna, postanowiła przepisać dom na nią. Już wcześniej powiedziała jej, że może się wprowadzić do niej na jakiś czas z mężem, bo będą mogły więcej czasu spędzić razem.
Co więcej, matka sąsiadki powiedziała, że wszystkie dokumenty są gotowe do podpisania. Prosiła mnie, żebym nikomu nie mówiła. Zgodziłam się i szybko wyszłam, bo ledwo powstrzymałam gniew. Jak to możliwe? Gdzie jest sprawiedliwość?
Całe życie ciężko pracowałam, nie oszczędzając zdrowia. Mój mąż tak dużo wysiłku włożył w budowę naszego domu. A oni przez połowę swojego życia nie ruszyli palcem, żeby zarobić pieniądze i dostają taki prezent.
Popatrzcie na nich, zobaczcie jacy perfidni są. Ja też mogę pomóc jakiejś starszej pani i poprosić ją, żeby przepisała mi dom.
Jak to możliwe, że ktoś pracuje przez całe życie, wkłada w to wysiłek, a ktoś inny tak po prostu dostaje za darmo mieszkanie. Nie mogę tego zrozumieć.







