Jak to były mąż nie odebrał córki z przedszkola

Patrycja i Michał zostali małżonkami wcześnie, mieli nieco ponad 19 lat. Ale miłość jest jak marchewka, jak to mówią. Pobrali się. Młodzi – niedoświadczeni. Rodzice nie przeszkadzali młodym. Wyprowadzili się do domu, który nabyli dzięki kredytowi hipotecznemu, a pokój w akademiku zdali.

I natychmiast zaczęły się trudności w życiu codziennym. Dni bez kłótni zdarzały się już rzadko. Z każdym dniem kłótnie stawały się coraz bardziej zacięte. Zgrzytały zęby, naczynia były rzucane na podłogę, latały żelazka, rwały się koszule i sukienki. Na takim wojennej stopie małżeństwo przeczekało prawie dwa lata. Ale wkrótce cierpliwość Patrycji się skończyła i postanowiła się rozwieść. Złożyła wniosek o rozwód do Sądu.

Miesiąc później Patrycja dowiedziała się, że nosi dziecko pod sercem, ale nie chciała wracać do męża. Jednak zdając sobie sprawę, że nie wychowa sama dziecka, powiedziała mu o ciąży.

Michałowi wydawało się, że jest to okazja do sklejenia rodziny, ale kobieta kategorycznie odrzuciła wszystkie jego propozycje ponownego zejścia się.

– Mam innego – powiedziała. Na początku ciąży poznałam mężczyznę i przyjął mnie, nie zważając na ciążę. Pokochaliśmy się i mieszkamy razem.

Po narodzinach dziecka Michał od czasu do czasu przychodził do ich domu, aby przekazać alimenty i zabawki dla dziecka. Takie wizyty nie podobały się ukochanemu Patrycji, starała się nie dopuszczać do konfliktów. Kiedy córka miała trzy lata, Patrycja oddała ją do przedszkola i pozwalała zabierać ją stamtąd Michałowi gdy miał weekendy. Tak było przez jakiś czas.

Aż pewnego dnia były mąż nie przyszedł po córkę do przedszkola, chociaż miał to zrobić. O 17 zadzwoniła kierowniczka przedszkola.

– Czy odbierze Pani dziecko? – Słysząc to, Patrycję zmroziło: ” zostawił córkę samą?! “

Po odebraniu dziecka dzwoniła do Michała. Nie odebrał jednak telefonu. Patrycja była wściekła, chodziła po pokoju tam i z powrotem. Partner się spóźniał.

Minęło ponad pół godziny, zadzwonił Michał. Nadal wściekając się na wybryki byłego męża, Patrycja zaczęła przeklinać. Okazało się jednak, że to nie Michał, ale obcy człowiek, który poinformował o wypadku i śpiączce, w której obecnie przebywa były mąż. Patrycja zalała się łzami.

Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest jej obojętny. Ale wszystko okazuje się przy kłopotach: przyjaźń, miłość. Kobieta miotała się po domu. Kiedy wrócił partner, natychmiast pojechała z powodu tej pilnej sprawy, zostawiając z nim córkę. W szpitalu oddali jej rzeczy Michała – a tam, w telefonie…

Była zapisana jako „ukochana” – to było ostatnie połączenie wychodzące. Łzy napłynęły jej do oczu. Dopiero teraz mogła się przed sobą przyznać, że do tej pory nie przestała kochać męża, to że były konflikty między nimi – zdarza się to każdemu, ale nie u wszystkich doprowadzają do rozwodu.

Przez prawie półtora tygodnia Patrycja opiekowała się Michałem, aż odzyskał przytomność. Był niezmiernie szczęśliwy, widząc ją w pobliżu. Michał, patrząc na nią powiedział:

– W dniu ślubu Twoje oczy promieniowały tym samym światłem…

Pocałowała go. I od tego czasu mieszkają razem, a partner nie był szczególnie zdenerwowany – w końcu był z Patrycją tylko z powodu mieszkania. Okazało się to podczas kłótni.

Co to się w życiu może nie przydarzyć. Nie bez powodu mówią, że czasami szczęście przychodzi przez nieszczęście. Powodzenia, czytelnicy!

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Twoja Strona
Jak to były mąż nie odebrał córki z przedszkola